Pokazywanie postów oznaczonych etykietą popularnonaukowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą popularnonaukowa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 września 2023

"Najlepiej spożyć przed..." — o przetwarzaniu żywności

Tytuł:           Najlepiej spożyć przed...
Tytuł oryginału: Best Before              
Autor:           Nicola Temple            
Tłumacz:         Maria Moskal             
Wydawnictwo:     BOwiem                   
Rok 1. wydania:  2018                     

Tytuł i podtytuł ("Czyli o tym, co masz na talerzu") sugerują, że książka mówi o jedzeniu, ale to nie cała prawda. Autorka koncentruje się na przetwarzaniu żywności. A pod tym terminem kryje się cała gama czynności — od absolutnie niewinnego umycia owocu, obrania warzywa czy pokrojenia go w plasterki do czarów bazujących na najnowszych odkryciach nauki. I to koniecznie w odpowiedniej temperaturze i pod starannie kontrolowanym ciśnieniem...

Temple omawia główne rodzaje żywności w kolejnych rozdziałach — sery dojrzewające, chleb, owoce itd. Stara się zaprezentować ewolucję podejścia do jedzenia od prehistorii (na ile możemy to wiedzieć) do obecnych sztuczek stosowanych, aby produkt osiągnął pożądany stan jak najszybciej i trwał w nim jak najdłużej (a przynajmniej, dopóki klient nie odejdzie od kasy), a wszystko przy jak najmniejszych kosztach.

Styl raczej lekki, acz pojawiają się nazwy złożonych związków chemicznych czy dziwacznych procesów technologicznych.  Czyta się przyjemnie, chociaż Autorka momentami za bardzo się rozgaduje.

Czy to książka zmieniająca radykalnie życie, po której świat już nigdy nie będzie taki sam? Raczej nie, w końcu każdy z nas zdaje sobie sprawę, że mięso nie pojawia się cudownie w magazynach sklepowych, a kotlet do hamburgera musiał przejść wiele burzliwych przemian, kiedy już przestał być żywą krową. Temple próbuje "odczarować" wiele z opisywanych technologii, wyjaśnia, czy są bezpieczne, czy ona osobiście uważa je za dopuszczalne... Mam wrażenie, że wykazuje przy tym sporo rozsądku. Odrobinę zbyt mocno skupia się na Północnej Ameryce i Wielkiej Brytanii, ale chyba można jej to darować.

Książkę zdobi garść rysunków. Te schematyczne, na początku rozdziałów wydają mi się za małe — niewiele na nich widać. Na końcu zamieszczono kilkanaście stron bibliografii oraz indeks. 

Jeśli chodzi o usterki językowe, zauważyłam kilka literówek.

środa, 23 sierpnia 2023

"Nieco inna historia cywilizacji" — o finansach

Tytuł:          Nieco inna historia cywilizacji
Autor:          Stefan Bratkowski              
Wydawnictwo:    Veda                           
Rok 1. wydania: 2003                           

Można powiedzieć, że to historia finansów, o czym zresztą świadczy podtytuł — "Dzieje banków, bankierów i obrotu pieniężnego". Od czasów prehistorycznych i początków wymiany do okresu tuż przed pierwszą wojną światową, kiedy to utworzono amerykański System Rezerw Federalnych, popularnie zwany Fedem. Autor szczegółowo omawia poszczególne wynalazki finansowe, skacząc przy tym po krajach i kontynentach. Bo i Arabowie swoje wnieśli, i Stany Zjednoczone, i Azja doczekała się własnych przełomów...

Na wstępie Bratkowski przyznaje, że książka pierwotnie powstała jako cykl artykułów publikowanych w czasopiśmie popularnonaukowym. Ślady tego pozostały w tekście — trafiają się w nim powtórzenia, jakby ostatecznej wersji nikt nie przeredagował pod kątem ujednolicenia. Nie zliczę, ile razy przeczytałam, że prawa Kopernika-Greshama nie wymyślił ani Kopernik, ani Gresham...

Autor przytacza mnóstwo szczegółów. Zbyt wiele, moim zdaniem, bo nie sposób ich zapamiętać, a opisy, co na przykład ówcześni ludzie i późniejsi historycy sądzili o Hamiltonie niewiele wnoszą. No właśnie — rzadko kto kojarzy, kim był Hamilton (ten z ojców założycieli USA, który zajmował się finansami i miał największy wkład w stworzenie dolara, został uhonorowany portretem na banknocie dziesięciodolarowym). W rezultacie brnęłam przez tekst gęsty od faktów.

Albo i nie tylko faktów, bo często Bratkowski wspomina, że inni badacze twierdzą coś tam, ale on się z nimi nie zgadza i jego szacunki są całkiem inne. Może i ma rację, ale nie mam pojęcia, komu powinnam zaufać. Niekiedy przytacza jakieś argumenty, ale czy pozostali o nich nie pomyśleli?

Na końcu książki zamieszczono indeks osobowy oraz indeks miejscowości, krajów i ludów. Zabrakło bibliografii (podobno bardzo obszernej), a mogłaby się przydać.

W jednym miejscu Autor twierdzi, że elektron (lub elektrum, różnie je nazywano) to "naturalny związek chemiczny". No nie — to stop złota i srebra (ewentualnie z domieszkami), a nie żaden związek. Złoto bardzo niechętnie reaguje.

Pod względem językowym całkiem przyzwoicie, chociaż trafiają powtórzenia.

niedziela, 6 sierpnia 2023

"Tajemnice haremów" — o jednym haremie

Tytuł:          Tajemnice haremów     
Autor:          Jerzy Łątka           
Wydawnictwo:    Wydawnictwo Poznańskie
Rok 1. wydania: 1992                  

Tytuł obiecuje więcej, niż znalazło się w książce — ta właściwie opowiada o jednym, szczególnym haremie. Pierwsze rozdziały dostarczają bardziej ogólnych informacji (na przykład o żonach Mahometa). Potem już Autor koncentruje się na haremie w Topkapi (pałac w Stambule, w którym rezydował między innymi znany wielu ludziom z serialu Sulejman Wspaniały). Na końcu zamieścił kilka stron na temat sekularyzacji Turcji. Można wręcz odnieść wrażenie, że poza Imperium Osmańskim/Turcją ta instytucja była nieznana.

Łątka omawia różne aspekty życia w haremie: hierarchię kobiet, zwyczaje, eunuchów, święta, stroje i zabiegi upiększające... Od czasu do czasu przypomina, że w pozostałych haremach sytuacja wyglądała nieco inaczej, bo na przykład ich mieszkanki nie miały własnej łaźni, więc mogły się spotkać i poplotkować ze znajomymi w ogólnodostępnym przybytku albo nie musiały intrygować, by doprowadzić do śmierci synów innych kobiet.

Styl lekki, chociaż nie luzacki, ton bardziej gawędziarski niż popularnonaukowy. Autor wplata wiele arabskich (czy tureckich?) terminów, ale nie aż tak dużo, żeby się w nich pogubić. Na ogół na określenie tych rzeczowników, których w polskim nie ma: kyzłaraga (szef eunuchów), kadyna (żona władcy) itp. Zawarł również wiele cytatów z książek pisanych przez Polaków przebywających kiedyś w Stambule.

Na końcu pracy zamieszczono notę do drugiego wydania i nieco ponad dwie strony cytowanych źródeł. Brak słowniczka obcych terminów (a jednak by się przydał) oraz ilustracji. A przecież aż się prosi o barwne zdjęcia chociaż pałacu (obecnie muzeum), jeśli już nie kobiet w barwnych strojach.

Nie zauważyłam usterek językowych.

wtorek, 25 lipca 2023

"Genetyka" — wysoki próg wejścia

Tytuł:           Genetyka                                      
Tytuł oryginału: Instant Notes in Genetics                     
Autor:           P.C. Winter, H.I. Hickey, H.L. Fletcher       
Tłumacz:         przekład zbiorowy pod red. W. Prus-Głowackiego
Wydawnictwo:     PWN                                           
Rok 1. wydania:  1998                                          

Książka z serii "Krótkie wykłady". Czyli tematy z danej dziedziny podzielone na kilkustronicowe fragmenty. Na początku strona, maksymalnie trzy podstawowych pojęć i ich krótkich definicji. Potem dokładniejsze rozwinięcie wraz z rysunkami.

Książka została podzielona na siedem sekcji: "Genetyka molekularna", "Genomy", "Mechanizmy dziedziczenia", "Genetyka populacji i ewolucja", "Technologia rekombinacji DNA", "Genetyka człowieka" oraz "Genetyka i społeczeństwo". Każda z nich składa się z kilku(nastu) krótkich wykładów.

Praca napisana w ciężkim stylu, przesyconym żargonem, sztywnym od sformułowań branżowych. Autorzy stawiają czytelnikowi dość wysokie wymagania. Mam wrażenie, że została przeznaczona nie dla amatorów, tylko dla co najmniej studentów. I to raczej nie pierwszego roku. Jakoś tak się składa, że w dziedzinie biologii trudno o dobrego popularyzatora. "Infekcja fagowa przebiega zgodnie ze szlakiem litycznym lub lizogenicznym" i twórcom wydaje się, że wszystko wyjaśnili... A rysunki niewiele pomagają.

Czytałam drugie wydanie (w Polsce z 2004) i nawet ja potrafię rozpoznać, że trochę się zestarzało. Na przykład Human Genom Project zdążył się skończyć. Może to i dobrze, że postęp dokonuje się tak szybko.

Książka zawiera wiele rysunków, ale nie zostały one na tyle szczegółowo opisane, aby pomóc w zrozumieniu tematu. Na końcu zamieszczono lektury uzupełniające (osiem stron) oraz indeks.

Trafiają się literówki, lecz nie ma ich dużo.

wtorek, 4 lipca 2023

"Matematyka. 50 idei, które powinieneś znać"

Tytuł:           Matematyka. 50 idei, które powinieneś znać   
Tytuł oryginału: 50 Mathematical Ideas you Really Need to Know
Autor:           Tony Crilly                                  
Tłumacz:         Wiktor Bartol                                
Wydawnictwo:     Wydawnictwo PWN                              
Rok 1. wydania:  2007                                         

Jak obiecują tytuł i podtytuł — to przegląd najważniejszych koncepcji w historii matematyki. Uszeregowane chyba od najbardziej podstawowych do najbardziej skomplikowanych (od zera do hipotezy Riemanna), więc wypada z grubsza chronologicznie. Ale tylko z grubsza — Wielkie Twierdzenie Fermata uplasowało się na czterdziestej dziewiątej pozycji.

Każda idea dostaje pięć lub sześć stron. Krótki wstęp wyjaśniający, że ten pomysł naprawdę był ważny i potrzebny, potem trochę historii, omówienie wybranych zagadnień związanych z danym tematem. Na dole pierwszej parzystej strony rozdziału i Autor zamieścił oś czasu, na której zaznaczono kilka kluczowych punktów. Na samym końcu “teoria w pigułce”, czyli hasłowe streszczenie rozdziału.

O większości pojęć co najmniej słyszałam, tylko rozdział poświęcony geometrii dyskretnej stanowił nowość. Grafy okazały się bardziej złożony, niż mi to mówiono w podstawówce. Niektóre kwestie, jak genetyka czy względność nieco zaskakują w książce o matematyce. Oczywiście, że matematyka jest w nich niezbędna, ale to nie jest pierwsza dziedzina, która przychodzi do głowy.

Lekturę uważam za pożyteczną. Czegoś tam się dowiedziałam, reszta pozwoliła uporządkować wiedzę, spojrzeć na zagadnienie z nieco innego punktu…

Dużo rysunków, przeważnie wciśniętych na marginesy. Wszystkie czarno-białe, bardzo rzadko zdarzają się fotografie. Bo i nie o zdjęcia w matematyce chodzi. Na końcu książki zamieszczono słowniczek oraz indeks.

Pod względem językowym całkiem przyzwoicie, tylko na stronie 95 chochlik namieszał i znaki “należy do zbioru” i “nie należy do zbioru” wyglądają identycznie.

niedziela, 25 czerwca 2023

"Wielka księga wynalazków" — skrótowo

Tytuł:           Wielka księga wynalazków   
Tytuł oryginału: 30000 Years of Inventions  
Autor:           Thomas Craughwell          
Tłumacz:         Agnieszka Wyszogrodzka-Gaik
Wydawnictwo:     Bellona                    
Rok 1. wydania:  2012                       

Tytuł z grubsza odpowiada prawdzie. Zestaw ćwierci tysiąca wynalazków uznanych za najważniejsze w historii ludzkości. Uszeregowane chronologiczne — od farby, której wynalezienie oszacowano na 30 000 lat p.n.e. (stąd oryginalny tytuł), do "genetycznego odcisku palca" z 1984 roku.

Każdy wynalazek dostaje dwie strony. Pierwsza to tekst — kto pierwszy skonstruował (o ile znamy tego człowieka), jak doszło do przełomu, czym ta wersja różniła się od poprzednich... Siłą rzeczy czytelnik otrzymuje dość pobieżne informacje Druga strona to zdjęcie wynalazcy, przedmiotu, przykładu wykorzystania, reklamy itp. rzeczy, które mogą się kojarzyć z daną rzeczą.

Momentami dziwił mnie dobór wynalazków. Hodometr, frisbee i żwirek dla kota? Serio, te rzeczy zmieniły historię ludzkości? Może i ktoś zrobił na nich ogromne pieniądze, ale przecież forsa to jeszcze nie wszystko. A takie rolnictwo się nie załapało (acz przyznaję, że pług jest). Wydaje mi się, że Autor zastosował silny filtr amerykański w patrzeniu na dokonania człowieka.

Jako się rzekło — ilustracje są i stanowią połowę książki. Czarno-białe lub kolorowe, pewnie w zależności od dostępności. Na końcu znalazł się alfabetyczny indeks pojęć (nazwiska, przedmioty, nazwy geograficzne).

Pod względem językowym całkiem przyzwoicie, wyłapałam tylko jakieś pojedyncze powtórzenia.

sobota, 27 maja 2023

"Rozmowy obrazów" — jak w tytule

Tytuł:          Rozmowy obrazów        
Autor:          Grażyna Bastek         
Tom:            1                      
Wydawnictwo:    Wydawnictwo Naukowe PWN
Rok 1. wydania: 2020                   

Chociaż to nieco dziwne, książka traktuje właśnie o tym, co obiecuje tytuł — o dialogach między obrazami. Składa się z osiemnastu rozdziałów po kilkanaście stron.

Każdy rozdział traktuje o jakimś zagadnieniu (od autoportretu do wizji początku i końca świata), które ilustrują dwa (sporadycznie trzy) wybrane dzieła sztuki. Wspólna tematyka, ale coś je dzieli. Jeśli wnętrze domów, to jeden sprzed wieków, a drugi współczesny. Jeśli portret władcy, to jeden z warzyw i owoców, drugi — infantki w sukni z turniurą, trzeci — na wspiętym koniu. I tak dalej.

Najpierw Autorka pokazuje reprodukcje obu obrazów, potem omawia je wspólnie, a na końcu każdy z osobna (odrobina biografii artysty, okoliczności powstania dzieło, co malarz chciał pokazać i jak to zrobił). Opis podzielony na krótkie podrozdziały, mniej więcej na stronę. Po tekście kilka pozycji z wybranej literatury.

Wykład poprowadzony interesująco. Faktycznie odnosiłam wrażenie, że obrazy nawiązują do siebie jak dzieła literackie. A to przeciwieństwo, a to naśladownictwo... Ten sam układ postaci, ale technika inna. Czytałam z ciekawością i mam nadzieję, że teraz będę inaczej patrzeć na obrazy, że wiele się nauczyłam.

Oczywiście ilustracje kolorowe — najpierw omawiane obrazy na prawie całą stronę (to niezbyt dużo, bo książka ma nietypowy format i albumem na pewno nie jest), potem jeszcze w miarę potrzeb jakieś powiększone fragmenty albo inne dzieła. Papier wysokiej jakości, aż przyjemnie się ogląda.

Z usterek językowych — na 68 stronie zauważyłam "niemal" wstawione tam, gdzie powinno być "omal". Całkiem zmienia sens zdania...

środa, 17 maja 2023

"Krewniacy" — o neandertalczykach

Tytuł:           Krewniacy          
Tytuł oryginału: Kindred            
Autor:           Rebecca Wragg Sykes
Tłumacz:         Adam Tuz           
Wydawnictwo:     Prószyński i S-ka  
Rok 1. wydania:  2020               

Podtytuł "Życie, miłość, śmierć i sztuka neandertalczyków" nieźle wyjaśnia, o czym opowiada książka. Bo i tak jest — Autorka przedstawia, co wiemy o kuzynach. I to przedstawia ciekawie, podgryza temat z różnych stron, pokazuje różne dziedziny...

Książka składa się z szesnastu rozdziałów, każdy poświęcony innemu zagadnieniu — od pierwszych odkryć kości należących do neandertalczyków aż po ich wykorzystanie w propagandzie i możliwe przyczyny wymarcia. A po drodze zdobnictwo, technologie stosowane przy obróbce kamieni, dieta (a zapotrzebowanie na kalorie mieli ogromne) i inne ciekawostki. Każdy rozdział zaczyna się od plastycznej sceny (lub wiersza), potem następuje już bardziej naukowy wywód.

Wiele się z tej książki dowiedziałam. Nie miałam pojęcia, że w archeologii dokonał się taki postęp, że tyle rozmaitych rzeczy potrafimy wywnioskować z drobiazgów, które kiedyś zostałyby wyrzucone. Mikrorysy na zębach, warstewki sadzy i skały w jaskini, pyłki roślin w glinie, w której zastygły odciski stóp... Zrozumiałam, że warto pozostawiać część odkrycia nienaruszoną, dla przyszłych badaczy. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, ile cierpliwości potrzeba, żeby znaleźć odłupki powstałe przy produkowaniu kamiennego narzędzia, poskładać je w całość i sprawdzić, czego brakuje.

Na końcu książki zamieszczono indeks, brakło mi bibliografii. Na początku każdego rozdziału znajduje się rysunek (raczej artystyczny niż naukowy), poza tym tylko garstka szkiców.

Trafiają się dwuznacznie konstrukcje, przy których podmiot nie jest jednoznacznie określony i trzeba się go domyślać. Niby to niewielki problem, ale wybija z rytmu. Innych usterek językowych nie zauważyłam.

niedziela, 30 kwietnia 2023

"Nieznane losy autorów lektur szkolnych" — jak w tytule

Tytuł:       Nieznane losy autorów lektur szkolnych
Autor:       Sławomir Koper                        
Wydawnictwo: Fronda                                
Rok wydania: 2020                                  

Podtytuł brzmi: "wstydliwe tajemnice mistrzów pióra" i może trochę zbyt wiele obiecuje. Acz prawdą jest, że Autor koncentruje się głównie na trójkątach i bardziej skomplikowanych figurach w biografiach literatów. Ale nie samym seksem człowiek żyje, Słowacki grał na giełdzie i nawet odnosił sukcesy...

Piętnaście osób — kobiet i mężczyzn, z wyraźną nadreprezentacją poetów. Uszeregowani chronologicznie, od Słowackiego do Herberta. O niektórych wcześniej chyba nie słyszałam, najbardziej zaskoczyła mnie żona Broniewskiego (ona w ogóle była artystką?).

Każde z nich dostało dla siebie około dwudziestu stron, na których Koper omawiał wybrane fragmenty ich biografii. Jako się rzekło — ze szczególnym uwzględnieniem komplikacji damsko-męskich. I nie tylko, co się mamy ograniczać. A artyści potrafili poszaleć... Oprócz słów jest jeszcze karykatura i na ogół jeszcze co najmniej jeden satyryczny obrazek na temat twórcy.

Książka uświadomiła mi, że wszyscy literaci w każdej epoce świetnie się znali (jak oni to ogarniali, skoro często mieszkali w różnych krajach, a internetów jeszcze nie było?). W szkołach prezentuje się ich raczej jako izolowane wyspy. No, owszem, wiadomo, że Mickiewicz przyjaźnił się z Puszkinem i nie lubił Słowackiego, ale to tyle. Nie miałam pojęcia, że Pawlikowska-Jasnorzewska była siostrą Magdaleny Samozwaniec... A tu jeszcze czasem Brzechwa dorzucił jakiś komentarzyk, czasem Tuwim palnął mówkę...

Lektura przyjemna i pożyteczna.

Nie zauważyłam usterek językowych (zakładam, że pewną Marię zwano Marą, bo powtarza się to kilka razy).

poniedziałek, 17 kwietnia 2023

"Pejzaż etniczny Europy" — socjologicznie

Tytuł:          Pejzaż etniczny Europy
Autor:          Edmund Lewandowski    
Wydawnictwo:    MUZA SA               
Rok 1. wydania: 2004                  

Jak w tytule — to książka o cechach różnych (głównie najliczniejszych) narodów zamieszkujących Europę. Książka składa się z pięciu rozdziałów. Pierwszy to definicje pojęć, drugi poświęcono Europie ogółem. Trzy kolejne to już opisy poszczególnych nacji — tych z zachodu kontynentu, ze wschodu i czterech trudnych do umiejscowienia wyjątków (Żydzi, Cyganie, Węgrzy, Litwini).

Opis narodu zaczyna się od danych geograficznych i rysu historycznego. Potem Autor przechodzi do cech typowego przedstawiciela — charakter, ulubione hobby, symbol, najwyżej cenione zalety... Zahacza przy tym o literaturę narodową (bardzo słusznie, moim zdaniem, są istotne różnice między Szekspirem a Gogolem), podaje również opinie innych socjologów. 

Na samodzielny podrozdział załapały się tylko narody większe lub o wyraźniejszym wpływie na historię świata — na przykład Holendrzy, ale już nie Duńczycy czy Belgowie. Może jeszcze te grupy, które może nie są zbyt liczne, ale wystarczająco odróżniają się od innych, jak Islandczycy.

Polacy oczywiście też dostali swoich dwadzieścia stron i nie jest to laurka. Najbardziej chyba oberwało się Kmicicowi (hmmm, w sumie zawsze wolałam Wołodyjowskiego od tego wariata). Nie zdradzę, co tam jeszcze można przeczytać, żeby zachęcić do lektury. 

A ja nie żałuję, czegoś się dowiedziałam, trochę usystematyzowałam to, co już wiedziałam wcześniej. Słowem — wartościowa książka. No i przyjemnie się czytało.

Jak zazwyczaj w tym wydawnictwie — praca nie zawiera ilustracji. Przypisy zamieszczono na końcu rozdziału. Książkę zamyka aneks z garścią danych statystycznych oraz indeks nazwisk. Przydałby się spis literatury i indeks pozostałych pojęć.

Z usterek językowych mignęły mi tylko potknięcia interpunkcyjne.

środa, 5 kwietnia 2023

"Obyczaje w Polsce" — jak w tytule

Tytuł:          Obyczaje w Polsce
Redaktor:       Andrzej Chwalba  
Wydawnictwo:    PWN              
Rok 1. wydania: 2004             

Podtytuł: "Od średniowiecza do czasów współczesnych". Jak głosi tytuł, książka opowiada o polskich obyczajach na przestrzeni wieków. To słowo można różnie rozumieć, co Autorzy podkreślają we wstępie. Wydaje mi się, że podeszli do zagadnienia szeroko, uwzględniając różne definicje.

Obyczaje omawiane są z grubsza chronologicznie — książka została podzielona na cztery części: średniowiecze, czasy nowożytne, Polska doby rozbiorów i międzywojnia oraz czasy współczesne. W ramach każdej jej autor omawia wizję świata, rodzinę i dom, stół, życie towarzyskie i rozrywki, pracę oraz życie publiczne. Później, w podrozdziałach to już różnie bywa w poszczególnych epokach.

Uważam, że to wartościowe kompendium wiedzy o życiu codziennym naszych przodków, dowiedziałam się interesujących rzeczy. Praca nadaje się i do czytania od deski do deski, i do wyszukiwania potrzebnych informacji. Szczegółowy spis treści powinien to ułatwić.

Nieprzyjemnie zazgrzytało mi "letnie zrównanie dnia z nocą" (przypis na stronie 69). Czyżby chodziło o to wrześniowe, zwane jesiennym i stanowiące początek jesieni? Wydaje mi się, że długość dnia to nie jest wiedza tajemna, ukrywana przed humanistami.

Każda część kończy się kilkustronicową bibliografią, na końcu zamieszczono indeks rzeczowy. Niestety, brak ilustracji.

Pod względem językowym przyzwoicie, chociaż mignęła mi jakaś literówka, a w jednym miejscu zdanie całkiem się posypało, jakby ktoś w połowie zmienił koncepcję.

środa, 22 marca 2023

"Jeść!!!" — o języku

Tytuł:          Jeść!!!       
Autor:          Jerzy Bralczyk
Wydawnictwo:    Bosz          
Rok 1. wydania: 2014          

To bynajmniej nie jest książka kucharska, tylko praca poświęcona polszczyźnie. A dokładniej tego jej wycinka, który wiąże się z jedzeniem. Obejmuje niecałe dwieście haseł. W większości nazw potraw, ale trafia się kilka innych — kuchnia, obiad, patelnia itp.

Typowe hasło zajmuje stronę (tylko wyjątkowo ważne pojęcia dostały dwie) i obejmuje pochodzenie danego terminu oraz zwroty go zawierające. Każdemu opisowi towarzyszy co najmniej jedna kolorowa (na ogół) ilustracja. Jeśli są dwie, to często pokazują różne znaczenia, na przykład figa jako owoc i jako układ palców. Niekiedy Autor dodaje własną opinię na temat smaku dania. Tu już kwestia gustu i nie musimy się zgadzać.

Lektura przyjemna (nasuwa się słowo "smakowita"), acz raczej nie na głodniaka. Fascynuje mnie obserwowanie, jakimi dziwnymi ścieżkami meandrował język, zanim dotarł do obecnych pojęć. Niby na ogół jest to logiczne, ale zawsze mogło pójść inaczej.

Nie ma indeksu ani właściwie nic oprócz źródeł ilustracji, ale przy alfabetycznym układzie haseł indeks nie jest właściwie potrzebny.

Przyjemność zwiększa estetyczne wydanie — papier dobrej jakości, apetyczne zdjęcia...

Nie zauważyłam usterek językowych, zapewne ich tam nie ma.

czwartek, 9 marca 2023

"What if?" — odpowiedzi na dziwne pytania

Tytuł:           What if?            
Tytuł oryginału: What if?            
Autor:           Randall Munroe      
Tłumacz:         Sławomir Paruszewski
Wydawnictwo:     Czarna Owca         
Rok 1. wydania:  2014                

Podtytuł brzmi "A co, gdyby?" i właściwie stanowi tłumaczenie oryginalnego tytułu. Angielski podtytuł "Serious Scientific Answers to Absurd Hypothetical Questions" nieźle oddaje treść książki. Autor, z wykształcenia fizyk i były pracownik NASA, prowadzi bloga, w którym odpowiada na pytania internautów często zaczynające się właśnie od "What if...". Praca to zbiór wybranych pytań i odpowiedzi.

Zagadnienia są naprawdę dziwaczne. Na przykład o rzucaniu piłką baseballową z prędkością porównywalną do świetlnej, z jakiej wysokości trzeba zrzucić kawałek mięsa, żeby upiekł się, spadając, jak zachowywałaby się cessna latająca nad różnymi ciałami w naszym Układzie Słonecznym itp. Pytania na ogół zahaczają o fizykę. I często prowadzą do spektakularnych katastrof.

Są trzy rodzaje odpowiedzi: długie, krótkie i wymijające. Przy długich Munroe analizuje problem z różnych stron, zastanawia się, jak zmieni się odpowiedź, jeśli wymyślimy warunki jeszcze bardziej absurdalne niż wyjściowe... Niezniszczalne materiały i prędkości zbliżone do świetlnych są na porządku dziennym.

Krótkie to w miarę proste odpowiedzi na jedną stronę (jest im poświęcony jeden rozdział). A wymijające odpowiedzi padają w reakcji na te pytania, które Munroe nazywa niepokojącymi i wcale nie chce na nie odpowiadać. Na ogół dlatego, że ktoś mógłby tę wiedzę wykorzystać do zrobienia czegoś naprawdę głupiego.

Trochę przeszkadzała mi amerykańskość książki, ale tylko w niektórych częściach. Na przykład przy pytaniu o stany, nad którymi najrzadziej latają samoloty. Potrafię wskazać na mapie ze trzy stany na krzyż, więc ani ich nazwy niewiele mi mówiły, ani wyjaśnienia, że nad tym terenem, to się lata często, bo prowadzą tamtędy trasy skądś tam... Na szczęście zagadnienia fizyczne, chemiczne czy astronomiczne były już bardziej uniwersalne.

Książkę zdobią zabawne rysunki Autora (który zajmuje się również rysowaniem komiksów). Na końcu zamieszczono kilkustronicową bibliografię. 

Ogólnie — lektura przyjemna i pożyteczna. Dzięki rysunkom także lekka.

Nie zauważyłam usterek językowych.

sobota, 25 lutego 2023

"Analfabetyzm matematyczny" — narzekania

Tytuł:           Analfabetyzm matematyczny     
Tytuł oryginału: Innumeracy                    
Autor:           John Allen Paulos             
Tłumacz:         Jacek Miękisz                 
Wydawnictwo:     Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe
Rok 1. wydania:  1988                          

Podtytuł "i jego skutki" wiele obiecuje, ale Autor tych obietnic nie spełnia. Ot, biadoli, że bardzo wielu ludzi myli proste pojęcia, wierzy w astrologię, daje się nabierać reklamom i robi jeszcze mnóstwo innych głupot. Oczywiście, że lepiej byłoby, gdyby ludzie porządniej znali matematykę. Ale globalnych skutków nie widzę. A takie w skali mikro mogą być zróżnicowane. Co innego wierzyć, że ma się jakieś tam cechy, bo urodziło się w końcu czerwca, a co innego przegrać majątek w pokera.

Książka niezbyt ładnie się zestarzała i w dużym stopniu dotyczy Stanów Zjednoczonych. Owszem, te części, które zostały poświęconej czystej matematyce, nadal są aktualne. Ale na przykład narzekania na amerykański system edukacyjny nic Polakowi nie powiedzą. Prezydenta Reagana ledwie pamiętam, więc wszystkie odniesienia do ludzi i zdarzeń z tych czasów trafiały w próżnię.

Wiele się na świecie zmieniło od tego czasu. Analogiczna książka pisana dzisiaj zapewne położyłaby większy nacisk na informatykę i komputery. I mam wrażenie, że kobiety mniej boją się matematyki niż trzydzieści parę lat temu, dzieci w podstawówkach startują w konkursach matematycznych... No, przynajmniej w Polsce.

Nie ma żadnych wodotrysków — ilustracji, bibliografii, indeksu, dodatków... A czasem by się przydały, na przykład łatwiej pokazać, jak wygląda rozkład normalny, niż go opisywać.

Nie zauważyłam wpadek językowych.

wtorek, 31 stycznia 2023

"Pozaziemskie" — o Oumuamua

Tytuł:           Pozaziemskie                  
Tytuł oryginału: Extraterrestrial              
Autor:           Avi Loeb                      
Tłumacz:         Marek Krośniak, Tomasz Tesznar
Wydawnictwo:     Zysk i S-ka                   
Rok 1. wydania:  2021                          

Podtytuł "Pierwsze ślady życia rozumnego poza Ziemią" bardzo wiele mówi i wiele zakłada. Książka teoretycznie opowiada o Oumuamua. Teoretycznie, bo tak naprawdę Autor poświęcił tajemniczemu przybyszowi góra dwa rozdziały. Reszta to elementy autobiograficzne (totalnie nie na temat), spekulacje i biadolenia, że współczesna nauka jest strasznie konserwatywna i odmawia w ogóle rozważania założenia, że obiekt badań mógł nie powstać naturalnie.

Loeb bowiem stawia tezę, że nietypowe cechy Oumuamua pasują do żagla słonecznego. Wszystko się zgadza — raczej niespotykany wśród komet i planetoid kształt, wysokie albedo i tor lotu odbiegający od wywołanego wyłącznie grawitacją Słońca. Ale myśmy z całą pewnością tego obiektu nie skonstruowali, więc hipoteza jest bardzo śmiała i ma ogromne implikacje.

Czcionka wyjątkowo okazała. W połączeniu z dużą ilością waty słownej sprawia wrażenie, że sztucznie zwiększano objętość książki. Albo żeby dobić do przyzwoitej grubości, albo dlatego, że o Oumuamua wiemy żałośnie mało.Właściwie, jedno nie wyklucza drugiego.

Szkoda, że zauważyliśmy to coś za późno, żeby podesłać w pobliże jakąś sondę z aparatem fotograficznym. Może jednak warto podjąć działania, żebyśmy następnym razem nie zmarnowali okazji.

Tekst z rzadka przerywają czarno-białe ilustracje — fotografie, wizje artystyczne, rysunki... Na końcu zamieszczono kilka stron literatury uzupełniającej oraz indeks.

Nie zauważyłam wpadek językowych.

czwartek, 19 stycznia 2023

"Zachowuj się" — przyczyny

Tytuł:           Zachowuj się   
Tytuł oryginału: Behave         
Autor:           Robert Sapolsky
Tłumacz:         Piotr Szymczak 
Wydawnictwo:     Media Rodzina  
Rok 1. wydania:  2021           

Autor próbuje odpowiedzieć na pytanie, jakie są przyczyny naszego zachowania. Zachowania ujętego dość abstrakcyjnie — agresywnego czy pełnego empatii, ryzykanckiego czy ostrożnego... Na tak postawione pytanie można udzielić mnóstwa prawdziwych odpowiedzi; bo taką decyzję podjął mózg i takie polecenia posłał do mięśni, bo na taki koktajl hormonalny trafiło, bo tak nas matka wychowała...

I Sapolsky właśnie te przyczyny analizuje. Poczynając od tych najbardziej aktualnych; zdarzeń rozgrywających się sekundę przed podjętym działaniem, aż do genów kształtowanych przez millenia. Plus jeszcze garść pozaczasowych czynników: hierarchia, moralność, wojna itp.

Takie podejście do tematyki narzuca nietypowy układ przynajmniej pierwszej połowie książki, w której patrzymy na zagadnienie z coraz szerszej perspektywy.

Styl przypadł mi do gustu — jest zrozumiały, chociaż Autor wcale nie unika trudnych terminów. Widać, że zna temat i naprawdę potrafi wyjaśnić, co ma na myśli. Trochę czuć, że to amerykańska książka — przykłady, odwołania popkulturowe itp. wskazują na pojęcia zrozumiałe dla obywateli USA, raczej obce dla mnie. Na przykład, nie mogę sobie przypomnieć, czym wsławiła się Sarah Palin.

Z rzadka tekst urozmaicają czarno-białe ilustracje — fotografie lub rysunki (słabo opisane, moim zdaniem, niekiedy w ogóle bez opisu). Na końcu książki zamieszczono trzy dodatki, przypisy, słowniczek skrótów oraz indeks. Przydałaby się jakaś bibliografia bardziej systematyczna niż ta porozrzucana po przypisach.

Pod względem językowym mogło być lepiej. Na literówki  w tak grubej książce mogłabym przymknąć oko, ale pomylenie kąta z kontem to już przesada.

poniedziałek, 28 listopada 2022

"U źródła naszych myśli" — o neurobiologii

Tytuł:           U źródła naszych myśli
Tytuł oryginału: The Root of Thought   
Autor:           Andrew Koob           
Tłumacz:         Marek Fabin           
Wydawnictwo:     Sonia Draga           
Rok 1. wydania:  2009                  

Książka właściwie kręci się wokół jednej tezy: komórki glejowe, ze szczególnym uwzględnieniem astrocytów, są bardzo ważne, może nawet ważniejsze od neuronów. No, ale kiedyś starło się na ten temat dwóch naukowców i wygrał silniejszy, choć niekonieczne ten, który miał rację. 

Od tego czasu bada się głównie neurony, trudno uzyskać granty na inne komórki mózgowe. Publikuje się artykuły o neuronach, wyjaśnia się, co tylko można, działalnością neuronów. Nawet naukę zajmującą się układem nerwowym nazwano neurobiologią. A tymczasem...

Świat jest bardziej skomplikowany niż nam się to kiedyś wydawało, a komórki glejowe to nie tylko styropianowy wypełniacz czaszki. Autor co i rusz wykazuje, że odgrywają ogromną rolę w myśleniu. W zdrowiu i w chorobie.

Tematyka ciekawa, wierzę, że Koob ma rację, a jednak książka jakoś mnie nie przekonała, ciężko się ją czytało. Nawet nie mogę powiedzieć, że styl jest suchy, bo Autor urozmaica wywód nawiązaniami do popkultury. Na przykład porównanie czegoś tam do gremlinów w jeziorze Hurom potrafi pobudzić wyobraźnię. A nie zażarło.

Pracę ilustrują czarno-białe fotografie. Na końcu prawie każdego z piętnastu rozdziałów zamieszczono bibliografię, a na końcu książki — indeks. Przydałby się jeszcze słowniczek terminów.

Pod względem językowym całkiem przyzwoicie, chociaż zauważyłam brzydkie powtórzenie.

środa, 16 listopada 2022

"Stulecie trucicieli" — wiktoriańska Anglia

Tytuł:           Stulecie trucicieli                     
Tytuł oryginału: The Secret Poisoner. A Century of Murder
Autor:           Linda Stratmann                         
Tłuacz:          Katarzyna Skawran                       
Wydawnictwo:     Wydawnictwo RM                          
Rok 1. wydania:  2016                                    

Książka opowiada o wielu morderstwach, które miały miejsce w XIX wieku, głównie w Wielkiej Brytanii. Odnoszę wrażenie, że to śmierci słynne (chociaż nie zawsze dotyczyły znanych ludzi), szeroko komentowane w prasie, w przypadku których publiczność żywo interesowała się procesami sądowymi. Autorka kładzie nacisk właśnie na rozprawy, decyzje przysięgłych i wyroki.

Dziewiętnaście rozdziałów, ale nie wiem, na jakiej podstawie zostały wydzielone. To nie jest tak, że jedna słynna sprawa odpowiada jednemu rozdziałowi. Chyba najbliżej prawdy byłoby twierdzenie, że każdy rozdział opisuje jakiś problem.

Początkowo czytałam z zaciekawieniem, ale powtarzalność schematów zaczęła nużyć. Tacy to a tacy ludzie mieszkali ze sobą, jedno z nich miało jakiś powód, aby pozbyć się drugiego, które umarło paskudną śmiercią. Czasem ofiarę odwiedzali znajomi, dokonano badań wymiocin, odchodów, organów po śmierci, znaleziono (lub nie) truciznę, sprawa w sądzie, oskarżonego skazano lub uniewinniono.

Bardzo dużo postaci, gorzej z jakąś osią wykładu. Trochę tak, jakby Stratmann zreferowała znane procesy o otrucie. Można uznać, że tę rolę odgrywają testy wykrywające trucizny, ale odkrycia naukowe zostały za słabo wyeksponowane, giną w tłumie ludzi.

Wśród trucizn króluje arszenik. Chyba najbardziej zaskoczyło mnie, jak łatwo było kiedyś nabyć śmiertelne dawki paskudztw. Już za jednego pensa można się było nieźle obłowić. Ja wiem, że inflacja, że w międzyczasie Brytyjczycy zreformowali swój skomplikowany system pieniężny, ale i tak jeden pens za życie wydaje mi się bardzo niską ceną.

Książka została zilustrowana czarno-białymi fotografiami i rycinami. Na końcu zamieszczono słowniczek co bardziej trujących substancji oraz bibliografię (na ponad dziesięć stron).

Nie zauważyłam wpadek językowych.