Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stevenson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stevenson. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 lutego 2017

"Wyspa skarbów" — dla chłopców

Tytuł:             Treasure Island        
Tytuł tłumaczenia: Wyspa skarbów          
Autor:             Robert Louis Stevenson 
Wydawnictwo:       HarperCollinsPublishers
Rok 1. wydania:    1883                   

Najwyraźniej nie jestem małym chłopcem, bo książka mi się nie spodobała.

Postacie wydawały mi się niewiarygodne — dorośli, którzy nie potrafią utrzymać języka za zębami nawet w tak ważnej i mocno wymagającej dyskrecji sprawie jak wyprawa po skarb, dzieciak wyczyniający najróżniejsze głupoty, które zwykle okazują się mieć nieoczekiwanie pożądane skutki... Piraci przerysowani — tak źli, że już gorsi być nie mogą. Nawet godziny nie potrafią wytrzymać na trzeźwo.

Fabuła też mnie nie przekonała. W obliczu zagrożenia życia własnego i dziecka, karczmarka uparcie usiłuje podliczyć rachunek zmarłego klienta. Chłopak ukrywa się w beczce z jabłkami i stamtąd podsłuchuje tajne plany? To się już komuś przydarzyło? Serio? Łódki nagminnie idą pod wodę... Wszystko razem sprawia wrażenie zdarzeń wydumanych tylko po to, aby pchnąć akcję do przodu.

Męczył mnie marynarski żargon bandytów, trudno było zrozumieć, co oni tam do siebie szwargoczą. Żeby to chociaż ciekawe było, może bym się bardziej postarała... A tu głównie "Hej ho! I butelka rumu"...

Po tak słynnej książce spodziewałam się czegoś więcej. I to niezupełnie tak, że rozczarowała, bo to powieść dla dzieci. Harry Potter jest o wiele ciekawszy. I łatwiej przy nim zawiesić niewiarę, choć opowiada o świecie magów.