Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mleczko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mleczko. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 kwietnia 2021

"Raport o stanie państwa" — aktualne

Tytuł:          Raport o stanie państwa
Autor:          Andrzej Mleczko        
Wydawnictwo:    BGW                    
Rok 1. wydania: 1993                   

Dzisiaj pierwszy kwietnia, więc wypada napisać o czymś zabawnym. W najnowszych wiadomościach coraz trudniej znaleźć dowcipy, trzeba było poszukać w przeszłości. Padło na "Raport o stanie państwa" w rysunkach.

To zaskakujące, ale żarty sprzed niemal trzydziestu lat nadal są aktualne. I nie mam tu na myśli ponadczasowych dowcipów na temat seksu czy małżeństwa. Najbardziej zaskoczyła mnie pod tym względem pierwsza część — o polityce. Do wyszkolenia porządnych kadr w dyplomacji jeszcze nam dalej niż wtedy, ministrowie nadal robią wrażenie skorumpowanych...

OK, może teraz to inny rodzaj korupcji. Nie ordynarna gotówka w kopercie, tylko wpływy, przyduszanie konkurencji, jakiś cios poniżej pasa, bo kto zabroni sędziującemu? Ale i przekręty finansowe się zdarzają. A elektorat najwyraźniej nic się nie nauczył, mimo upływu pokolenia.

Czyli i śmieszno, i straszno. Z jednej strony humor się poprawia, z drugiej włos się jeży. Samo życie. A podaży tematów satyrykom chyba nigdy nie zabraknie. Układ rozdziałów w gruncie rzeczy podobny do poprzedniej książki Autora.

No i wyszło mało zabawnie. Ech...

Może to dziwne w publikacji składającej się przede wszystkim z rysunków, ale interpunkcja kuleje.

sobota, 1 kwietnia 2017

"Z deszczu pod rynnę" — stary, dobry Mleczko

Tytuł:          Z deszczu pod rynnę
Autor:          Andrzej Mleczko    
Wydawnictwo:    BGW                
Rok 1. wydania: 1992               

Dzisiejszy post nie mógł być poważny — padło więc na satyrę.

Album Mleczki jednak nie zawsze jest śmieszny, bywa że pod śmiechem czuć gorycz, bo i Autor porusza całkiem poważne tematy. Książka wydana ćwierć wieku temu, kiedy polski kapitalizm był jeszcze młody, a my zapoznawaliśmy się z urokami nowego systemu. Te doświadczenia doskonale oddaje obrazek ilustrujący okładkę: facet w połatanym ubraniu z biało-czerwoną chorągiewką w ręce przechodzi z paszczy jednej zębatej ryby (socjalizm) do drugiej (kapitalizm).

Obrazki (bo trudno w tym przypadku mówić o treści) zostały podzielone między dziewięć rozdziałów. Pierwszy, niejako tytułowy, traktuje o religii. Drugi to "Szkoła biznesu", w trzecim Mleczko dogryza politykom, w czwartym zajmuje się seksem. Piąty to "Horror" ze szczególnym uwzględnieniem niszczonego środowiska (i kilkoma obrazkami dedykowanymi Krakowowi). Następny rozdział pokazuje kilka absurdów, a siódmy poświęcony jest zwierzętom. W przedostatnim dostajemy bajki na dobranoc. Dziewiąty to kilka rysunków na różne tematy.

Po wielu latach budowania nowego ustroju, po dołączeniu do UE, podejrzanie wiele obrazków zachowało aktualność. Niestety.

Kreska Mleczki (i twarze postaci) jest tak charakterystyczna, że bez trudu rozpoznaje się rysunki jego autorstwa. Nawet gdyby nie miały tego bazgrołowatego podpisu na dole.

O języku nie ma co mówić — nie zawsze w dymkach znajdzie się kilka słów.

Mnie się te obrazki ciągle podobają.