Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jackson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jackson. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 sierpnia 2017

"Dreszcze" — kryminał z romansem

Tytuł:           Dreszcze    
Tytuł oryginału: Shiver      
Autor:           Lisa Jackson
Wydawnictwo:     Amber       
Rok 1. wydania:  2006        

Połączenie kryminału z romansem. Sądzę, że bez miłosnego wątku książka byłaby lepsza (wszyscy wiedzą, jak kończą się gwałtowne porywy wielkich uczuć na kartach książek, prawda?), ale ta tematyka zdaje się nierozerwalnie związana z Autorką, która napisała już kilkadziesiąt powieści z erotyką w tle. Albo i w roli głównej.

Wątek kryminalny poprowadzony o tyle ciekawie, że patrzymy mordercy na ręce, acz jego tożsamość zostaje tajemnicą aż do końca. Niby kluczowe dane gdzieś tam dostajemy, jednak nie rzucają się w oczy. Ta strona została dobrze rozegrana.

Pani posługująca się pseudonimem "Lisa Jackson" zręcznie steruje emocjami czytelników; główna bohaterka, córka kobiety uznanej za samobójczynię, publicznie szkalowana przez byłego męża, niesłusznie podejrzewana o zabójstwo, z miejsca zaskarbia sobie sympatię. Biedny, zakochany po uszy policjant też nie ma zbytnio z górki...

Bohaterowie nieco schematyczni: ona piękna, eks-on podły, następny on przystojny i silny, nikt ich nie rozumie, chociaż mają rację... Ale przynajmniej zachowują się logicznie — każdy ma jakieś pobudki działania. Co ciekawsze, postacie nie korzystają ze wspólnego zestawu bodźców, mają własne hierarchie ważności.

Nie da się ukryć amerykańskości książki; akcja toczy się w Luizjanie, rozdzielone całym kontynentem siostry gadają przez telefon, wszyscy piękni i bogaci, olbrzymia większość religijna... Z ciekawostek warto wymienić, że w powieści pojawia się Donald Trump. Ale jeszcze bez związku z polityką.

Czytało się przyjemnie, wręcz trudno mi było odłożyć książkę. Uznaję, że to zasługa zaangażowania emocjonalnego. W końcu psychopata na wolności to ktoś, kim należałoby się przejąć...

Język niezły, chociaż mogło być lepiej. Ubódł mnie jeden "kwiatek" z 63 strony — zmiana podmiotu, mimo że to zdanie złożone z imiesłowowym równoważnikiem zdania. Szkolny błąd i wychodzi, że to żądza myślała o młodym ciele...