sobota, 26 grudnia 2015

"Tea Book 2. Science Fiction" — antologia

Tytuł:       Tea Book 2. Science Fiction                        
Autor:       Antologia                                          
Wydawnictwo: Pracownia Literacko-Artystyczna "Herbatka u Heleny"
Rok wydania: 2015                                               

E-book, w którym zebrano najlepsze opowiadania gatunku SF zamieszczone na portalu Herbatka u Heleny. Wiele z tekstów czytałam już wcześniej, na innej stronie.

W mojej wersji (mobi) niekiedy justowanie tekstu się sypało. No i nie miałam obrazków. A jak się okazało, w pdf można obejrzeć zdjęcia przynajmniej niektórych Autorów.

"Spetryfikowani" Adama Dzika
Jedno z opowiadań, które już znałam. Space opera z bardzo głębokim (jak to u tego Autora bywa) wniknięciem w różnorodne pola naukowe. Mistrzowsko przedstawione interakcje załogi skazanej na długotrwałe kiszenie się we własnym sosie. No i fabuła też niebanalna.

"Bombkoń" Jana Maszczyszyna
Opowiadanie zbyt horrorowate jak na mój gust, wręcz trudno dopatrzeć się obiecanej SF, ale poważniejszy problem stanowią szkolne błędy popełniane przez Autora — ubieranie ubrania, stróżka krwi czy tam innego płynu fizjologicznego.
"Las nawiedzonych"
W tym przypadku koncepcja znacznie ciekawsza, nawet przemawiająca do wyobraźni, ale "ubieranie płaszcza" się uchowało.
"Pasje mojej miłości"
 Mocne, przesycone seksem opowiadanie z licznymi zwrotami akcji  w końcówce. W tej chwili nie pamiętam poważniejszych błędów.
"Spotkanie na skrzyżowaniu losów"
A ten pomysł bardzo mi się spodobał. Oryginalny, z dużym potencjałem. Autor pokusił się nawet o elementy analizy socjologicznej. I słusznie, coś takiego musiało mocno zmienić społeczeństwo. A do tego jeszcze historia interesująca.
"Testimonium"
Jak wyżej. Całkiem inny pomysł, całkiem inny świat, ale zalety tekstu podobne.

"Kraftwerk" Przemka Morawskiego
Ten tekst również czytałam już wcześniej. Sam pomysł na historię może nie z tych najnowszych, trudno uwierzyć w możliwość realizacji takiego projektu, ale tekst robi wrażenie dbałością o szczegóły. Szczególnie szlagiery lecące w radiu i subtelnie sugerujące czas akcji zostały mi w pamięci. Znaczy, nie tyle ich treść, co ciekawy zabieg pisarski.

 "Gdy karmisz potwory" Grzegorza Patronia
Kiedyś już czytałam to opowiadanie, i to nawet w dwóch wersjach. Osobiście preferuję tę dłuższą — więcej wyjaśnia, zgrabnie zamyka całość i rzuca nowe światło na tytuł.
Interesująca wizja kontaktu z obcą rasą. Niepokojąco prawdopodobna.

"Gl, hf!" Sebastiana Stryjaka
I ten tekst znałam. Totalnie nie trafia w mój gust, ale doceniam oryginalność pomysłu.

"Czynnik Zhanga" Marianny Szygoń
Kolejne opowiadanie, z którym zapoznałam się przed publikacją e-booka. Jak to u Marianny, trupów nie brakuje, czytelnik niecierpliwie czeka na wyjaśnienia lub sam próbuje odgadnąć, kto zabił...

"Vamok" Andrzeja Trybuły
Bardzo nietypowa wizja życia, które wyewoluowało na innej planecie. Mimo to całość do mnie nie przemówiła — zbyt wiele seksu jak na mój gust.

"Czerwień, czerń, czerwień" Jarosława Turowskiego
Ten tekst również kiedyś już czytałam. Bardzo ciężka tematyka, niezbyt nowa, ale Autor ciągnie paskudny wątek wyjątkowo długo.

"Tajemnica babiego lata" Franka Zarzeckiego
I to opowiadania poznałam wcześniej. Bardzo ponura sceneria, typowa dla Autora. Coś, w czym absolutnie nie chciałabym się zanurzyć. Ale jeśli ktoś lubi ciężkie klimaty...
– A mógłbym, – tu nieśmiało zawiesił głos – się chociaż ubrać po swojemu?
– A mógłbym, – tu nieśmiało zawiesił głos – się chociaż ubrać po swojemu?
– A mógłbym, – tu nieśmiało zawiesił głos – się chociaż ubrać po swojemu?

środa, 23 grudnia 2015

Finkla pisze — "Zamek w dożywocie"

Finkla nie tylko czyta, zdarza jej się również coś napisać. W grudniowym "Szortalu na wynos" można znaleźć mój drabelek pod tytułem "Zamek w dożywocie".

Szortal do pobrania pod następującymi adresami:

Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii. Dla odmiany. :-)

niedziela, 20 grudnia 2015

"Imię róży" — najciekawsza książka Eco

Tytuł:           Imię róży         
Tytuł oryginału: Il nome della rosa
Autor:           Umberto Eco       
Wydawnictwo:     Noir sur Blanc    
Rok 1. wydania:  1980              

Uważam, że to najciekawsza spośród powieści Umberto Eco. Przynajmniej z tych kilku, które czytałam. Autor jak zwykle popisuje się erudycją, ale główny wątek spina treść wystarczająco mocno, aby zaciekawiać. Różne wyliczanki nieźle wpisują się w średniowieczne normy, więc nie rażą, a wyjaśnienia — co tu kryć — przydają się laikowi. Tym razem ogromna wiedza Eco liczy się na plus — bardziej pomaga czytelnikowi, niż go nudzi i zniechęca.

Autor nawet przyznaje się do posiadania czegoś tak plebejskiego jak poczucie humoru. Ujął mnie następujący dialog mentora i ucznia:
— Tak to jest, Adso. A są skarbce jeszcze bogatsze. Dawno już temu w katedrze Kolonii widziałem czaszkę dwunastoletniego Jana Chrzciciela.
— Naprawdę?! — wykrzyknąłem w podziwie. Potem ogarnęło mnie powątpiewanie. — Ależ Chrzciciel został zabity w wieku bardziej posuniętym!
— Tamta czaszka musi być w jakimś innym skarbcu — rzekł Wilhelm z poważną twarzą.
Powieść po części jest kryminałem — już na początku dowiadujemy się o zwłokach, potem z niecierpliwością czekamy na wytropienie zabójcy kryjącego się wśród mnichów, wraz z bohaterami rozważamy możliwe motywy. Końcówka wywarła na mnie spore wrażenie i sądzę, że to mocna strona książki. Podobała mi się również postać Wilhelma — franciszkanin bardzo korzystnie prezentuje się i w kontraście z młodym i naiwnym uczniem, i na tle starszych mnichów oraz kościelnych dostojników.

Tytuł wydaje mi się dobrany dość przypadkowo, trudno doszukać się związku z treścią książki. Owszem, można palcem pokazać miejsce, gdzie pojawia się taki zestaw liter, ale analogicznych fragmentów można znaleźć dziesiątki i nikt nie zauważyłby podmiany, gdyby Autor od początku zdecydował się na coś innego. Ale przyznaję — tytuł brzmi ładnie i poetycko.

Zaciekawiły mnie również wyjaśnienia Autora dotyczące procesu powstawania tekstu. Opis wykorzystanych sztuczek może się przydać. Podczas lektury nie zwraca się uwagi na takie rzeczy jak szkatułkowość opowieści, a tu proszę — wszystko nie tylko zostało przemyślane, ale miało swój głęboki sens.

środa, 9 grudnia 2015

"Wolsung" 2 — antologia

Tytuł:           Wolsung     
Autor:           Antologia   
Tom:             2           
Wydawnictwo:     Van Der Book
Rok 1. wydania:  2015        

Antologia, część opowiadań pochodzi z konkursu, część stworzyli pisarze znani już z licznych publikacji. Wszystkie teksty łączy uniwersum — steampunkowy świat gry, która dała książce tytuł.

Opowiadania różne  — ciekawsze i nudnawe, klasyczne przygodówki z obowiązkowymi nieoczekiwanymi zwrotami akcji i historie bazujące na oryginalnym pomyśle, krótsze (te z konkursu — uczestników obowiązywał limit) i dłuższe...

"Sześć minut Roberta Carlsona" Jakuba Ćwieka
Niecodzienny zabieg — narrator wygłasza odczyt, więc w tekście właściwie nie ma dialogów. Mimo to czyta się przyjemnie, historia wciąga.

"Spełnione marzenie Karoliny Day" Anny Domińczak
Dość kobiece opowiadanie, nie tyle ze względu na bohaterkę, co z powodu tematyki — nie ma przygód ani mrożących krew w żyłach niebezpieczeństw.

"Banalnie proste zadanie" Artura Olchowego
Dla kontrastu bardzo męski tekst — wojna, żołnierze... Elementy humoru (stare jak świat, ale wciąż jare gagi z nieodróżnialnymi bliźniakami) wzbogacają ponury świat walki.

"Głód żelaza" Kornela Mikołajczyka
Oryginalny pomysł, ładnie wykorzystujący założenia gry. Nietypowa tematyka dodatkowo urozmaicona domieszką seksu. Bardzo ostrą.

"Nie-Gracz" Karoliny Cisowskiej
Hmmm. Tekst do tego stopnia nie zapadł w pamięć, że nawet po przekartkowaniu nie potrafię sobie przypomnieć, o co chodziło.

"Pragnienie" Krzysztofa Cerana
Coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo ograne, szybko wyrywa się ze sztampowych ramek. Jednak posmak dzikiej przygodówki zostaje.

"Wołanie (nocą)" Grzegorza Gajka
Nietypowa tematyka. Bohater trochę mnie irytował, bo sam nie wiedział, czego chce, ale chyba ten typ tak ma i najlepiej się z tym pogodzić.

"Nowy gracz" Macieja Kaźmierczaka
Bardzo... mgliste opowiadanie. Nie przepadam za takimi niekonkretnymi tekstami.

"Latająca wyspa" Filipa Kopija
Tekst bogaty w nawiązania literackie i historyczne, ale mam wrażenie, że Autor myli terasy z tarasami.

"Lalka 2 (Miłość Wieku Pary)" Witolda Jabłońskiego
W tym przypadku nawiązania raczej oczywiste. Autor ciekawie wykorzystał wspólne cechy steampunku i "Lalki" Prusa.

"Szarada" Pawła Kontka
Przygody, niebezpieczeństwa, odsiecze przybywające w ostatniej chwili... Czyta się szybko i przyjemnie, ale równie szybko zapomina.

"Teterski Aeroklum Dżentelmena" Adama Podlewskiego
Bardzo nietypowa tematyka — niecodziennie spotyka się opowieść, której bohaterem jest pracownik fiskusa.

"Brudna dola" Jana Madejskiego
Krótki, ale sympatyczny tekścik. Nietuzinkowe spojrzenie na piratów.

"Szalona Maria" Emila Strzeszewskiego
Ujęła mnie tematyka opowiadania. Aż trudno uwierzyć, że mężczyzna napisał coś o kobietach walczących o swoje prawa. Dodatkowy plus za zgryźliwe przedstawienie bohaterek.

"Quincunx" Macieja Lewandowskiego
Jeden z dłuższych tekstów i odchudzenie z opisów dobrze by mu zrobiło. Rozczarował mnie poziom językowy opowiadania — brzydkie powtórzenia, zgubione podmioty, dziwaczne konstrukcje...

"Ostatnia wyprawa" Łukasza Radeckiego
Kolejna przygodówka. Zirytował mnie błąd merytoryczny; nie wszystko, co ma skorupę, jest skorupiakiem. Na przykład wspomniane przez Autora ostrygi należą do mięczaków.

"Horror vacui" Przemysława Zańko
Wyjątkowo ciekawe opowiadanie, może nawet najlepsze w całym tomie. Przypadł mi do gustu pomysł na czar i dopracowanie szczegółów.

"Simon" Marcina Sergiusza Przybyłka
Najdłuższe opowiadanie w książce, ale nie nużyło podczas lektury. Wolno budowany bohater, a w końcówce jeden zwrot akcji za drugim. Intryga na imponującym poziomie.

sobota, 28 listopada 2015

Pierwsza przygoda Pana Samochodzika — młodzieżówka w stylu Tomka

Tytuł:           Pierwsza przygoda Pana Samochodzika
Autor:           Zbigniew Nienacki                  
Wydawnictwo:     Oficyna Wydawnicza "Warmia"        
Rok 1. wydania:  1961                               

Powieść pierwotnie opublikowana pod tytułem "Pozwolenie na przywóz lwa". Nie została napisana jako pierwsza, ale to sam początek historycznych poszukiwań Pana Samochodzika. Nawet słynnego wehikułu jeszcze nie ma, wujek wynalazca zapewne żyje, a bohater nie jest muzealnikiem, tylko dziennikarzem.
Chociaż składa się z niewielu kartek (w moim wydaniu niecałe dwieście stron), bardzo długo męczyłam się z tą książką, robiłam wielomiesięczne przerwy... Chyba już wyrosłam z tej serii. A kiedyś rozmaite "Samochodziki" bardzo mi się podobały.

Nużyły mnie dygresje historyczno-geograficzne, drobiazgowe raporty z podróży, nasuwały skojarzenia z książkami o Tomku Wilmowskim (aż zaczęłam się zastanawiać, czy ta zbieżność imion jest przypadkowa), który, zwiedzając egzotyczne kraje, na każde pytanie odpowiadał na trzech stronach. Chyba czasy się zmieniły, obecnie książek dla dzieci i młodzieży nie obarcza się aż taką masą encyklopedycznych wiadomości. Przecież każdy może zajrzeć do Wikipedii albo popatrzeć na widok z satelity na interesujące miejsce. A i na wstawki propagandowe bardziej się uczuliłam. Uch, wstrętny carat, zsyłał ludzi na Syberię. Bo następcy to podpadniętych zapraszali na wczasy nad Morzem Czarnym.
W tych wszystkich opisach gubi się gdzieś akcja, zagadka, czyli to, co niegdyś pociągało mnie w przygodach detektywa-historyka.

Ale przynajmniej jestem w stanie docenić humor, który kiedyś pozostawał dla mnie niedostępny. Dorośli faceci przez kilka dni tłuką się Koleją Transsyberyjską. Dla zabicia czasu uprawiają hazard. Czyli grają w domino. Przegrany musi za karę zjeść główkę kapusty na surowo. Taaak, jasne.

Język poprawny i przystępny. W końcu to dzieło dla młodzieży.