Tytuł: Ciężkie norwidy
Autor: Stanisław Falkowski, Paweł Stępień
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok 1. wydania: 2009
Miałam napisać coś o zwykłej beletrystyce, ale skoro dzisiaj taki wyjątkowy dzień, to chyba nie wypada. Trudno, Chmielewska poczeka, znalazłam książkę dającą szansę na wpis i literacki, i patriotyczny. I jeszcze historyczny na dodatek. Że za mało patriotycznie? Literatura to część naszej kultury. Byłabym skłonna zaryzykować tezę, iż na przykład Lem (że o noblistach nie wspomnę) zrobił dla Polski więcej niż powstańcy listopadowi razem wzięci.
Wybrałam "Ciężkie norwidy, czyli subiektywny przewodnik po literaturze polskiej". Książka w trzydziestu jeden rozdziałach przybliża twórczość różnych poetów i pisarzy polskich. Od anonimowego tłumacza średniowiecznej "Legendy o świętym Aleksym" do Zbigniewa Herberta.
Każdy rozdział omawia jedno lub kilka (jeśli to krótkie wiersze) dzieł wybranego twórcy. Pokazuje, co w tym utworze jest wyjątkowego, wyjaśnia znaczenie wiersza, analizuje przytaczane cytaty... Jeśli trzeba, to linijka po linijce. Dość dokładnie — te opisy zajmują ponad sześćset stron (B5).
Ale są skuteczne. Jeśli nawet ja dałam się przekonać do poezji, to Autorzy muszą być geniuszami perswazji. No dobrze — są granice. Mirona Białoszewskiego nadal nie trawię i uważam, że jego muza-natchniuza bełkotała, jakby nigdy nie trzeźwiała.
Książkę ilustruje kilkadziesiąt kolorowych reprodukcji (z dość obszernym komentarzem) — obrazy powiązane tematycznie lub fotografie twórców, ich rodzin i przedmiotów do nich należących. Każdy rozdział coś dostaje, i tylko garstka ma po jednej sztuce.
Do twórczości każdego pisarza dołączona jest odrębna bibliografia. Do tego dostajemy zbiorcze indeks nazwisk i tytułów oraz "Subiektywny indeks problemów, tematów i motywów" — w sumie pięćdziesiąt stron. Oczywiście, Autorzy zamieścili również spis ilustracji.
Pod względem językowym zasadniczo wygląda dobrze. Znalazłam tylko jedną literówkę, ale sporo zepsuły słowa "by ubrać 'letniczek pisany'" (s. 383).