Autor: Ursula K. Le Guin
Po Autorce spodziewałam się fantasy. Dostałam zbiór tekstów przedstawiających różne wydarzenia w fikcyjnym kraju. Trochę mało na element fantastyczny. Fakt, że ten kraj leży gdzieś w Europie Wschodniej (acz bardziej na Bałkanach niż w naszym regionie) niewiele zmienia.
Teksty to jedna powieść i kilkanaście opowiadań. Tłem są w nich różne wydarzenia przetaczające się przez Europę — rewolucje,niepokoje społeczne, wojny... Ale historie koncentrują się na bardzo zwyczajnych bohaterach, zamiast na poziomie makro (który bym preferowała) i losach społeczności. Ot, postacie zakochują się w sobie, pracują, kłócą się z rodziną, wybierają, z kim zamierzają spędzić resztę życia. Często robią to w patetyczno-nudnych dialogach pełnych nibymądrości życiowych. No, to po prostu obyczajówka z bardzo naciąganym elementem fantastycznym.
Brakowało mi jeszcze wyraźnej fabuły, zwłaszcza w opowiadaniach. Taki sobie wycinek pamiętnika, niemal losowo wybrany. Interesujący dla autora, może jego znajomych. Mnie nie porywał.
Akcje rozgrywają się w różnych wiekach, ale nie zawsze widać zmianę epoki. Znaczy, te z dwudziestego wieku wyglądają współcześnie, ale w starszych niewiele się zmienia w mentalności ludzi.
Ogólnie — teksty bardzo przypominają dziewiętnastowieczne powieści. Nic w tym dziwnego, bo Le Guin w przedmowie przyznaje, że zaczytywała się nimi w dzieciństwie, a historie związane z Orsinią powstały na samym początku jej drogi pisarskiej (opublikowane równiż zostały jako jedne z pierwszych).
Nie zauważyłam wpadek językowych. Dobre i to.