Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 września 2023

"W pożyczonym czasie" — fantasy

Tytuł:          W pożyczonym czasie
Autor:          Anna Szumacher     
Tom:            1                  
Wydawnictwo:    Wydawnictwo IX     
Rok 1. wydania: 2022               

Pierwszy tom cyklu o Marii Dee — ambitnej i zdolnej studentce prawa. Książka nosi taki tytuł, bo protagonistka właściwie umiera na samym początku. Tylko jakoś nie do końca... Jak to zwykle bywa w fantasy, niedokończona śmierć to dopiero początek problemów. I nie żeby kostucha nie próbowała ze wszystkich sił nadrobić braków.

Akcja rozgrywa się we współczesnej Ameryce Północnej (Stany Zjednoczone i Kanada). W sumie nie wiem dlaczego. Może z powodu przestrzeni i nawiązań do Kinga, które można wpleść w fabułę. W pewnym momencie zaskoczyło mnie, że na wskroś amerykańska nastolatka rzuca cytat z "Seksmisji". Skąd mogła go znać?

Pod niektórymi względami fabuła kojarzy się z questem — mamy drużynę, która zbiera się przez prawie całą powieść. Niezupełnie po karczmach, ale niemal każdy ma jakieś wyjątkowe talenty. Na pewno każdy jest inny. Początkowo włóczą się po USA bez większego sensu, a w końcu los zmusza ich do podjęcia konkretnego zadania.

I mniej więcej w tym momencie pierwszy tom się kończy. Bardziej cliffhangerem niż zamknięciem jakiegoś etapu historii. Nie przepadam za takimi rozwiązaniami, ale trudno. Aż do finiszu czytało się lekko, łatwo i przyjemnie.

Nie zauważyłam usterek językowych.

piątek, 15 września 2023

Finkla pisze — "Obcość"

Tytuł:          Obcość        
Autor:          Antologia     
Wydawnictwo:    Zapomniane Sny
Rok 1. wydania: 2023          

Dopiero co ukazała się antologia opowiadanek "Obcość". To część większego projektu charytatywnego, kolejny tom z serii.

Co ważne: antologia jest dostępna na zasadach charityware – można ją pobrać za darmo, ale czytelnicy proszeni są o zaglądnięcie na stronę fundacji Synapsis, zapoznanie się z jej działalnością i wsparcie dobrowolną dotacją. Synapsis zajmuje się tematyką spektrum autyzmu, m.in. wspierając rodziny z dziećmi autystycznymi.
Co ważne: antologia jest dostępna na zasadach charityware – można ją pobrać za darmo, ale czytelnicy proszeni są o zaglądnięcie na stronę fundacji Synapsis, zapoznanie się z jej działalnością i wsparcie dobrowolną dotacją. Synapsis zajmuje się tematyką spektrum autyzmu, m.in. wspierając rodziny z dziećmi autystycznymi.A
Antologia jest dostępna na zasadach charityware — można pobrać za darmo (ze strony projektu), ale można również wesprzeć dotacją stowarzyszenie Otwarte Klatki, które dąży do poprawy losu zwierząt hodowlanych.

ale czytelnicy są proszeni o wsparcie celu charytatywnego, tym razem stowarzyszenia Otwarte Klatki: https://www.otwarteklatki.pl
ale czytelnicy są proszeni o wsparcie celu charytatywnego, tym razem stowarzyszenia Otwarte Klatki: https://www.otwarteklatki.pl
Co ważne: antologia jest dostępna na zasadach charityware – można ją pobrać za darmo, ale czytelnicy proszeni są o zaglądnięcie na stronę fundacji Synapsis, zapoznanie się z jej działalnością i wsparcie dobrowolną dotacją. Synapsis zajmuje się tematyką spektrum autyzmu, m.in. wspierając rodziny z dziećmi autystycznymi.
Co ważne: antologia jest dostępna na zasadach charityware – można ją pobrać za darmo, ale czytelnicy proszeni są o zaglądnięcie na stronę fundacji Synapsis, zapoznanie się z jej działalnością i wsparcie dobrowolną dotacją. Synapsis zajmuje się tematyką spektrum autyzmu, m.in. wspierając rodziny z dziećmi autystycznymi.
Publikacja "Obcość" jest owocem konkursu pod tym samym tytułem zorganizowanego na portalu Nowej Fantastyki. Opowiadania miały być bardzo krótkie, w dwóch kategoriach wagowych — do 1000 i 2000 słów.

Okładka wygląda tak:




Wśród trzydziestu szortów znalazł się i jeden mojego autorstwa — "Edengate". W ramach konkursu pojawił się na portalu Nowej Fantastyki, o tutaj i niektórzy mogli już przeczytać opowiadanko. Opublikowana wersja przeszła proces redakcji i korekty, więc odrobinę się różni. W zbiorze jest także siedemnaście premierowych tekstów.

Antologia dostępna jest w formatach PDF, ePUB i MOBI.

Oczywiście zachęcam do przeczytania, wsparcia Otwartych Klatek i podzielenia się opiniami. :-)

środa, 13 września 2023

"Nie ufaj mu" — dużo obyczajówki

Tytuł:          Nie ufaj mu   
Autor:          Remigiusz Mróz
Wydawnictwo:    Czwarta Strona
Rok 1. wydania: 2022          

Książka stała na półce z kryminałami, ale mam wątpliwości, czy słusznie. Jak dla mnie — za dużo obyczajówki. Bohaterowie żyją sobie, kochają się, zdradzają na potęgę. Dochodzą elementy sensacyjne (spore pieniądze, drogie samochody, członkowie mafii), acz też raczej niemrawe. W końcu gra idzie o los jednej zwyczajnej kobiety, a nie całego kraju.

No, owszem, są też zbrodnie, ale policja znajduje się na bardzo dalekim planie, tylko o oczko wyżej niż statyści. Elementu odgadywania, kto zawinił, praktycznie nie ma. Najpierw brak danych, można tylko obstawiać, a potem wszystko wywalone kawa na ławę.

Interesujący pomysł na pierwszoosobową narrację — większość rozdziałów jest pisana z perspektywy bohaterki Iny lub narzeczonego jej siostry, Gracjana. W ogóle te postacie tworzą jakiś dziwaczny, telenowelowy układ. Gracjan najbardziej kocha Inę, chociaż planuje ślub z jej siostrą. I wszyscy żyją sobie w jednym mieszkaniu, bo protagonistka nie może znaleźć pracy (bez przesady, bezrobocie w tym okresie nie było wysokie, szczególnie w Warszawie).

Ogólnie irytowało mnie, że bohaterowie zachowują się w sposób korzystny dla fabuły, ale niekoniecznie korzystny dla siebie. Czynią przy tym sporo naciąganych założeń. Momentami całość wyglądała bardzo nienaturalnie.

To kontynuacja poprzedniej książki o tej samej kobiecie. Trochę mi brakowało znajomości tych wątków. No, ale to moja wina, nie zwróciłam uwagi na informację na ostatniej stronie okładki.

Nie zauważyłam usterek językowych.

środa, 23 sierpnia 2023

"Nieco inna historia cywilizacji" — o finansach

Tytuł:          Nieco inna historia cywilizacji
Autor:          Stefan Bratkowski              
Wydawnictwo:    Veda                           
Rok 1. wydania: 2003                           

Można powiedzieć, że to historia finansów, o czym zresztą świadczy podtytuł — "Dzieje banków, bankierów i obrotu pieniężnego". Od czasów prehistorycznych i początków wymiany do okresu tuż przed pierwszą wojną światową, kiedy to utworzono amerykański System Rezerw Federalnych, popularnie zwany Fedem. Autor szczegółowo omawia poszczególne wynalazki finansowe, skacząc przy tym po krajach i kontynentach. Bo i Arabowie swoje wnieśli, i Stany Zjednoczone, i Azja doczekała się własnych przełomów...

Na wstępie Bratkowski przyznaje, że książka pierwotnie powstała jako cykl artykułów publikowanych w czasopiśmie popularnonaukowym. Ślady tego pozostały w tekście — trafiają się w nim powtórzenia, jakby ostatecznej wersji nikt nie przeredagował pod kątem ujednolicenia. Nie zliczę, ile razy przeczytałam, że prawa Kopernika-Greshama nie wymyślił ani Kopernik, ani Gresham...

Autor przytacza mnóstwo szczegółów. Zbyt wiele, moim zdaniem, bo nie sposób ich zapamiętać, a opisy, co na przykład ówcześni ludzie i późniejsi historycy sądzili o Hamiltonie niewiele wnoszą. No właśnie — rzadko kto kojarzy, kim był Hamilton (ten z ojców założycieli USA, który zajmował się finansami i miał największy wkład w stworzenie dolara, został uhonorowany portretem na banknocie dziesięciodolarowym). W rezultacie brnęłam przez tekst gęsty od faktów.

Albo i nie tylko faktów, bo często Bratkowski wspomina, że inni badacze twierdzą coś tam, ale on się z nimi nie zgadza i jego szacunki są całkiem inne. Może i ma rację, ale nie mam pojęcia, komu powinnam zaufać. Niekiedy przytacza jakieś argumenty, ale czy pozostali o nich nie pomyśleli?

Na końcu książki zamieszczono indeks osobowy oraz indeks miejscowości, krajów i ludów. Zabrakło bibliografii (podobno bardzo obszernej), a mogłaby się przydać.

W jednym miejscu Autor twierdzi, że elektron (lub elektrum, różnie je nazywano) to "naturalny związek chemiczny". No nie — to stop złota i srebra (ewentualnie z domieszkami), a nie żaden związek. Złoto bardzo niechętnie reaguje.

Pod względem językowym całkiem przyzwoicie, chociaż trafiają powtórzenia.

niedziela, 6 sierpnia 2023

"Tajemnice haremów" — o jednym haremie

Tytuł:          Tajemnice haremów     
Autor:          Jerzy Łątka           
Wydawnictwo:    Wydawnictwo Poznańskie
Rok 1. wydania: 1992                  

Tytuł obiecuje więcej, niż znalazło się w książce — ta właściwie opowiada o jednym, szczególnym haremie. Pierwsze rozdziały dostarczają bardziej ogólnych informacji (na przykład o żonach Mahometa). Potem już Autor koncentruje się na haremie w Topkapi (pałac w Stambule, w którym rezydował między innymi znany wielu ludziom z serialu Sulejman Wspaniały). Na końcu zamieścił kilka stron na temat sekularyzacji Turcji. Można wręcz odnieść wrażenie, że poza Imperium Osmańskim/Turcją ta instytucja była nieznana.

Łątka omawia różne aspekty życia w haremie: hierarchię kobiet, zwyczaje, eunuchów, święta, stroje i zabiegi upiększające... Od czasu do czasu przypomina, że w pozostałych haremach sytuacja wyglądała nieco inaczej, bo na przykład ich mieszkanki nie miały własnej łaźni, więc mogły się spotkać i poplotkować ze znajomymi w ogólnodostępnym przybytku albo nie musiały intrygować, by doprowadzić do śmierci synów innych kobiet.

Styl lekki, chociaż nie luzacki, ton bardziej gawędziarski niż popularnonaukowy. Autor wplata wiele arabskich (czy tureckich?) terminów, ale nie aż tak dużo, żeby się w nich pogubić. Na ogół na określenie tych rzeczowników, których w polskim nie ma: kyzłaraga (szef eunuchów), kadyna (żona władcy) itp. Zawarł również wiele cytatów z książek pisanych przez Polaków przebywających kiedyś w Stambule.

Na końcu pracy zamieszczono notę do drugiego wydania i nieco ponad dwie strony cytowanych źródeł. Brak słowniczka obcych terminów (a jednak by się przydał) oraz ilustracji. A przecież aż się prosi o barwne zdjęcia chociaż pałacu (obecnie muzeum), jeśli już nie kobiet w barwnych strojach.

Nie zauważyłam usterek językowych.

sobota, 22 lipca 2023

"Diabelski młyn" — koniec trylogii

Tytuł:          Diabelski młyn
Autor:          Aneta Jadowska
Tom:            3             
Wydawnictwo:    SQN           
Rok 1. wydania: 2018          

Koniec trylogii o Nikicie, dziewczynie-zabójczyni z porąbaną rodziną i jeszcze gorszą genealogią. Tym razem bohaterka i Robin wędrują Bezdrożami (czyli wkraczają na dziki teren między magicznymi miastami. Sawa przy nim wygląda na kurort dla emerytów) w poszukiwaniu odpowiedzi na dręczące Robina pytania. Wydaje mi się, że w poprzednich książkach te miejsca między miastami nie wyglądały tak niebezpiecznie. Może uniwersum się rozwija.

Towarzysz Nikity ze wsparcia awansuje na słodziaka, który pragnie obchodzić święta (chociaż nie pamięta, jak powinien to robić) i potrafi się zaprzyjaźnić z każdym, nawet z młodym smokiem. Używa potężnej magii i w ogóle wyrasta na Larry'ego Stu. Wszystko potrafi i wszystko, co robi, jest piękne, dobre i szlachetne. Przesada. Chyba dobrze, że to już koniec cyklu.

Nikita zachowuje się nieco bardziej racjonalnie. Znaczy, zaczyna dogadywać się z berserkiem (który okazuje się nie aż tak straszny, jak go malują), ale nie zdobywa jakichś oszałamiających nowych umiejętności. Za to dojrzewa i to chyba pod wieloma względami.

Tytułowy diabelski młyn to część wesołego miasteczka na Bezdrożach. Dobrze byłoby go uruchomić, bo... No, stawki w grze bez przerwy są wysokie. Ekipa rozwiązuje jeden problem za drugim, a wyzwania się piętrzą. W efekcie czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Tym bardziej, że fabułę ożywiają liczne trupy. Czasami nawet — tych dobrych lub nie całkiem złych.

Nie zauważyłam usterek językowych.

sobota, 8 lipca 2023

"Paragraf 148" — kryminiał z Płocka

Tytuł:          Paragraf 148     
Autor:          Jacek Ostrowski  
Wydawnictwo:    Skarpa Warszawska
Rok 1. wydania: 2018             

Początek serii o mecenas Zuzie Lewandowskiej. Akcja toczy się w czasach PRL-u, w Płocku. Ktoś próbuje wrabiać pewną kobietę w zamordowanie ukochanego męża i jego sekretarki. Podejrzana zostaje bardzo szybko aresztowana, a brutalnie zamordowanych trupów przybywa... Mimo to milicja nie wierzy w jej niewinność i chce sobie poprawić statystyki.

Gliniarze (a zwłaszcza ten jeden podejmujący kluczowe decyzje) są tacy karykaturalnie głupi, że aż nieprzyjemnie się o nich czytało. Normalnie jak z dowcipów (wliczając nowatorską ortografię). Naprawdę śledztwa dotyczące morderstw dostawali tacy idioci? Sprawą musi więc zająć się obrończyni oskarżonej. Pomaga jej — o dziwo — prokurator. A może wcale nie pomaga?

Niektóre rzeczy mnie irytowały (durnota milicji, fochy i kaprysy bohaterki — czemu nie poprosiła o ochronę?), ale za to rozwiązanie zagadki mi się spodobało. Zaskakujące, chociaż wcześniej padały jakieś podpowiedzi, nie wzięło się znikąd.

Rozbawiło mnie, że jeden z komunistycznych prokuratorów odgrywających znaczącą rolę w powieści nosi nazwisko "Piotrowicz". I nie jest to świetlana postać. Pszipadek? Nie sądzę, W końcu "Lewandowska" to nazwisko bardzo popularne, ale dla odmiany budzące raczej pozytywne skojarzenia.

Wątek okropnie przeklinającej papugi też zabawny i też przypomina stare dowcipy, jeszcze z dzieciństwa

. Nie wiem, czy to już nie przesada.

Nie zauważyłam wpadek językowych.

sobota, 1 lipca 2023

"Wezwijcie moje dzieci" — domknięcie wątków

Tytuł:          Wezwijcie moje dzieci
Autor:          Marta Krajewska      
Tom:            3                    
Wydawnictwo:    Genius Creations     
Rok 1. wydania: 2021                 

Zakończenie trylogii, wszystkie wątki — ludzkie i boskie — zostają ostatecznie domknięte. Wreszcie czytelnik ma poczucie, że historia dobiegła do mety.

Ten tom różni się od poprzednich — akcja rozgrywa się o pokolenie później. Wenda czuje się stara i zmęczona, tu coś boli, uroda już nie ta... Po wiosce biegają dorastające dzieci bohaterów z dwóch poprzednich części. Tyle trzeba było czasu, żeby wszystkie przepowiednie mogły się spełnić.

Fabuła należycie trzyma w napięciu, bo przepowiednie zgadzają się co do jednego — wiosce zagraża straszne niebezpieczeństwo ze strony wilkarów. Wiadomo, że ludzie (i nie tylko) przygotowują się do niego od wielu lat. Ale skądinąd wiadomo również, że nigdy wszystko nie idzie zgodnie z planem... Twist pod koniec spełnił swoją rolę, zaskoczył.

Trochę irytowało mnie podejście do nastolatków, zwłaszcza do córki chmurnika. OK, można dzieciom nie mówić wszystkiego, ale szkolenia sprowadzające się do kilkuzdaniowej instrukcji to przesada. Pofruwaj sobie i sama się domyśl, jak kontrolować chmury. Nie potrafię ci tego wytłumaczyć. No to lecę, pa! A potem wielkie zdziwienie, że coś poszło nie tak...

Mam jeszcze jedną wątpliwość, ale jej wyjawienie grozi spoilerami, więc się powstrzymam.

Ogólnie, książkę czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Jak to fantasy, szczególnie w znaczącej częsci o nastolatkach.

Nie zauważyłam usterek językowych.

środa, 28 czerwca 2023

"Łaskun" — Lipowo, kolejna rzeź

Tytuł:          Łaskun            
Autor:          Katarzyna Puzyńska
Wydawnictwo:    Prószyński i S-ka 
Rok 1. wydania: 2016              

Szósty tom cyklu o Lipowie. Po okolicy grasuje kolejny morderca, który nie przebiera w środkach. Nie mogę wyjść z podziwu, że tam jeszcze ktokolwiek mieszka. Jeśli do tej pory nie został zamordowany, powinien uciekać jak najdalej. A jeśli tego nie zrobił, to wygląda podejrzanie, bo najprawdopodobniej sam jest zbrodniarzem.

Na wstępie ktoś odkrywa zwłoki emerytowanego sędziego. Zwłoki są w bardzo złym stanie. To znaczy głowa, bo napoczęły ją robaki. Korpus, do którego została przymocowana, należał do nieznanej chwilowo kobiety i wygląda na świeższy. Nie pamiętam, do kogo należały kończyny, ale i one nie zostały połączone z korpusem przez naturę. Całość tworzy groteskową kukłę w białej sukience i rudej peruce.

Podejrzanych mnóstwo, połowa postaci wydaje się mieć okazję lub motyw. A do tego dochodzą inne wątki — machlojki w nocnym klubie, egzotyczne trucizny, mafijne biznesy... Intryga tak skomplikowana, że różne plany różnych ludzi zderzają się ze sobą, tworząc niemal komedię omyłek. Tylko że w rezultacie dostajemy pokot trupów zamiast salw śmiechu.

W ogóle postaci multum, dość długo potrwało, zanim jako tako przyzwyczaiłam się do wszystkich i przestałam się zastanawiać na początku każdego rozdziału, o kim właściwie w tej chwili czytam.

Mimo to czytało się szybko, chociaż moje zawieszenie niewiary trzeszczało niemiłosiernie. Każdą rzecz z osobna mogę łyknąć, ale kumulacja ich wszystkich dookoła jednej komendy mnie przerasta. Chyba Sherlock Holmes nie potykał się o zwłoki równie często, jak prosty posterunkowy z Lipowa.

Nie zauważyłam usterek językowych. A może były, ale ich nie zapamiętałam, a warunki nie sprzyjały notowaniu...

czwartek, 15 czerwca 2023

"Stróże" — opowiadania

Tytuł:          Stróże         
Autor:          Jakub Ćwiek    
Wydawnictwo:    Wydawnictwo SQN
Rok 1. wydania: 2018           

Zbiór opowiadań rozgrywających się w znanym już uniwersum — archaniołowie zatrudnili Lokiego do omijania i naginania sztywnych przepisów, on gra w swoją własną gierkę... Tym razem w książce przewijają się anioły stróże, a szczególnie dwóch tworzących jednostkę nadrzędną, coś jakby kontrolę z centrali. Całość właściwie można nazwać sidequelem. Angel fantasy, jak sama nazwa wskazuje.

Opowiadania nie mają wyraźnej wspólnej osi fabularnej. Ułożone są chronologicznie i łączy je motyw rozwijającej się znajomości między jednym z aniołów-kontrolerów a ziemskim gliniarzem, który przypadkiem został świętym.

Na plus humor. Ujęła mnie nazwa tej specjalnej jednostki — W.I.N.A., czyli Wydział Interwencyjny Nadzoru Anielskiego i część motta; "W.I.N.A. zawsze jest po twojej stronie". Poza tym Loki chyba nie potrafiłby zachować powagi dłużej niż przez godzinę. Nawiązanie do sceny z "Ojca chrzestnego" również jest słodkie.

Na końcu książki znalazło się jeszcze dodatkowe opowiadanie, z nieco innej bajki. Tym razem Loki spotyka się z Chłopcami od Dzwoneczka i superbohaterami z cyklu "Dreszcz". Zastanawiam się, czemu miał służyć ten zabieg — dopchaniu książki do uczciwej grubości czy też zareklamowaniu trzech cykli naraz. Jak by nie było, sprawił, że spis treści można znaleźć głównie przypadkiem, bo wylądował około sto stron przed końcem książki.

Część zasadniczą czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Ten wepchnięty na siłę dodatek trochę mnie zdegustował.

Z wpadek językowych zauważyłam tylko zjedzone słowo.

niedziela, 4 czerwca 2023

"Przezwykłe przygody nieboszczki Marysi" — angel fantasy

Tytuł:          Przezwykłe przygody nieboszczki Marysi
Autor:          Kamila Ciołko-Borkowska               
Wydawnictwo:    Rubieże                               
Rok 1. wydania: 2020                                  

Sama nie wiem, czy tytuł kłamie, czy mówi najszczerszą prawdę — to nie tyle przygody, co zwyczajne życie, tylko po śmierci. Aż właśnie przezwyczajne. Ot, bohaterka zmarła, trafiła do nieba i urządza tam sobie nie-życie; odwiedza sąsiadów, potem matkę, zagląda na ziemię do wciąż żyjącego męża... Innymi słowy — fabuła do bólu normalna, niemal obyczajowa, proste, codzienne czynności.

Gatunkowo chyba można zaliczyć książkę do angel fantasy. Wprawdzie anioły nie odgrywają pierwszych skrzypiec, ale każdy zmarły ma swojego, więc sporo ich się trafia.

Protagonistka momentami wydawała mi się niespójna. Niby starsza pani, ale lubi biegać (hmmm, za moich czasów starsze panie za tym nie przepadały, wyczynowo stały w kolejkach). Idzie więc pobiegać, chyba głównie po to, żeby skręcić nogę. A niedługo potem narzeka na słabą kondycję i zadyszkę od byle czego.

Trochę brakowało mi jej sprawczości. Chce coś tam? Proszę bardzo, anioł stróż pakuje ją do autobusu, zawozi do biurokratycznego centrum i pomaga załatwić, co trzeba. Raczej rzeczy się bohaterce przydarzają, niż je robi. Wystarczy chcieć. Niby w niebie to nie powinno dziwić, ale to chyba sprawia, że trudno tam przeżyć naprawdę fascynujące przygody. Tym bardziej, że zagrożenia życia nie ma z definicji.

Jeśli chodzi o światotwórstwo, to niebo wydaje mi się dość zaściankowe. Tam powinny być miliardy ludzi, a odnosiłam wrażenie, że wszyscy o wszystkim wiedzą. Zwłaszcza w końcówce, kiedy bohaterka odniosła jakiś tam sukces i stała się powszechnym tematem plotek.

Mimo marudzenia nie uważam książki za złą. Acz mogła być lepsza. Zdaje się, że to dopiero początki kariery Autorki.

Trochę negatywnie nastroił mnie poważny błąd ortograficzny na początku (str. 20). "Pokarzę" i "pokażę" to dwa różne słowa i absolutnie nie należy ich mylić. Później jeszcze trafiła się jakaś literówka.

środa, 31 maja 2023

"Diabli nadali" — zabawny kryminał

Tytuł:          Diabli nadali    
Autor:          Olga Rudnicka    
Wydawnictwo:    Prószyński i S-ka
Rok 1. wydania: 2015             

Książka przywodzi na myśl twórczość Chmielewskiej — mamy skomplikowane morderstwo z dużą dawką humoru (acz mniejszą niż u pierwowzoru). Silne kobiece postaci; właściwie co baba, to osobowość. Do tego jeden z bohaterów nosi ksywę Diabeł — rodzynek połyskujący na ich tle. I na dodatek główna bohaterka lubi książki Chmielewskiej... To jeszcze nie ten poziom, lecz kierunek właściwy.

Protagonistka — uroczo niedzisiejsza dziewczyna — podejmuje pracę jako stażystka w znanej firmie. Jej szef ma mnóstwo wad i pewne zalety. Dwa lata później, pewnego ranka zostaje znaleziony martwy w gabinecie, a dziewczyna zostaje główną podejrzaną.

Niektórzy bohaterowie przerysowani, jak to w komedii. Ktoś tam wredny jak pluskwa, ktoś chorobliwie chudy i jeszcze bardziej namolny... Ale ci pozytywni ludzie wzbudzają sympatię.

Początkowo myliły mnie liczne retrospekcje (kto by zapamiętywał datę na początku rozdziału i czy każde gwiazdki oznaczają powrót do głównego nurtu?). Ale jak już nauczyłam się zwracać uwagę na rok, w którym coś tam się wydarza, lektura się rozkręciła.

I potem już czytało się szybko i przyjemnie.

Nie zauważyłam usterek.

piątek, 12 maja 2023

"Krawiec" — śledztwo dziennikarskie

Tytuł:          Krawiec                 
Autor:          Magdalena Szydeł        
Wydawnictwo:    Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok 1. wydania: 2021                    

W Poznaniu ginie, bestialsko zamordowana, starsza pani. Tak składa, że prywatne śledztwo w tej sprawie prowadzi dziennikarka, która wcześniej urlopowała się, dochodząc do siebie po traumie. Nawet udaje jej się dotrzeć na miejsce zbrodni przed policją.

Sama śmierć interesująca i przemawiająca do wyobraźni. Ale śledztwo prowadzone przez bohaterkę... Irytowała mnie jej amatorszczyzna. Kobieta miota się bez sensu, wpisuje na listę podejrzanych wszystkich, którzy znaleźli się w okolicy... I chyba ma jakąś awersję do bibliotek i innych miejsc z dużą koncentracją informacji. Kiedy chce się dowiedzieć o pewnej grupie malarskiej, spaceruje po dzielnicy, w której mieszkali artyści. Ktoś musi jej podpowiedzieć, żeby poszła do muzeum...

Jakimś cudem udaje jej się wpaść na trop (IMO, liczba szczęśliwych zbiegów okoliczności dawno przekroczyła dopuszczalną), ale jej amatorszczyzna mnie męczyła. Co w tym czasie robiła policja? No, mieli trochę utrudnione zadanie, bo dziennikarka musiała narobić śladów na miejscu zbrodni, ale chyba mają tam jakichś fachowców?

Książka zawiera bardzo dużo waty — wątki babci bohaterki, jej znajomych, a szczególnie klubu, który wspólnie organizują, czy kocicy Mielonki absolutnie nic nie wnoszą do fabuły. Fragmenty gejowskie niby można uznać za przesłanie, ale jakoś wydały mi się wciśnięte na siłę i dopchnięte kolanem. 

Czasami coś mnie uwierało. Osiemdziesięcioletni polityk zamierza kandydować na prezydenta miasta? No, niby to możliwe, ale mało prawdopodobne. Bohaterka wynajmuje pokój w hotelu na tyle daleko od badanej dzielnicy, że musi wiecznie uganiać się za ostatnimi autobusami, dziennikarka, która nie potrafi powtórzyć słowa "kotylionowy"...

Nie zauważyłam wpadek językowych, za to podobały mi się wstawki pisane śląską gadką.

poniedziałek, 8 maja 2023

"Nad Niemnem" 3 — triumf miłości

Tytuł:          Nad Niemnem      
Autor:          Eliza Orzeszkowa 
Tom:            3                
Wydawnictwo:    Prószyński i S-ka
Rok 1. wydania: 1888             

Jak w komedii teatralnej w finale — bohaterowie hurtowo żenią się, a przynajmniej zaręczają. Miłość przezwycięża wszelkie przeszkody, a główna bohaterka wybrała dobrze, bo wszystko wskazuje na to, że będzie szczęśliwa. Ja tam jej źle nie życzę, niech sobie będzie. Póki co uniknęła losu Marty, Kirłowej i Korczyńskiej (każda na swój sposób nieszczęśliwa z powodu podjętych niegdyś decyzji).

Wprawdzie obrazek przedstawiony w powieści jest zbyt piękny, aby mógł być prawdziwy, ale czy prawdziwe romansidło może się obyć bez różowych okularów? Chociaż jakieś tam odcienie szarości zakradły się do książki (uważam, że dobrze jej to zrobiło) — Witold momentami kłóci się z ojcem, który skutecznie procesuje się z Bohatyrowiczami, bogacz dostaje kosza, a dziewczyna zazdrosna o Janka też nie ma lekko.

Wyrazisty podział na bohaterów pozytywnych i negatywnych się utrzymał. Ci dobrzy kochają ziemię i chcą na niej pracować. Ci drudzy — woleliby ją sprzedać, przehulać albo w ogóle się nią brzydzą i ograniczają się do wysysania soków z owoców pracy innych. Cóż, może takie przesłanie sprawdzało się w pozytywistycznym dziewiętnastym wieku. Ja wyznaję nieco inną hierarchię wartości, chociaż nie uważam się za złego człowieka. Ale muszę przyznać, że rośliny doniczkowe nie mają u mnie lekkiego życia. Co innego książki. ;-)

Fabularnie — wszystko zmierza do kulminacyjnego momentu. Postacie zostały przedstawione już wcześniej (może żona Zygmusia-lekkoducha stanowi pewne novum, może jakieś młodsze dzieci...), a teraz zachowują się zgodnie z oczekiwaniami, acz nie muszą już się wysilać, bo czytelnik je pamięta.

W trzecim tomie legendarne opisy przyrody chyba rzadziej się pojawiają. A może przywykłam i już nie zwracam na nie takiej uwagi, tylko szybciutko przemykam wzrokiem po łąkach, falach Niemna i chmurkach...

Zauważyłam jedną literówkę. Język na pewno bogaty, nie zostaje się klasykiem za dukanie przy pomocy podstawowych dwóch tysięcy słów...

czwartek, 4 maja 2023

"Imperium chmur" — historia alternatywna

Tytuł:          Imperium chmur        
Autor:          Jacek Dukaj           
Wydawnictwo:    Wydawnictwo Literackie
Rok 1. wydania: 2018                  

Raczej krótka powieść, może nawet mikropowieść (acz wiele rysunków i pustych stron rozdyma książkę). Historia alternatywna, u której podstaw legła fabuła jednej z lektur szkolnych. Nie zdradzę, której, żeby nie psuć nikomu przyjemności samodzielnego odgadywania.

Akcja rozgrywa się w Japonii właśnie z dużym hukiem kończącej izolację od reszty świata. Na skutek namowy/umowy garstki Europejczyków cesarz zdobywa nową, niesamowitą broń i wszczyna wojnę z Rosją.

Fabuła pokazana została głównie z punktu widzenia Kiyoko — japońskiej dziewczyny, którą wybrano, by spisywała każde słowo cudzoziemca pracującego nad bronią. Dziewczynka wyrasta na pannę zanurzoną w kulturze japońskiej i zachodniej, obarczoną ogromną wiedzą. Bezcenną czy nikomu niepotrzebną?

Jak zwykle u tego Autora, największe wrażenie robi światotwórstwo. Dukaj bierze jakiś szalony pomysł, a potem buduje na nim spójny wewnętrznie, przebogaty świat. Geopolityka i bibelociki, wątki osobisto-rodzinne splatające się z losami narodów... Bo nawet najdrobniejsza zmiana wywołuje rozchodzące się po uniwersum kręgi zmian drugiego i dalszych rzędów.

Powieść zdobią ilustracje, bardzo japońskie w duchu — kilka czarnych kresek, klika kolorowych plam na białym tle i już mamy gałąź czy inny element przyrody elegancko i harmonijnie wkomponowany w przestrzeń.

Nie zauważyłam usterek językowych.

niedziela, 30 kwietnia 2023

"Nieznane losy autorów lektur szkolnych" — jak w tytule

Tytuł:       Nieznane losy autorów lektur szkolnych
Autor:       Sławomir Koper                        
Wydawnictwo: Fronda                                
Rok wydania: 2020                                  

Podtytuł brzmi: "wstydliwe tajemnice mistrzów pióra" i może trochę zbyt wiele obiecuje. Acz prawdą jest, że Autor koncentruje się głównie na trójkątach i bardziej skomplikowanych figurach w biografiach literatów. Ale nie samym seksem człowiek żyje, Słowacki grał na giełdzie i nawet odnosił sukcesy...

Piętnaście osób — kobiet i mężczyzn, z wyraźną nadreprezentacją poetów. Uszeregowani chronologicznie, od Słowackiego do Herberta. O niektórych wcześniej chyba nie słyszałam, najbardziej zaskoczyła mnie żona Broniewskiego (ona w ogóle była artystką?).

Każde z nich dostało dla siebie około dwudziestu stron, na których Koper omawiał wybrane fragmenty ich biografii. Jako się rzekło — ze szczególnym uwzględnieniem komplikacji damsko-męskich. I nie tylko, co się mamy ograniczać. A artyści potrafili poszaleć... Oprócz słów jest jeszcze karykatura i na ogół jeszcze co najmniej jeden satyryczny obrazek na temat twórcy.

Książka uświadomiła mi, że wszyscy literaci w każdej epoce świetnie się znali (jak oni to ogarniali, skoro często mieszkali w różnych krajach, a internetów jeszcze nie było?). W szkołach prezentuje się ich raczej jako izolowane wyspy. No, owszem, wiadomo, że Mickiewicz przyjaźnił się z Puszkinem i nie lubił Słowackiego, ale to tyle. Nie miałam pojęcia, że Pawlikowska-Jasnorzewska była siostrą Magdaleny Samozwaniec... A tu jeszcze czasem Brzechwa dorzucił jakiś komentarzyk, czasem Tuwim palnął mówkę...

Lektura przyjemna i pożyteczna.

Nie zauważyłam usterek językowych (zakładam, że pewną Marię zwano Marą, bo powtarza się to kilka razy).

środa, 26 kwietnia 2023

"Niewierni" — mnogość wątków

Tytuł:       Niewierni       
Autor:       Vincent Severski
Wydawnictwo: Czarna Owca     
Rok wydania: 2012            

Pod niektórymi względami kontynuacja "Nielegalnych". Może to niezupełnie drugi tom, bo problemy całkiem inne, ale bohaterowie w dużej części ci sami. Widocznie światek szpiegowski jest mały. Tytułowi niewierni to zapewne muzułmanie. A może pozostali z ich punktu widzenia.

Akcja skacze po całym świecie z jeszcze większym rozmachem — Unia Europejska, Azja, Afryka. Koreańczycy północni coś knują z Irlandczykami, strzelanina w Wiedniu wywołana przez muzułmanina-Polaka... Te wszystkie wątki bardzo opornie się splatają. Dzieje się na wielu frontach i intensywnie.

Może nawet zbyt intensywnie — gubiłam się w postaciach i wątkach. W końcu w ogóle przestałam zapamiętywać drugoplanowych bohaterów, licząc, że poznam ich po czynach... Nie wykluczam, że miała na to wpływ moja gorączka. Wydawało mi się, że wszystko toczy się w miarę chronologicznie, a tu nagle jakiś szpieg bardzo się zmienił przez dwa lata od śmierci żony, na którą strasznie narzekał jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt stron wcześniej.

Trochę męczyło mnie wymienianie wielu szczegółów, zwłaszcza marek produktów. Nie tylko przy rzeczach dużych i ważnych, jak samochody. Przy zegarkach, butach, jedzeniu, biustonoszach... Aż się zaczęłam zastanawiać, czy to lokowanie produktu, czy też Autor przywiązuje wyjątkowo dużą wagę do producenta przedmiotów.

Zaskoczył mnie poważny (acz banalnie prosty do sprawdzenia) błąd matematyczny — siedemnaście kilometrów (podobno długość granicy Rosji z Koreą Północną) do dwudziestu tysięcy z hakiem to niecała jedna dziesiąta procenta, a nie jedna setna.

Nie zauważyłam za to błędów językowych, ale może to ta gorączka?

poniedziałek, 17 kwietnia 2023

"Pejzaż etniczny Europy" — socjologicznie

Tytuł:          Pejzaż etniczny Europy
Autor:          Edmund Lewandowski    
Wydawnictwo:    MUZA SA               
Rok 1. wydania: 2004                  

Jak w tytule — to książka o cechach różnych (głównie najliczniejszych) narodów zamieszkujących Europę. Książka składa się z pięciu rozdziałów. Pierwszy to definicje pojęć, drugi poświęcono Europie ogółem. Trzy kolejne to już opisy poszczególnych nacji — tych z zachodu kontynentu, ze wschodu i czterech trudnych do umiejscowienia wyjątków (Żydzi, Cyganie, Węgrzy, Litwini).

Opis narodu zaczyna się od danych geograficznych i rysu historycznego. Potem Autor przechodzi do cech typowego przedstawiciela — charakter, ulubione hobby, symbol, najwyżej cenione zalety... Zahacza przy tym o literaturę narodową (bardzo słusznie, moim zdaniem, są istotne różnice między Szekspirem a Gogolem), podaje również opinie innych socjologów. 

Na samodzielny podrozdział załapały się tylko narody większe lub o wyraźniejszym wpływie na historię świata — na przykład Holendrzy, ale już nie Duńczycy czy Belgowie. Może jeszcze te grupy, które może nie są zbyt liczne, ale wystarczająco odróżniają się od innych, jak Islandczycy.

Polacy oczywiście też dostali swoich dwadzieścia stron i nie jest to laurka. Najbardziej chyba oberwało się Kmicicowi (hmmm, w sumie zawsze wolałam Wołodyjowskiego od tego wariata). Nie zdradzę, co tam jeszcze można przeczytać, żeby zachęcić do lektury. 

A ja nie żałuję, czegoś się dowiedziałam, trochę usystematyzowałam to, co już wiedziałam wcześniej. Słowem — wartościowa książka. No i przyjemnie się czytało.

Jak zazwyczaj w tym wydawnictwie — praca nie zawiera ilustracji. Przypisy zamieszczono na końcu rozdziału. Książkę zamyka aneks z garścią danych statystycznych oraz indeks nazwisk. Przydałby się spis literatury i indeks pozostałych pojęć.

Z usterek językowych mignęły mi tylko potknięcia interpunkcyjne.

środa, 12 kwietnia 2023

"Karuzela" — nadmiar seksu

Tytuł:          Karuzela     
Autor:          Paulina Świst
Wydawnictwo:    Akurat       
Rok 1. wydania: 2018         

Spodziewałam się kryminału, ewentualnie thrillera, bo stało na takiej półce w bibliotece, a i początek nieźle się zapowiadał. Niestety, szybko okazało się, że inspirację stanowił raczej Grey niż Holmes. Książka nie spodobała mi się na wielu poziomach.

Akcja toczy się głównie w łóżku. Metaforycznie rzecz ujmując, bo bohaterowie wykazują się fantazją i w wiadomym celu wykorzystują a to balkon, a to jacuzzi... Słowo "Tinder" pada częściej niż "śledztwo". Dopiero gdzieś w drugiej połowie z dialogów wyłania się jakaś tam intryga kryminalna. I tam też koncentrują się wydarzenia, w które trudno było mi uwierzyć.

No właśnie — dialogów. One też mnie denerwowały, a książka składa się głównie z nich. W dialogach bohaterowie przekonują siebie (samych albo nawzajem), że są najbardziej zarąbiści na świecie. Ewentualnie dogryzają rywalom. Normalnie samczyki obsikujące teren, stroszące piórka i wydzierające się na całe gardło. I samiczki wbijające w partnerów rozanielone spojrzenia.

Bohaterowie irytowali mnie jeszcze bardziej. Złota młodzież, której nie cierpię i w realu staram się omijać szerokim łukiem. Zabawa według nich to chlanie, ćpanie i bzykanie, względnie różne kombinacje powyższych. Uch, myślałam, że to gimbaza w ten sposób wyobraża sobie szczęśliwe życie dorosłych, którzy mogą bez problemów kupić każdy alkohol. 

Podobno główny bohater jest strasznie inteligentny, ale muszę w tej kwestii wierzyć zapatrzonej w niego dziewczynie, bo żadnych dowodów nie widać. Rozkręcenie karuzeli vatowskiej czy pilotowanie samolotu jeszcze nie świadczy, że Mensa błaga delikwenta o wstąpienie w jej szeregi. Bo w pozostałych sprawach to impulsywny dzieciak, który do podejmowania decyzji nie używa głowy.

W temacie usterek — rozbawiła mnie fraza "zapytałam, biorąc go do ust". Hmmm, nikt narratorki nie uświadomił, że taka konstrukcja zdania oznacza jednoczesność obu czynności, a z pełną buzią się nie gada? Pomniejsze wpadki też się zdarzały.

środa, 5 kwietnia 2023

"Obyczaje w Polsce" — jak w tytule

Tytuł:          Obyczaje w Polsce
Redaktor:       Andrzej Chwalba  
Wydawnictwo:    PWN              
Rok 1. wydania: 2004             

Podtytuł: "Od średniowiecza do czasów współczesnych". Jak głosi tytuł, książka opowiada o polskich obyczajach na przestrzeni wieków. To słowo można różnie rozumieć, co Autorzy podkreślają we wstępie. Wydaje mi się, że podeszli do zagadnienia szeroko, uwzględniając różne definicje.

Obyczaje omawiane są z grubsza chronologicznie — książka została podzielona na cztery części: średniowiecze, czasy nowożytne, Polska doby rozbiorów i międzywojnia oraz czasy współczesne. W ramach każdej jej autor omawia wizję świata, rodzinę i dom, stół, życie towarzyskie i rozrywki, pracę oraz życie publiczne. Później, w podrozdziałach to już różnie bywa w poszczególnych epokach.

Uważam, że to wartościowe kompendium wiedzy o życiu codziennym naszych przodków, dowiedziałam się interesujących rzeczy. Praca nadaje się i do czytania od deski do deski, i do wyszukiwania potrzebnych informacji. Szczegółowy spis treści powinien to ułatwić.

Nieprzyjemnie zazgrzytało mi "letnie zrównanie dnia z nocą" (przypis na stronie 69). Czyżby chodziło o to wrześniowe, zwane jesiennym i stanowiące początek jesieni? Wydaje mi się, że długość dnia to nie jest wiedza tajemna, ukrywana przed humanistami.

Każda część kończy się kilkustronicową bibliografią, na końcu zamieszczono indeks rzeczowy. Niestety, brak ilustracji.

Pod względem językowym przyzwoicie, chociaż mignęła mi jakaś literówka, a w jednym miejscu zdanie całkiem się posypało, jakby ktoś w połowie zmienił koncepcję.