Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 września 2023

"W pożyczonym czasie" — fantasy

Tytuł:          W pożyczonym czasie
Autor:          Anna Szumacher     
Tom:            1                  
Wydawnictwo:    Wydawnictwo IX     
Rok 1. wydania: 2022               

Pierwszy tom cyklu o Marii Dee — ambitnej i zdolnej studentce prawa. Książka nosi taki tytuł, bo protagonistka właściwie umiera na samym początku. Tylko jakoś nie do końca... Jak to zwykle bywa w fantasy, niedokończona śmierć to dopiero początek problemów. I nie żeby kostucha nie próbowała ze wszystkich sił nadrobić braków.

Akcja rozgrywa się we współczesnej Ameryce Północnej (Stany Zjednoczone i Kanada). W sumie nie wiem dlaczego. Może z powodu przestrzeni i nawiązań do Kinga, które można wpleść w fabułę. W pewnym momencie zaskoczyło mnie, że na wskroś amerykańska nastolatka rzuca cytat z "Seksmisji". Skąd mogła go znać?

Pod niektórymi względami fabuła kojarzy się z questem — mamy drużynę, która zbiera się przez prawie całą powieść. Niezupełnie po karczmach, ale niemal każdy ma jakieś wyjątkowe talenty. Na pewno każdy jest inny. Początkowo włóczą się po USA bez większego sensu, a w końcu los zmusza ich do podjęcia konkretnego zadania.

I mniej więcej w tym momencie pierwszy tom się kończy. Bardziej cliffhangerem niż zamknięciem jakiegoś etapu historii. Nie przepadam za takimi rozwiązaniami, ale trudno. Aż do finiszu czytało się lekko, łatwo i przyjemnie.

Nie zauważyłam usterek językowych.

wtorek, 15 sierpnia 2023

"W pół drogi do grobu" — seksowne wampiry

Tytuł:           W pół drogi do grobu
Tytuł oryginału: Halfway to the Grave
Autor:           Jeaniene Frost      
Tłumacz:         Anna Reszka         
Wydawnictwo:     Wydawnictwo MAG     
Rok 1. wydania:  200               

Kolejna książka o młodej zabójczyni. Ja naprawdę dobieram lektury według innego klucza! Z trzech dziewczyn, o których ostatnio czytałam, ta jest najmniej ciekawa. Nikita walczyła o przetrwanie w alternatywnym świecie fantasy i dążyła do znalezienia przeszłości partnera, Gin była magiem kamienia i próbowała pomścić okrutną śmierć mentora. Cat żyje w świecie urban fantasy inspirowanym "Zmierzchem".

Wampiry wcale nie wszystkie są złe, nie giną od światła słonecznego, odznaczają się nadnaturalną siłą i innymi cudownymi właściwościami, podpijają ludzką krew i są niesamowicie pociągające i świetne w łóżku. Rzadko, ale mogą płodzić potomstwo ze śmiertelnikami. Główna bohaterka jest owocem właśnie takiego... Raczej nie związku, bo to był gwałt. Teraz ma trochę ponad dwadzieścia lat (na tyle, żeby była pełnoletnia nawet w USA), a nocami włóczy się po knajpach i poluje na wampiry.

Aż wreszcie trafia na wampira innego niż wszystkie dotychczasowe. Od tego momentu książka zaczyna przeistaczać się ze zwyczajnej fantastyki w romansidło. Jak na mój gust — za dużo tu opisów seksu, rozważań na temat jej uczuć (pierwszoosobowa narracja zobowiązuje) i jego płomiennych przemów na temat jego uczuć, które są wyjątkowe, wieczne, czyste i szlachetne. Zieeeew.

Cat irytowała mnie tym, że sama nie wie, czego chce i potrzebuje, skłonnością do okłamywania wszystkich dookoła z sobą włącznie i naiwnością. A jej partner — swoją doskonałością pod każdym względem. Coś jakby wydawnictwo, które niegdyś słynęło z wartościowych pozycji, schodziło na psy.

Zastanawiam się, kto właściwie jest adresatem książki — fabuła i czarno-białość bohaterów sugerowałaby YA, ale IMO za dużo tu seksu dla nastolatków. Chociaż... Może to nie są takie białe lelije, jak mi się wydaje. 

Mimo narzekań prawdopodobnie sięgnę po następny tom (bo książka stanowi początek całej serii). Jak i wspomniany "Zmierzch", lekko się czyta i jednak zainteresowałam się, co wydarzy się w kolejnej części.

Nie zauważyłam usterek językowych.

środa, 2 sierpnia 2023

"Ukąszenie pająka" — urban fantasy

Tytuł:           Ukąszenie pająka   
Tytuł oryginału: Spider's Bite      
Autor:           Jennifer Estep     
Tłumacz:         Ewa Spirydowicz    
Wydawnictwo:     Dwójka bez Sternika
Rok 1. wydania:  2010               

Początek długiego cyklu o zabójczyni i magii żywiołów. Urban fantasy, akcja rozgrywa się w amerykańskim miasteczku do cna przeżartym korupcją. Miasto o takiej nazwie istnieje, bodajże w Oregonie. Nie mam pojęcia, jak bardzo przypomina powieściową miejscowość. Czasy współczesne — bohaterowie posługują się mailami i telefonami komórkowymi.

Protagonistka to młoda dziewczyna, władająca magią płatna zabójczyni (hmmm, to już druga z rzędu, czyżby jakiś znak?). Realizuje jedno zlecenie, w nietypowym pośpiechu dostaje drugie i wtedy wszystko zaczyna się sypać… Reszta książki to już próba posklejania do kupy tych rzeczy, które się rozsypały i popsuły. Oraz romans z chyba jedynym uczciwym policjantem w okolicy. Bohaterka niby morduje ludzi, ale ma swoje zasady i można jej kibicować.

Kreacja świata o tyle interesująca, że zamiast klasycznej magii żywiołów mamy ludzi władających magią powietrza, ognia, lodu i kamienia. Oraz pomniejszymi kombinacjami powyższych, na przykład metalu. Ta magia ma oryginalne zastosowania — ktoś władający powietrzem może torturować ludzi, wpychając im pęcherzyki tlenu do organizmu, albo leczyć…

Fabuła wciąga (nieustające zagrożenie życia), więc czyta się szybko i przyjemnie. Tylko końcówka wydaje mi się nadmiernie przeciągnięta – za dużo opisów, jak jest już po wszystkim, a ludzie żyją szczęśliwie. OK, to budowanie punktu wyjścia do następnej książki, ale nie czuję się w pełni przekonana.

Nie zauważyłam usterek językowych.

sobota, 22 lipca 2023

"Diabelski młyn" — koniec trylogii

Tytuł:          Diabelski młyn
Autor:          Aneta Jadowska
Tom:            3             
Wydawnictwo:    SQN           
Rok 1. wydania: 2018          

Koniec trylogii o Nikicie, dziewczynie-zabójczyni z porąbaną rodziną i jeszcze gorszą genealogią. Tym razem bohaterka i Robin wędrują Bezdrożami (czyli wkraczają na dziki teren między magicznymi miastami. Sawa przy nim wygląda na kurort dla emerytów) w poszukiwaniu odpowiedzi na dręczące Robina pytania. Wydaje mi się, że w poprzednich książkach te miejsca między miastami nie wyglądały tak niebezpiecznie. Może uniwersum się rozwija.

Towarzysz Nikity ze wsparcia awansuje na słodziaka, który pragnie obchodzić święta (chociaż nie pamięta, jak powinien to robić) i potrafi się zaprzyjaźnić z każdym, nawet z młodym smokiem. Używa potężnej magii i w ogóle wyrasta na Larry'ego Stu. Wszystko potrafi i wszystko, co robi, jest piękne, dobre i szlachetne. Przesada. Chyba dobrze, że to już koniec cyklu.

Nikita zachowuje się nieco bardziej racjonalnie. Znaczy, zaczyna dogadywać się z berserkiem (który okazuje się nie aż tak straszny, jak go malują), ale nie zdobywa jakichś oszałamiających nowych umiejętności. Za to dojrzewa i to chyba pod wieloma względami.

Tytułowy diabelski młyn to część wesołego miasteczka na Bezdrożach. Dobrze byłoby go uruchomić, bo... No, stawki w grze bez przerwy są wysokie. Ekipa rozwiązuje jeden problem za drugim, a wyzwania się piętrzą. W efekcie czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Tym bardziej, że fabułę ożywiają liczne trupy. Czasami nawet — tych dobrych lub nie całkiem złych.

Nie zauważyłam usterek językowych.

sobota, 1 lipca 2023

"Wezwijcie moje dzieci" — domknięcie wątków

Tytuł:          Wezwijcie moje dzieci
Autor:          Marta Krajewska      
Tom:            3                    
Wydawnictwo:    Genius Creations     
Rok 1. wydania: 2021                 

Zakończenie trylogii, wszystkie wątki — ludzkie i boskie — zostają ostatecznie domknięte. Wreszcie czytelnik ma poczucie, że historia dobiegła do mety.

Ten tom różni się od poprzednich — akcja rozgrywa się o pokolenie później. Wenda czuje się stara i zmęczona, tu coś boli, uroda już nie ta... Po wiosce biegają dorastające dzieci bohaterów z dwóch poprzednich części. Tyle trzeba było czasu, żeby wszystkie przepowiednie mogły się spełnić.

Fabuła należycie trzyma w napięciu, bo przepowiednie zgadzają się co do jednego — wiosce zagraża straszne niebezpieczeństwo ze strony wilkarów. Wiadomo, że ludzie (i nie tylko) przygotowują się do niego od wielu lat. Ale skądinąd wiadomo również, że nigdy wszystko nie idzie zgodnie z planem... Twist pod koniec spełnił swoją rolę, zaskoczył.

Trochę irytowało mnie podejście do nastolatków, zwłaszcza do córki chmurnika. OK, można dzieciom nie mówić wszystkiego, ale szkolenia sprowadzające się do kilkuzdaniowej instrukcji to przesada. Pofruwaj sobie i sama się domyśl, jak kontrolować chmury. Nie potrafię ci tego wytłumaczyć. No to lecę, pa! A potem wielkie zdziwienie, że coś poszło nie tak...

Mam jeszcze jedną wątpliwość, ale jej wyjawienie grozi spoilerami, więc się powstrzymam.

Ogólnie, książkę czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Jak to fantasy, szczególnie w znaczącej częsci o nastolatkach.

Nie zauważyłam usterek językowych.

czwartek, 15 czerwca 2023

"Stróże" — opowiadania

Tytuł:          Stróże         
Autor:          Jakub Ćwiek    
Wydawnictwo:    Wydawnictwo SQN
Rok 1. wydania: 2018           

Zbiór opowiadań rozgrywających się w znanym już uniwersum — archaniołowie zatrudnili Lokiego do omijania i naginania sztywnych przepisów, on gra w swoją własną gierkę... Tym razem w książce przewijają się anioły stróże, a szczególnie dwóch tworzących jednostkę nadrzędną, coś jakby kontrolę z centrali. Całość właściwie można nazwać sidequelem. Angel fantasy, jak sama nazwa wskazuje.

Opowiadania nie mają wyraźnej wspólnej osi fabularnej. Ułożone są chronologicznie i łączy je motyw rozwijającej się znajomości między jednym z aniołów-kontrolerów a ziemskim gliniarzem, który przypadkiem został świętym.

Na plus humor. Ujęła mnie nazwa tej specjalnej jednostki — W.I.N.A., czyli Wydział Interwencyjny Nadzoru Anielskiego i część motta; "W.I.N.A. zawsze jest po twojej stronie". Poza tym Loki chyba nie potrafiłby zachować powagi dłużej niż przez godzinę. Nawiązanie do sceny z "Ojca chrzestnego" również jest słodkie.

Na końcu książki znalazło się jeszcze dodatkowe opowiadanie, z nieco innej bajki. Tym razem Loki spotyka się z Chłopcami od Dzwoneczka i superbohaterami z cyklu "Dreszcz". Zastanawiam się, czemu miał służyć ten zabieg — dopchaniu książki do uczciwej grubości czy też zareklamowaniu trzech cykli naraz. Jak by nie było, sprawił, że spis treści można znaleźć głównie przypadkiem, bo wylądował około sto stron przed końcem książki.

Część zasadniczą czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Ten wepchnięty na siłę dodatek trochę mnie zdegustował.

Z wpadek językowych zauważyłam tylko zjedzone słowo.

niedziela, 4 czerwca 2023

"Przezwykłe przygody nieboszczki Marysi" — angel fantasy

Tytuł:          Przezwykłe przygody nieboszczki Marysi
Autor:          Kamila Ciołko-Borkowska               
Wydawnictwo:    Rubieże                               
Rok 1. wydania: 2020                                  

Sama nie wiem, czy tytuł kłamie, czy mówi najszczerszą prawdę — to nie tyle przygody, co zwyczajne życie, tylko po śmierci. Aż właśnie przezwyczajne. Ot, bohaterka zmarła, trafiła do nieba i urządza tam sobie nie-życie; odwiedza sąsiadów, potem matkę, zagląda na ziemię do wciąż żyjącego męża... Innymi słowy — fabuła do bólu normalna, niemal obyczajowa, proste, codzienne czynności.

Gatunkowo chyba można zaliczyć książkę do angel fantasy. Wprawdzie anioły nie odgrywają pierwszych skrzypiec, ale każdy zmarły ma swojego, więc sporo ich się trafia.

Protagonistka momentami wydawała mi się niespójna. Niby starsza pani, ale lubi biegać (hmmm, za moich czasów starsze panie za tym nie przepadały, wyczynowo stały w kolejkach). Idzie więc pobiegać, chyba głównie po to, żeby skręcić nogę. A niedługo potem narzeka na słabą kondycję i zadyszkę od byle czego.

Trochę brakowało mi jej sprawczości. Chce coś tam? Proszę bardzo, anioł stróż pakuje ją do autobusu, zawozi do biurokratycznego centrum i pomaga załatwić, co trzeba. Raczej rzeczy się bohaterce przydarzają, niż je robi. Wystarczy chcieć. Niby w niebie to nie powinno dziwić, ale to chyba sprawia, że trudno tam przeżyć naprawdę fascynujące przygody. Tym bardziej, że zagrożenia życia nie ma z definicji.

Jeśli chodzi o światotwórstwo, to niebo wydaje mi się dość zaściankowe. Tam powinny być miliardy ludzi, a odnosiłam wrażenie, że wszyscy o wszystkim wiedzą. Zwłaszcza w końcówce, kiedy bohaterka odniosła jakiś tam sukces i stała się powszechnym tematem plotek.

Mimo marudzenia nie uważam książki za złą. Acz mogła być lepsza. Zdaje się, że to dopiero początki kariery Autorki.

Trochę negatywnie nastroił mnie poważny błąd ortograficzny na początku (str. 20). "Pokarzę" i "pokażę" to dwa różne słowa i absolutnie nie należy ich mylić. Później jeszcze trafiła się jakaś literówka.

piątek, 21 kwietnia 2023

"Straszliwe młode damy" — zbiór opowiadań

Tytuł:           Straszliwe młode damy 
Tytuł oryginału: Dreadful Young Ladies 
Autor:           Kelly Barnhill        
Tłumacz:         Katarzyna Makaruk     
Wydawnictwo:     Wydawnictwo Literackie
Rok 1. wydania:  2018                  

Podtytuł "I inne osobliwe historie zdradza, że to zbiór dziewięciu opowiadań. No, jedno ("Magiczne dziecko") chyba już można nazwać mikropowieścią — liczy sobie ponad sto stron i zajmuje więcej niż jedną trzecią objętości książki.

Teksty łączy styl — oniryczny, mglisty, bez porządnych zależności przyczynowo-skutkowych. Rzeczy się dzieją, bo tak. I nie chodzi mi o to, że działa magia. Szanująca się magia wymaga rzucenia zaklęcia, a tu niektórzy ludzie zmieniają świat jakby bez aktu woli, nieświadomie nawet, bo są, jacy są.

Nie przepadam za taką nieokreślonością w fantastyce (na ogół nie mogę się pozbyć wrażenia, że autor nie przemyślał sobie szczegółów, więc zrzucą tę robotę na czytelnika), ale na pewno ma ona swoich amatorów. Cóż, mnie książka nie przekonała. Acz uważam, że obiektywnie nie jest zła i to tylko kwestia gustu.

Najbliżej mojego pola zainteresowań wypadła ta mikropowieść — przynajmniej dostajemy świat, nawet dość interesujący, z paskudnym władcą gnębiącym poddanych. Wprawdzie finał znowu niejasny, ale nie można mieć wszystkiego. Jeszcze bohaterka niezła, chociaż przesłodzona oraz przesadnie dobra i wypasiona.

Jeszcze zdarzało się, że opowiadanie zawierało jakiś ciekawy element — forma listów czy stopniowe odkrywanie prawdy na temat pewnej żony. Za mało, żeby rzucić mnie na kolana, ale zawsze jakiś plusik.

Nie zauważyłam usterek językowych.

na niebie koloru ekranu telewizora ustawionego na nieistniejący kanał
na niebie koloru ekranu telewizora ustawionego na nieistniejący kanał
na niebie koloru ekranu telewizora ustawionego na nieistniejący kanał

niedziela, 9 kwietnia 2023

"Szepty pod ziemią" — kryminał fantasy

Tytuł:           Szepty pod ziemią    
Tytuł oryginału: Whispers Under Ground
Autor:           Ben Aaronovitch      
Tom:             3                    
Tłumacz:         Małgorzata Strzelec  
Wydawnictwo:     MAG                  
Rok 1. wydania:  2012                 

Połączenie kryminału i urban fantasy rozgrywającego się we współczesnym Londynie, a właściwie głównie pod nim — w metrze i innych tunelach (kanały ściekowe i tym podobne atrakcje). Głównym bohaterem jest policjant, a jednocześnie uczeń czarownika (mają tam specjalny dział od takich dziwacznych spraw). Zaczyna od znalezienia zwłok na peronie metra, a od narzędzia zbrodni zalatuje magią. Aby skomplikować sprawy, ofiara jest amerykańskim studentem, a co gorsza — synem senatora.

Trafiłam na trzeci tom z długiej serii, a Autor wydaje się zakładać, że już dobrze znam główne postacie. Dopiero gdzieś w jednej trzeciej książki zaczęłam podejrzewać, że narrator jest czarnoskóry, a pewność w tej kwestii zdobyłam jeszcze później. Sporo nawiązań do wydarzeń, które rozgrywały się w poprzednich częściach. Można zrozumieć, o co chodzi, bez ich znajomości, ale przy czytaniu po kolei frajda zapewne byłaby większa. Do tej pory nie mam pojęcia, kim jest często wspominana Molly. Może duchem...

Chyba można zaliczyć książkę do young adults — obywa się bez drastycznych scen, a związki międzyludzkie objawiają się pocałunkami w policzek. Z płynów ustrojowych dominują te rozpuszczone w ściekach i jest jeszcze trochę krwi. Innymi słowy — wszystko grzecznie. Acz niekoniecznie zgodnie z regulaminami.

Do fabuły nie mam zarzutów — śledztwo się toczy powoli, podejrzanych nie ma może zbyt wielu, ale jest w czym wybierać. Protagonista wraz przyjaciółmi musi się napracować, zanim odgadnie, kto zabił.

Czytało się przyjemnie, czemu sprzyjał lekki język. No i wstawki brytyjskiego humoru. :-) Styl bardzo mi przypadł do gustu.

Nie zauważyłam usterek językowych.

niedziela, 26 marca 2023

"Krew i popiół" — romansidło

Tytuł:           Krew i popiół      
Tytuł oryginału: From Blood and Ash 
Autor:           Jennifer Armentrout
Tłumacz:         Danuta Górska      
Wydawnictwo:     YOU & YA           
Rok 1. wydania:  2020               

Książka stała na półce z fantastyką, ale tak naprawdę to romansidło. Przez całą powieść para bohaterów dąży do tego, żeby być ze sobą. Jak zwykle w takich przypadkach, muszą wystąpić jakieś przeszkody, żeby fabuła nie była zbyt banalna. Tym razem bohaterka nie może wdawać się w żadne flirty, bo jest Panną — wybranką przeznaczoną dla bogów, którą wiąże mnóstwo zakazów. Między innymi nie wolno jej rozmawiać ze zwykłymi ludźmi.

Nie jest jednak dobra w przestrzeganiu tych zakazów, bo już na początku książki odwiedza dom uciech. Nie dom publiczny sensu stricto, bo można tam również pograć w karty. Musi uciekać na pięterko, żeby uniknąć rozpoznania. Tam spotyka swój obiekt westchnień i od razu zaczyna między nimi iskrzyć. I tak już iskrzy przez resztę powieści.

Mnóstwo opisów, jakie doznania wzbudza w dziewczynie każde dotknięcie, każdy pocałunek. No, chyba jest jakaś nadpobudliwa. A przy tym częściej kieruje się zwierzęcą żądzą niż jakąkolwiek namiastką rozsądku. Aż robiło się strasznie nudno.

Teoretycznie gdzieś tam w tle mamy świat fantasy. Nie jakiś przesadnie oryginalny, bo występują w nim wilkołaki i dwa rodzaje wampirów. Dla niepoznaki nazywają się wilkłakami, sysunami i wamprami. Są jeszcze inne, na wpół mityczne istoty. Odnoszę jednak wrażenie, że wszystko to odgrywa drugoplanową rolę i podporządkowane zostało romansowi.

Pod względem wyjątkowej bohaterki, jej doskonałego partnera i prostej fabuły książka wydaje się być przeznaczona dla dzieci i młodzieży. Ale zawiera sporo scen seksu, a i garść wulgaryzmów by się znalazła, więc mam wątpliwości co do adresata.

Pod względem językowym prosto, ale przynajmniej bez rażących błędów. Tylko jakaś literówka mi mignęła.

poniedziałek, 13 marca 2023

"Rozmowy pokojowe" — odcinek

Tytuł:           Rozmowy pokojowe
Tytuł oryginału: Peace Talks     
Autor:           Jim Butcher     
Tłumacz:         Robert Waliś    
Wydawnictwo:     Wydawnictwo MAG 
Rok 1. wydania:  2020            

Urban fantasy rozgrywające się w Chicago (acz właściwie do tego stopnia w świecie magii, że lokacja rozpoznawalna dla śmiertelników nie ma wielkiego znaczenia), w miarę współcześnie. Protagonista jest detektywem (podobno, w książce tego nie widać), magiem i rycerzem jednocześnie. I ma bardzo skomplikowane relacje z niedobitkami rodziny. Książka raczej dla nastoletnich chłopców niż dla reszty świata.

Myślałam, że “Akta Dresdena” to tytuł, a to nazwa cyklu. Trafiłam na szesnasty tom (bo tak trudno umieścić informację na okładce, prawda?), póki co przedostatni i czułam się, jakbym oglądała enty odcinek serialu – mnóstwo postaci, których wcześniej nie spotkałam, ale twórcy oczekują, że to moi świetni znajomi i rozpoznam ich po imieniu/nazwisku/funkcji.

Bardzo męska książka, właściwie chłopięca, z kartkami przesyconymi testosteronem. Rzuciła mi się w oczy obfitość intryg. Każdy knuje przeciwko wszystkim pozostałym. Bohaterowie płci obojga bawią się w gierki o władzę i starannie obsikują teren. Tak starannie, że nie mają czasu ustalić, o co właściwie walczą. Dużo seksu (chociaż może nie pokazanego wprost, tylko napomykanego) i jeszcze więcej pożądania.

Protagonista jest tak wypasiony, że trudno mu podskoczyć. Dość rzec, że na samym początku biega w kamizelce obciążeniowej o wadze stu kilogramów. Dla mnie podejrzanie przypomina marzenie chudego nerda. Niby w pierwszych scenach wygląda na to, że ma mnóstwo wrogów, którzy próbują go wykończyć, ale szybko okazuje się, że to nie on jest najbardziej zagrożony.

Na plus brak wyrazistych podziałów na dobrych i złych. Na przykład dziadek głównego bohatera niby gra po właściwej stronie, ale przy tym jest uparty jak osioł i zachowuje się apodyktycznie. Brat popełnia coś bardzo dziwnego i złego. W sumie szkoda, że nie poznajemy jego motywów.

Nie zauważyłam usterek językowych.

czwartek, 2 marca 2023

"Jestem przy tobie" — fantasy z psychoterapeutą

Tytuł:          Jestem przy tobie
Autor:          Michał Wyzga     
Wydawnictwo:    Genius Creations 
Rok 1. wydania: 2021             

Urban fantasy z psychoterapią w tle. Akcja rozgrywa się w Polsce, w czasach mniej więcej współczesnych. Głównym bohaterem jest psychoterapeuta Sławek. Nie do końca człowiek, o czym dość długo nie wie. Na skutek serii zdarzeń nie do przewidzenia traci wszystko i spotyka fantastyczne stworzenia, poczynając od domowika i kikimory. Chociaż... pierwsza była wiedźma.

Stwory nie różnią się od ludzi pod względem problemów. Może nawet cierpią bardziej — nowy, w ogóle nie wyeksplorowany rynek. Za to poprawa następuje błyskawicznie, często już po pierwszej sesji. Protagonista zaczyna więc im pomagać. Autor wykazuje się przy tym niezłą znajomością tematu. Aż się zastanawiam, czy sam nie jest psychoterapeutą.

Czyta się lekko, łatwo i przyjemnie. O ile odbiorcy nie przeszkadzają trupy (wprawdzie nie do końca martwe). Postacie dobrze zbudowane pod względem psychologicznym — szlachectwo zobowiązuje. Plus za oryginalne podejście do urban fantasy.

W warstwie językowej przeszkadzało mi małe zamieszanie z rodzajami. Licho wygląda jak kobieta, po odkryciu jego tożsamości narrator wyraża się o nim "ono", a samo mówi o sobie jak mężczyzna. Kisiel rozwiązała ten problem lepiej, konsekwentnie stosując rodzaj nijaki (chociaż bardzo rzadki w polszczyźnie w pierwszej osobie).

poniedziałek, 23 stycznia 2023

"Akuszer Bogów" — środek trylogii

Tytuł:          Akuszer Bogów 
Autor:          Aneta Jadowska
Tom:            2             
Wydawnictwo:    SQN           
Rok 1. wydania: 2017          

To pewnie słaby opis, ale wydaje mi się adekwatny — książka to druga część trylogii o Nikicie. Z całym dobrodziejstwem inwentarza. Główne postacie bez zmian, oczywiście pojawiają się jakieś nowe (nawet całe tłumy), ale ich obecność wiąże się ze zmienionym tłem: Nikita z Robinem wyjeżdżają do Norwegii. Sprawę mają, może nawet kilka.

Związek między nimi się pogłębia, coraz bardziej się lubią, uzależniają od siebie... Ich siły i magie przeplatają się, wzajemnie wzmacniając. Aż zaczyna mnie ciekawić, czy skończą jako para mimo odmiennych preferencji protagonistki. Relacja Nikity z berserkiem wygląda podobnie.

Fabularnie to skończony rozdział — jakaś tam przygoda w życiu dobiega do końca (podróż również), ale bardziej ogólne wątki nadal czekają na domknięcie. Na razie Nikita podrosła na tyle, że przestaje marzyć o zabiciu ojca za wszelką cenę. Może po części wynika to z faktu, że coraz więcej dowiaduje się o matce.

Lektura lekka, łatwa i przyjemna. Giną tylko ci źli, dobrzy (to jest ludzie i nieludzie, którzy nie próbują zabić głównej bohaterki, a nawet jej trochę pomagają) dożywają do następnego tomu.

Mam wątpliwości co do kreacji świata — bardzo mocno przypomina nasz własny. Podobno Norwegia jest na tyle magiczna, że nie ma potrzeby stwarzania alternatywnych miast, magia miesza się z mugolami tak zwyczajnie, na powierzchni.

Trafiają się literówki.

czwartek, 29 grudnia 2022

"Królewski skrytobójca" — kontynuacja

Tytuł:           Królewski skrytobójca
Tytuł oryginału: Royal Assassin       
Autor:           Robin Hobb           
Tłumacz:         Agnieszka Ciepłowska 
Tom:             2                    
Wydawnictwo:     Wydawnictwo MAG      
Rok 1. wydania:  1996                 

Dalszy ciąg trylogii, która (jak mi się zdaje) stanowi początek długaśnego cyklu rozgrywającego się w świecie fantasy. Tytułowy bohater podrósł, już nie jest dzieckiem, tylko młodzieńcem i ma młodzieńcze problemy. Niektóre typowe — przeszkody w utworzeniu związku z ukochaną dziewczyną. Jak wiadomo od czasów "Romea i Julii", te trudności tylko podsycają gorące uczucie dwojga ludzi.

Inne są już bardziej oryginalne; a to trzeba kogoś zabić, a to ukryć dwie potężne tajemnice przed kimś, z kim protagonista bardzo często jest połączony mentalnie, a to dotrzymać towarzystwa małżonce następcy tronu (nie ma kobieta farta, chociaż strasznie się stara i właściwie ma same zalety)... To wszystko razem zżera chłopakowi mnóstwo czasu.

Powieść kojarzyła mi się z wydaną w tym samym roku "Grą o tron", a bohater z Jonem  Snowem — bękart kogoś z bardzo wysokiego rodu, młody, lojalny wobec rodziny, szlachetny, odbywający jakiś tam rodzaj służby wojskowej. No i przede wszystkim — związany z nietypowym wilkiem. Ale magii i elementów fantastycznych jest u Hobb o wiele więcej.

Bohater podrósł, więc i świat powieści stał się większy. Poznajemy co nieco geografię Królestwa Sześciu Księstw, dowiadujemy się trochę o sąsiadach.

Postacie nadal bardzo czarno-białe, więc książka sprawia wrażenie odrobinę infantylnej. Ale chyba jednak nie dla dzieci, bo sporo tu seksu i zabijania. Czyta się dość szybko, jednak jej grubość powoduje, że lektura musi trochę potrwać.

Nie zauważyłam usterek językowych.

piątek, 16 grudnia 2022

"Droga królów" — dziwny świat

Tytuł:           Droga królów     
Tytuł oryginału: The Way of Kings 
Autor:           Brandon Sanderson
Tłumacz:         Anna Studniarek  
Tom:             1                
Wydawnictwo:     Wydawnictwo MAG  
Rok 1. wydania:  2010             

Fantasy, początek dość długiego cyklu złożonego z cegieł. Ta książka ma ponad 1000 stron, a to dopiero pierwszy tom pierwszej części. Cała seria nazywa się "Archiwum Burzowego Świata". Fantasy dość klasyczne, z walką o coś tam na pierwszym miejscu i światem, w którym nie brakuje magii, za to technologia słabo się do tej pory rozwinęła, więc ludzie zabijają się mieczami i strzałami z łuków.

Nie mogę zrozumieć logiki tego świata, nie kupuję go. Nie we wszystkich królestwach, ale chyba w tych najważniejszych panuje przekonanie, że mężczyzna nie może umieć czytać. Po prostu nie wierzę, że prawie nikt się z tego nie wyłamuje. Czytanie i pisanie to zbyt ważna umiejętność, żeby silniejsza płeć zostawiła monopol kobietom. Przecież każda intryga wymagająca wymiany listów oznacza, że trzeba w nią wtajemniczyć co najmniej dwie kolejne osoby. A do tego na przykład lekarze są zmuszeni do tego, żeby żona lub inna sekretarka czytała im podręczniki. Nie wyobrażam sobie, jak taki zwyczaj mógłby przetrwać.

Do tego pory roku strasznie kapryszą — trwają po kilka tygodni i nigdy nie wiadomo, co nastąpi po wiośnie; lato czy może jednak zima. Rośliny są tak dziwaczne, że może i jakoś dostosowane do tego trybu życia, ale co z fizyką? Z czego wynikają te pory roku? Ale nie sposób odmówić temu światu oryginalności.

Dużo postaci, akcja co chwila przeskakuje do kogoś innego. Dość długo nie mogłam się zorientować, która jest ta główna, komu powinnam kibicować. Ich losy splatają się bardzo opornie, jeszcze w dwóch trzecich książki jedyne, co je łączy, to uniwersum i chronologia (przynajmniej z grubsza). Niektóre pojawiają się tylko na krótko i w nicość odchodzą, dopiero setki stron później okazuje się, że ich zachowanie coś tam tłumaczy.

Kartki przewracają się dość szybko, ale z racji na ich liczbę, lektura musi potrwać.

Irytowały mnie liczne powtórzenia. Chyba rządzi "wypełnianie" wraz z pochodnymi. Literówek też nie brakuje.

sobota, 19 listopada 2022

"Nigdziebądź" — początki kariery

Tytuł:           Nigdziebądź    
Tytuł oryginału: Neverwhere     
Autor:           Neil Gaiman    
Tłumacz:         Paulina Breiter
Wydawnictwo:     Wydawnictwo MAG
Rok 1. wydania:  1996           

Urban fantasy, akcja w dużej części rozgrywa się w Londynie Pod — mieście funkcjonującym równoległe do zwyczajnego miasta (w powieści zwanego Londynem Nad). Normalny, acz przyzwoity, człowiek zostaje wplątany w historię, skutkiem której traci wszystko i ląduje w świecie fantastycznym.

Na plus zaliczyłabym kreację tego świata. Nie zaludniają go standardowe stwory rodem z Tolkiena, Gaiman powymyślał całe stada własnych (nawet jeśli niekiedy można się dopatrzeć podobieństw do klasycznych), na ogół niebezpiecznych. Na przykład wampiry. W Londynie Pod istnieje coś podobnego, tylko nie wysysa krwi, a ciepło, nie robi tego za pomocą słów, lecz pocałunkiem. I wcale nie nazywa się wampirem.

Długo nie mogłam się zdecydować, czy książka jest pisana dla dorosłych, czy dla dzieci. Jedne elementy przemawiają za młodym odbiorcą, inne — za starym wygą, którego już nie sposób zaszokować czy zdemoralizować. Po namyśle składam to na karb nikłego ówcześnie doświadczenia Autora (to jego druga powieść, po pisanym wraz z Pratchettem Dobrym omenie). Tym bardziej, że wraz z odwracaniem kartek książka stawała się coraz bardziej dojrzała.

Bohaterowie początkowo wydają się raczej czarno-biali, z czasem nabierają barw. Ale do tej pory czytelnik zdąży już zdecydować, za kogo powinien trzymać kciuki.

Właściwie nie mam pojęcia, skąd wziął się tytuł ani co oznacza. Wydaje mi się, że to tajemnicze słowo w ogóle nie występuje w książce.

Na dokładkę dostajemy jeszcze opowiadanie, które dzieje się w tym samym uniwersum — "O tym, jak markiz odzyskał swój płaszcz". Bohaterem jest jedna z postaci drugoplanowych, fabuła stanowi rozwinięcie bardzo pobocznego wątku.

Z usterek językowych — trafiały się zagubione podmioty.

wtorek, 11 października 2022

"Rok szczura. Widząca" — początek trylogii

Tytuł:           Rok szczura. Widząca
Tytuł oryginału: Год крысы. Видунья  
Autor:           Olga Gromyko        
Tłumacz:         Marina Makarevskaya 
Tom:             1                   
Wydawnictwo:     Papierowy Księżyc   
Rok 1. wydania:  2009                

Young adults, może nawet bardzo young. Protagonistka na początku jest dzieckiem, dopiero później staje się nastolatką. Ale wyjątkowej naiwności nie traci do samego końca książki. Wierzy w dobroć i szlachetność przyjaciela, który wyrósł na złodzieja, w sprawiedliwość i wiele podobnych idei. Zdaje się totalnie ślepa na ciemniejsze strony rzeczywistości. Bohaterka pozytywna aż do bólu, jak jednorożce. Utalentowana pod pewnym względem. Oczywiście, że jest wielka miłość, ale zakochani chyba nawet się nie całują. Ogólnie —  standardowy zestaw YA.

Tytułowy rok szczura to ludowa nazwa dla roku wyjątkowo parszywego, jeśli chodzi o zbiory i wydarzenia (wojna chyba też się kwalifikuje). Jest tak źle, że nawet system podatkowy się zmienia — dotknięci klęskami płacą mniej, ale za to istnieje coś w rodzaju podatku od ponadnormatywnych wynagrodzeń. Czyli nie tylko nam to grozi, kiedy skarb państwa zaczyna świecić pustkami... Tytuł o tyle nie bardzo pasuje do treści, że fabuła obejmuje dłuższy okres — na początku bohaterka ma bodajże dziewięć wiosen, a pod koniec siedemnaście. I nie wszystkie te lata były złe.

Irytowało mnie światotwórstwo — świat pod wieloma względami przypomina nasz, tylko wiele rzeczy nazywa się inaczej; wieska w miejsce wioski, tsar w miejsce cara itp. Jak dla mnie — obcość generowana bardzo tanim kosztem. Ale przynajmniej element fantastyczny jest w porządku, nawet dość nietypowy. Acz w oryginale brzmi lepiej — rosyjski путник nawiązuje do drogi (co ma pewne znaczenie w książce), w tłumaczeniu ten element ginie.

Lektura z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych.

Trafiają się literówki.

środa, 28 września 2022

"Papierowy mag" — young adult

Tytuł:           Papierowy mag      
Tytuł oryginału: The Paper Magician 
Autor:           Charlie Holmberg   
Tłumacz          Monika Wiśniewska  
Wydawnictwo:     Wydawnictwo Kobiece
Rok 1. wydania:  2014               

Wbrew pozorom Charlie to damskie imię. Czego to Amerykanie nie wymyślą... Ale zgadza się o tyle, że książka jest bardzo babska. I nie chodzi mi o nazwę wydawnictwa: bohaterką jest około dwudziestoletnia dziewczyna, która spotyka na swojej drodze życiowej o dwanaście lat starszego maga. Oczywiście, że historia musi być szalenie romantyczna. Tym bardziej, że mężczyzna stanowi spełnienie nastoletnich snów — dobrze wychowany, na swój sposób szarmancki, miły, z poczuciem humoru, bardzo dobry w swoim fachu, bogaty, szlachetny do bólu...

Młoda damska bohaterka, bardzo utalentowana, wręcz wybitna (zaryzykowałabym twierdzenie, że przesadnie), romans rozgrywający się w sferze emocji, a w żadnym razie nie erotyki... Słowem — young adult pełną gębą. Koniecznie z perspektywą małżeństwa, bo jakże by inaczej.

Spodobał mi się pomysł na świat — jest magia, ale każdy mag może pracować z tylko jednym materiałem; metalem, plastikiem, szkłem... Koniecznie stworzonym przez człowieka. Tytułowy papier na pierwszy rzut oka wygląda niepozornie, ale kryje niezłe możliwości.

Fabuła nie jest zła, lecz środkowa część wydała mi się bardzo przeciągnięta. Kolejne szczegóły niewiele wnoszą, a w porównaniu z nią wstęp i zakończenie sprawiają wrażenie pośpiesznych. Byle naszkicować sytuację, a potem byle do brzegu.

Czyta się bardzo lekko. W końcu to bajka dla trochę większych dzieci. 

Nie zauważyłam usterek językowych.