Tytuł: Da Vinci Code
Tytuł tłumaczenia: Kod Leonarda da Vinci
Autor: Dan Brown
Autor: Dan Brown
Wydawnictwo: Corgi Books
Rok 1. wydania: 2003
Bardzo znana książka, słynna głównie z kontrowersyjnych tez i wciągającej fabuły. Nie dziwota, że mnóstwo ludzi ją przeczytało — jedni z powodu owych głośnych polemik, inni dla historycznych ciekawostek, a większość zapewne dlatego, że kartki same się przewracają.
Na samym początku zadufany policjant niesłusznie oskarża głównego bohatera o morderstwo. To natychmiast kupuje prześladowanemu sympatię czytelnika, a dalej po prostu akcja leci i nie ma czasu do namysłu. Do tego dochodzi temat znakomicie rozpalający wyobraźnię, osnuty licznymi legendami. I jeszcze da Vinci w tytule. Zawsze miałam słabość do geniuszy.
Trudno się dziwić, że Kościół katolicki skrytykował książkę. Przez większość powieści jego przedstawiciele nie są przedstawiani w korzystnym świetle, dopiero pod koniec Brown nieco łagodzi stanowisko. Ale i tak zapewne poszło o bardzo śmiałą hipotezę, niezgodną z Biblią.
No i nie mógł nie spodobać mi się silny wątek prokobiecy. Jestem skłonna zgodzić się z Autorem, że chrześcijaństwo nie potraktowało kobiet sprawiedliwie. Czytałam fragmenty próbujące odpracować wielowiekowe zaniedbania z dużą satysfakcją.
Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to do przesadnej amerykańskości. Sophie, Francuzka, podaje wymiary obrazu w stopach, Langdon myśli o cenie wyrażonej w dolarach... Ale pewnie to z myślą o amerykańskim odbiorcy powstało. I inne drobiazgi — mężczyzna nagle obudzony przed spotkaniem z klientami, ma czas, aby przejrzeć zdjęcia poszukiwanych przez Interpol. Te szczegóły nie psuły jednak przyjemności z lektury. Gorzej z wrażeniem, któremu niekiedy nie mogłam się oprzeć — że gdyby bohaterowie chociaż przez chwilę się zastanowili, zamiast bez przerwy działać impulsywnie...
“Pozwalały na wysysanie
pewnych nieznanych nam gazów z wody i następnie wypuszczenie je
w odpowiednia stronę.”, a szczególnie: “nieznanych nam gazów” mówi
o tym, że nie taka woda jaką ją znamy
“Pozwalały na wysysanie
pewnych nieznanych nam gazów z wody i następnie wypuszczenie je
w odpowiednia stronę.”, a szczególnie: “nieznanych nam gazów” mówi
o tym, że nie taka woda jaką ją znamy
Książka niewątpliwie ciekawa. I ze względu na zwroty akcji, i serwowaną wiedzę związaną z architekturą, historią, sztuką... Momentami ciekawiło mnie, co z tego jest prawdą. Brown twierdzi, że opisy dzieł sztuki, architektury, dokumentów i tajnych obrzędów się zgadzają. A zagadki (w które powieść obfituje) pozwalają odbiorcy spróbować własnych sił.
