Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mieville. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mieville. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 maja 2018

"Miasto i miasto" — niesamowity świat

Tytuł:           Miasto i miasto    
Tytuł oryginału: The City & the City
Autor:           China Miéville     
Wydawnictwo:     Zyski i S-ka       
Rok 1. wydania:  2009               

Chyba najbardziej obsypana nagrodami powieść Autora. Sądzę, że słusznie, bo uniwersum opiera się na niesamowitym pomyśle. Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów i pozbawiać kogokolwiek frajdy odgadywania, o co w tym wszystkim chodzi, ale tytułowe miasta są połączone dziwaczniej niż jakiekolwiek części społeczności, o jakich słyszałam. A skomplikowane stosunki między miastami zasługują na odrębną opowieść.

Osią fabularną jest śledztwo, które toczy się w obydwu miastach, mamy więc silny wątek kryminalny. I dwóch detektywów zmuszonych do współpracy, do której żaden z nich się nie pali. Akcja obfituje w nieoczekiwane zwroty. Raczej nie ma się co nastawiać, że człowiekowi uda się wiele przewidzieć.

Bohaterowie dobrze skonstruowani, mają bogate osobowości, realizują swoje cele i dążą do nich w miarę logicznymi drogami. Ci dobrzy, nie są pozbawieni drobnych wad, motywację tych złych można jakoś zrozumieć. Detektywom towarzyszy garstka naukowców, więc i kogoś inteligentnego można spotkać. Tak jak lubię.

Świat powieści opiera się na wspaniałym pomyśle, który został bardzo dobrze ubrany w szczegóły — łącznie z instytucjami, odpowiednimi ubraniami, a nawet neologizmami tam, gdzie są potrzebne. I jeszcze pozostaje trochę miejsca na tajemnice i legendy. Zastanawiam się, skąd Miéville czerpał inspirację. Bo zwykły Berlin czy Budapeszt chyba nie wystarczy, żeby wpaść na coś takiego.

Język całkiem przyzwoity (pomijając tego detektywa, który lubi przeklinać ;-) ), gdzieś tam wpadło mi w oko powtórzenie i to wszystko. Początkowo wydawało mi się, że coś się posypało w konstrukcji zdania, ale wkrótce okazało się, że to celowy aspekt tego dziwacznego świata. Podobały mi się neologizmy, jednak ich polskie brzmienie to już zasługa tłumacza.

wtorek, 31 maja 2016

"Kraken" — popis wyobraźni

Tytuł:           Kraken        
Tytuł oryginału: Kraken        
Autor:           China Miéville
Wydawnictwo:     Zysk i S-ka   
Rok 1. wydania:  2010          

Ten Autor nieodmiennie zaskakuje wyobraźnią. Tworzy światy dopracowane w szczegółach, bogate, zaludnione przez oryginalnych bohaterów. Splata liczne wątki. Nie inaczej jest w przypadku "Krakena". Mamy tu kałamarnicę, rozmaite wyznania, walki ludzi, niezupełnie ludzi i nie-wiadomo-czy-jeszcze-ludzi oraz ogólny koniec świata.

Miéville porusza tyle kwestii, że bardzo długo książka sprawia wrażenie chaotycznej. Jednak wreszcie sprawy się wyjaśniają, strzelby porozwieszane po wszystkich kątach na pierwszych stronach wypalają, a emocjonująca końcówka pełna zwrotów akcji wynagradza niedogodności.

Można zarzucić Autorowi, że Londyn nie wydaje się miastem, w którym kipi aż tyle różnych religii. Stosunkowo łatwe do obrony wyspy, a potem dziesięciolecia polityki spod znaku splendid isolation uczyniły z Brytyjczyków dość jednorodne kulturowo społeczeństwo. W roli miasta-tygla religijnego widziałabym raczej Rzym, może Jerozolimę. Ale nie można przecież zakazać pisarzowi osadzania fabuły w tych miejscach, które zna najlepiej.

Irytowała mnie głupota i niefrasobliwość niektórych postaci. Nie lubię czytać o przygodach idiotów. Wkurzało, że bardzo długo nikt nic nie chce wyjaśnić głównemu bohaterowi, ale wszyscy czegoś od niego oczekują. Uważam, że to nielogiczne zachowanie.

Mimo wszystkich zarzutów zaliczam książkę do udanych, a lektura sprawiła mi wiele przyjemności. Ech, ta niesamowita fantazja w kreowaniu dziwacznych postaci i trzymająca w napięciu końcówka...

Język nie przypadł mi do gustu. Nie bardzo rozumiem, dlaczego "czarowanie" zastąpiono "sznytowaniem". Stare, powszechnie znane słowo się zużyło? No i "damasceńskie sceny". Nie pomyliły się aby komuś ze stalą albo dantejskimi?