Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jadowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jadowska. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 lipca 2023

"Diabelski młyn" — koniec trylogii

Tytuł:          Diabelski młyn
Autor:          Aneta Jadowska
Tom:            3             
Wydawnictwo:    SQN           
Rok 1. wydania: 2018          

Koniec trylogii o Nikicie, dziewczynie-zabójczyni z porąbaną rodziną i jeszcze gorszą genealogią. Tym razem bohaterka i Robin wędrują Bezdrożami (czyli wkraczają na dziki teren między magicznymi miastami. Sawa przy nim wygląda na kurort dla emerytów) w poszukiwaniu odpowiedzi na dręczące Robina pytania. Wydaje mi się, że w poprzednich książkach te miejsca między miastami nie wyglądały tak niebezpiecznie. Może uniwersum się rozwija.

Towarzysz Nikity ze wsparcia awansuje na słodziaka, który pragnie obchodzić święta (chociaż nie pamięta, jak powinien to robić) i potrafi się zaprzyjaźnić z każdym, nawet z młodym smokiem. Używa potężnej magii i w ogóle wyrasta na Larry'ego Stu. Wszystko potrafi i wszystko, co robi, jest piękne, dobre i szlachetne. Przesada. Chyba dobrze, że to już koniec cyklu.

Nikita zachowuje się nieco bardziej racjonalnie. Znaczy, zaczyna dogadywać się z berserkiem (który okazuje się nie aż tak straszny, jak go malują), ale nie zdobywa jakichś oszałamiających nowych umiejętności. Za to dojrzewa i to chyba pod wieloma względami.

Tytułowy diabelski młyn to część wesołego miasteczka na Bezdrożach. Dobrze byłoby go uruchomić, bo... No, stawki w grze bez przerwy są wysokie. Ekipa rozwiązuje jeden problem za drugim, a wyzwania się piętrzą. W efekcie czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Tym bardziej, że fabułę ożywiają liczne trupy. Czasami nawet — tych dobrych lub nie całkiem złych.

Nie zauważyłam usterek językowych.

poniedziałek, 23 stycznia 2023

"Akuszer Bogów" — środek trylogii

Tytuł:          Akuszer Bogów 
Autor:          Aneta Jadowska
Tom:            2             
Wydawnictwo:    SQN           
Rok 1. wydania: 2017          

To pewnie słaby opis, ale wydaje mi się adekwatny — książka to druga część trylogii o Nikicie. Z całym dobrodziejstwem inwentarza. Główne postacie bez zmian, oczywiście pojawiają się jakieś nowe (nawet całe tłumy), ale ich obecność wiąże się ze zmienionym tłem: Nikita z Robinem wyjeżdżają do Norwegii. Sprawę mają, może nawet kilka.

Związek między nimi się pogłębia, coraz bardziej się lubią, uzależniają od siebie... Ich siły i magie przeplatają się, wzajemnie wzmacniając. Aż zaczyna mnie ciekawić, czy skończą jako para mimo odmiennych preferencji protagonistki. Relacja Nikity z berserkiem wygląda podobnie.

Fabularnie to skończony rozdział — jakaś tam przygoda w życiu dobiega do końca (podróż również), ale bardziej ogólne wątki nadal czekają na domknięcie. Na razie Nikita podrosła na tyle, że przestaje marzyć o zabiciu ojca za wszelką cenę. Może po części wynika to z faktu, że coraz więcej dowiaduje się o matce.

Lektura lekka, łatwa i przyjemna. Giną tylko ci źli, dobrzy (to jest ludzie i nieludzie, którzy nie próbują zabić głównej bohaterki, a nawet jej trochę pomagają) dożywają do następnego tomu.

Mam wątpliwości co do kreacji świata — bardzo mocno przypomina nasz własny. Podobno Norwegia jest na tyle magiczna, że nie ma potrzeby stwarzania alternatywnych miast, magia miesza się z mugolami tak zwyczajnie, na powierzchni.

Trafiają się literówki.

czwartek, 15 września 2022

"Dziewczyna z Dzielnicy Cudów" — początek trylogii

Tytuł:          Dziewczyna z Dzielnicy Cudów
Autor:          Aneta Jadowska              
Tom:            1                           
Wydawnictwo:    SQN                         
Rok 1. wydania: 2016                        

Początek kolejnej trylogii w dorobku Autorki, o Nikicie. Chociaż... Trudno orzec, czy cykl o szamanie Witkacym jeszcze jest trylogią, czy już za bardzo obrósł w dodatki. W każdym razie akcja toczy się w tym samym uniwersum, Dora nawet została wspomniana w kilku miejscach.

To samo uniwersum, ale nieludzkie miasto inne — bardziej niebezpieczne, ze zwariowaną magią i powtarzającą się niekiedy "czkawką", czyli zaburzeniami, które mogą nieodwracalnie zamienić mieszkańców w coś paskudnego i krwiożerczego. A po drugiej stronie rzeki to już w ogóle szał roślinności. W niektórych częściach miasta strach nocować, bo albo się człowiek (czy coś zbliżonego) nie obudzi, albo już nigdy nie będzie mógł wrócić do pierwotnego domu.

Protagonistka to młoda dziewczyna z trudnym życiorysem. Dość powiedzieć, że własny ojciec porwał ją kiedyś i torturował, a matka nie zareagowała jakoś specjalnie na przesłane odcięte palce. Skoro się córka dała porwać... Obecnie dziewczyna pracuje w czymś zbliżonym do agencji zrzeszającej płatnych morderców i świadczącej podobne usługi. I radzi sobie w tej pracy całkiem dobrze. Może aż za łatwo jej idzie, mam nadzieję, że Nikita nie przekształci się w kolejną przefajnowaną Dorę Wilk. Mimo wielu trupów na koncie pozostaje bohaterką pozytywną. A że po zastrzeleniu pod prysznicem kolegi z pracy dorobiła się ksywy "Modliszka"? To on zaczął.

Protagonistka stosunkowo młoda, ale nie uznałabym powieści za YA. Niby bezpośrednich scen seksu nie ma, ale zabijania sporo. Mówienia o seksie też trochę, a wśród drugoplanowych postaci trafiają się prostytutki. W sumie trudno mi powiedzieć, do kogo adresowany jest ten cykl, ale czytało się lekko, szybko i przyjemnie.

 Warstwa językowa mnie rozczarowała. Przeżyłabym literówkę, ale błąd ortograficzny? "Karzą ci zmykać w podskokach" (s. 145)? W sumie jakoś przeżyłam, ale niesmak pozostał. A dziesięć stron dalej grzmot minutę po błyskawicy sugeruje bliskość burzy. Chyba miała być sekunda...

wtorek, 21 czerwca 2022

"Szamański twist" — koniec trylogii

Tytuł:          Szamański twist
Autor:          Aneta Jadowska 
Tom:            3              
Wydawnictwo:    SQN            
Rok 1. wydania: 2021           

To chyba ostatni tom trylogii o szamanie Witkacym. Wątki podomykane, problem doprowadzony do końca, Kurczaczek powoli staje na własnych łapkach, stosunki z duchem opiekuńczym wyjaśnione, plan na dalsze życie jest... Oczywiście, jeśli Autorka będzie chciała, zawsze może dopisać kolejny tom sagi. Ale nie widzę takiej potrzeby.

Zwraca uwagę nietypowa forma: narracja pierwszoosobowa, ale podrozdziały pisane z perspektywy trojga bohaterów: Witkacego, Kurczaczka i Sępa. Pozwala i być w kilku miejscach jednocześnie, i gładko pokazać motywacje postaci.

Lektura z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych — jest wyraźny wróg, a ci dobrzy starają się go zwalczyć, mimo pewnej przewagi złola. Tym razem antagonistą jest nie-całkiem-człowiek, pedofil i przywódca sekty. Dotychczas podpadł tylu istotom, że cudem wydaje się jego długie życie. Bardzo trudno byłoby opowiedzieć się po niewłaściwej stronie. Wynik niby przewidywalny, ale przyjemnie zwiedza się trasę, która do niego prowadzi.

Bohaterowie w większości znani z poprzednich tomów. Tylko złol nowy, a o niektórych dowiadujemy się więcej. Szaman jak zwykle obrywa ze wszystkich stron, własnej nie wyłączając. Może Kurczaczek kombinuje zbyt dojrzale jak na swój wiek (ja do tej pory nie wiem o leczeniu kaca tyle, co ona), ale może magiczni dojrzewają szybciej.

Do powieści Jadowska dołączyła opowiadanie — o pewnej akcji Dory, Witkacego i jeszcze kilku kumpli. Znajduje się na końcu książki, ale chronologicznie rozgrywa się na początku, a w powieści znajdują się drobne odniesienia do wydarzeń z opowiadania.

Zauważyłam jedną literówkę.

niedziela, 20 grudnia 2020

"Cud Miód Malina" — zbiór opowiadań

Tytuł:          Cud Miód Malina
Autor:          Aneta Jadowska 
Wydawnictwo:    SQN            
Rok 1. wydania: 2020           

Zbiór opowiadań o klanie wiedźm o zazwyczaj roślinnych imionach. Bohaterką większości jest Malina, córka Aronii. Już dorosła, ale jeszcze młoda (tym bardziej, że dla wiedźmy setka to dopiero okres menopauzy). Obdarzona bardzo nietypowym rodzajem magii — rysuje komiksy. Nie jest to szybka metoda rzucania zaklęć, ale talent nie wybiera.

Rzuca się w oczy babskość książki. Dora Wilk była wypasiona, wszystko potrafiła i smarkała mocą. Tutaj umiejętności są rozłożone na całą rodzinę. Inna sprawa, że w tej familii przychodzą na świat głównie dziewczynki. Chłopiec na kawałku drzewa genealogicznego jest tylko jeden. A i mężowie zazwyczaj długo nie wytrzymują z wiedźmami.

Jedyny poważny męski bohater to Klon — chłopak Maliny, zielony kciuk (czyli ktoś władający magią roślinną, która pod rygorem utraty mocy nie pozwala na skrzywdzenie człowieka). Sympatyczna postać jakoś radząca sobie z ograniczeniami zielonej magii.

Bohaterki nie podejmują wielkich zadań, nie ratują całego świata, tylko zwyczajnie rozwiązują bieżące problemy. Bardzo różnorodne — od poważnych (kiedy znajoma wilkołaczyca, gnębiona przez potężnego męża, odtrącona przez własną rodzinę, prosi o ochronę dla dzieci) do zabawnych (gdy nestorka rodu tak poszalała z koleżankami, że ścigała ją policja kilku krajów).

Teksty ciepłe i bardzo pozytywne. Najbardziej podobało mi się przesłanie, że różnorodność jest zdrowa i pożądana, a czasami sytuację ratują te wiedźmy, które władają delikatną magią i nie cieszą się dużym szacunkiem. Nawet wiedźmy romansujące z czarną magią mogą się przydać.

Dwa opowiadania ze zbioru były publikowane wcześniej, a jedno z nich czytałam w antologii Hardej Hordy.

Język lekki, pełno w nim nietuzinkowych porównań. Ale widywałam lepsze korekty. No, jak można pomylić "rzuć" i "żuć"?! Gdzieś tam skład się posypał...

środa, 6 listopada 2019

"Dzikie dziecko miłości" — o Dorze Wilk

Tytuł:          Dzikie dziecko miłości
Autor:          Aneta Jadowska        
Wydawnictwo:    SQN                   
Rok 1. wydania: 2019                  

Formalnie to chyba nie jest tom z cyklu o Dorze Wilk, ale tak to wygląda. Plus duża domieszka szamana Witkacego i jego córki. Kolejna paskudna, wyczerpująca i nietypowa sprawa do rozwikłania. Tym razem z terminem tykającym niczym bomba.

Na szczęście (dla siebie i wiarygodności wydarzeń) namiestniczka nie musi wszystkiego robić sama. Zmontowała sobie do pomocy prawdziwy dream team. Nawet wampir Roman ruszył swój książęcy tyłek i zaangażował się w śledztwo. Ba — świr Sęp też zrobił coś pożytecznego, tak się przejął sprawą.

Bohaterowie na ogół znani z poprzednich książek, acz jest kilka nowych twarzy. I chyba jedna, która wcześniej odgrywała role co najwyżej epizodyczne. Ci naprawdę źli chłopcy — jak zazwyczaj — są jednorazowi.

Interesująca fabuła; dość wiele wątków luźniej bądź ściślej splatających się z głównym tematem. Mam jednak wrażenie, że jeden z nich — kota — nie został porządnie domknięty. Bo albo to zbyt wiele pomyślnych zbiegów okoliczności, albo kotek jest bardziej wyjątkowy niż na to wygląda. Cóż, może to się wyjaśni w którejś kolejnej książce...

Czytałam we właściwym czasie, bo akcja rozgrywa się tuż przed halloween (jak nietrudno zgadnąć — wyjątkowym dniem dla magicznych istot). Dzięki temu łatwiej przychodziło mi zanurzyć się w uniwersum Thornu.

Czyta się szybko i przyjemnie. Ciągle odczuwa się ciekawość, co będzie dalej. Nawet jeśli teoretycznie już wiadomo, jak zakończył się główny wątek. Pomaga humor Autorki. Dialog o zaglądaniu do lodówki Dory piękny. :-)

Wydaje mi się natomiast, że tytuł został słabo dobrany. Nie bardzo wiem, jak go interpretować; widzę dwie możliwości, ale nie rzuca mi się w oczy bohater pasujący do pierwszej, która przyszła mi do głowy. A druga... Hmmm, to chyba nie jest przyjemna opcja.

Z usterek językowych zauważyłam tylko jakiś zaimek odsyłający w Kosmos.

środa, 3 października 2018

"Szamańskie tango" — ojciec szamanki

Tytuł:          Szamańskie tango
Autor:          Aneta Jadowska  
Tom:            2               
Wydawnictwo:    Fabryka Słów    
Rok 1. wydania: 2017            

Drugi tom cyklu o szamanie Witkacym. Tym razem wątek romantyczny zostaje zastąpiony przez więź między ojcem a córką. Cóż, ta jest chyba jeszcze bardziej kłopotliwa niż nieszczęśliwe zakochanie. Bo odpowiedzialność za tę drugą osobę większa, a i zerwanie nie wchodzi w grę.

Na domiar złego, okazuje się, że młode szamanki są o wiele bardziej narażone na niebezpieczeństwa związane z powołaniem niż chłopcy. Padają jak muchy, nawet jeśli znajdują się pod niezłą opieką. A biedny protagonista nie ma o tym zielonego pojęcia. No bo i jak mógłby się dowiedzieć, że tatuaż to elementarny środek bezpieczeństwa? Nikt nie napisał poradnika dla rodziców szamanek.

Witkacy robi więc, co może, a i tak obrywa z każdej strony (co bez pudła zapewnia mu sympatię czytelnika). Mimo to radzi sobie zaskakująco dobrze, nawet jego duch opiekuńczy okazuje się jednak mieć jakieś zalety.

Postacie w dużej części znane z pierwszego tomu i/ lub cyklu o Dorze. Acz pojawiają się również całkiem nowi bohaterowie — wreszcie poznajemy dokładniej zaświaty, a tam roi się od prastarych bytów o indiańskich imionach. Uważam, że postacie zostały porządnie zbudowane, mają swoje cele i swoje charakterki. Tylko w jednym momencie Witkacy wydał mi się zbyt babski. IMO, facet by tak ubrania szefowej nie opisał. Nawet nadwrażliwy szaman. I jeszcze miejscami Kurczaczek — kreowana na bardzo inteligentną dziewczynę — zachowuje się tak durnie, że nawet jak na standardy nastolatek, poniżej wszelkiej krytyki.

Z ciekawostek: pojawiają się wątki muzyczne. Niestety, jako posiadaczka ucha totalnie zdeptanego przez stado słoni, nie potrafiłam ich docenić. Ale zauważyłam, że są. Nie bez kozery szanujący się szaman ma bębenek albo inny instrument.

Ogólnie: lektura szybka, łatwa i przyjemna. Z przyjemnością odwraca się kartki, żeby dowiedzieć się, czy X przeżyje... Znaczy, z grubsza wiadomo, że niektóre osoby dotrwać do ostatniej strony muszą, ale zawsze pozostaje ciekawość, jak to zrobią i jaką cenę zapłacą.

Z wycyzelowaniem językowym nie jest źle, ale doskonale też nie. Sporadycznie trafiają się zaginione podmioty i literówki. Z cięższych grzechów wyłapałam sześciokątne kostki do gry (str. 344).

piątek, 24 czerwca 2016

"Szamański blues" — zmaskulinizowana Dora

Tytuł:          Szamański blues
Autor:          Aneta Jadowska 
Wydawnictwo:    Fabryka Słów   
Rok 1. wydania: 2016           

Uniwersum Thornu wzbogaciło się o cykl poświęcony szamanowi Witkacemu. Powieść otwierająca serię jest podobna do tych o Dorze — urban fantasy, z głównym bohaterem "tym dobrym", na którego spada taka lawina różnorodnych problemów (oj, dzieje się), że jeszcze dwa kamyczki i niechybnie by się załamał.

Tak samo jak w serii o pannie Wilk, pojawia się bardzo silny wątek romansowy. O ile przy Dorze (z jej porąbaną genealogią) to zbytnio nie raziło, to w przypadku faceta uczuciowe rozterki wydają się trochę przesadzone. Ale czyta się nadal łatwo i przyjemnie, człowieka ciekawi, co napotka na następnych stronach, aż kartki same się przewracają. Acz panom chyba bym nie polecała, to raczej "babska" literatura.

Użycie szamana umożliwia wycieczki w nowe rejony, do których Dora nie ma dostępu (a jednak są takie miejsca!). Moim zdaniem Autorka dobrze wykorzystuje te szanse. Ciekawi mnie, czy Witkacy będzie rósł w siłę równie spektakularnie jak jego przyjaciółka Ti.

Nawet bez numeru na okładce widać, że to nie ostatni tom z cyklu. Owszem, jakaś przygoda się skończyła i została zamknięta, ale Jadowska zostawiła sobie jeszcze kilka wątków i zagadeczek do rozwinięcia/ rozwiązania w przyszłości.

Zaskoczyła mnie pewna nieścisłość — w pierwszej części protagonista nie może jeździć samochodem, bo oddał prawo jazdy szefowej do depozytu, a w drugiej już porusza się własnym pojazdem bez żadnych zahamowań. A między obiema częściami mija tak mało czasu, że ubrania przemoczone pod koniec pierwszej, na początku drugiej nadal są mokre, zaś bohater ledwie żyje po intensywnych przygodach.

Pod względem językowym książka równa i spokojna — nie zapamiętałam ani fajerwerków, ani baboli.