środa, 31 maja 2023

"Diabli nadali" — zabawny kryminał

Tytuł:          Diabli nadali    
Autor:          Olga Rudnicka    
Wydawnictwo:    Prószyński i S-ka
Rok 1. wydania: 2015             

Książka przywodzi na myśl twórczość Chmielewskiej — mamy skomplikowane morderstwo z dużą dawką humoru (acz mniejszą niż u pierwowzoru). Silne kobiece postaci; właściwie co baba, to osobowość. Do tego jeden z bohaterów nosi ksywę Diabeł — rodzynek połyskujący na ich tle. I na dodatek główna bohaterka lubi książki Chmielewskiej... To jeszcze nie ten poziom, lecz kierunek właściwy.

Protagonistka — uroczo niedzisiejsza dziewczyna — podejmuje pracę jako stażystka w znanej firmie. Jej szef ma mnóstwo wad i pewne zalety. Dwa lata później, pewnego ranka zostaje znaleziony martwy w gabinecie, a dziewczyna zostaje główną podejrzaną.

Niektórzy bohaterowie przerysowani, jak to w komedii. Ktoś tam wredny jak pluskwa, ktoś chorobliwie chudy i jeszcze bardziej namolny... Ale ci pozytywni ludzie wzbudzają sympatię.

Początkowo myliły mnie liczne retrospekcje (kto by zapamiętywał datę na początku rozdziału i czy każde gwiazdki oznaczają powrót do głównego nurtu?). Ale jak już nauczyłam się zwracać uwagę na rok, w którym coś tam się wydarza, lektura się rozkręciła.

I potem już czytało się szybko i przyjemnie.

Nie zauważyłam usterek.

sobota, 27 maja 2023

"Rozmowy obrazów" — jak w tytule

Tytuł:          Rozmowy obrazów        
Autor:          Grażyna Bastek         
Tom:            1                      
Wydawnictwo:    Wydawnictwo Naukowe PWN
Rok 1. wydania: 2020                   

Chociaż to nieco dziwne, książka traktuje właśnie o tym, co obiecuje tytuł — o dialogach między obrazami. Składa się z osiemnastu rozdziałów po kilkanaście stron.

Każdy rozdział traktuje o jakimś zagadnieniu (od autoportretu do wizji początku i końca świata), które ilustrują dwa (sporadycznie trzy) wybrane dzieła sztuki. Wspólna tematyka, ale coś je dzieli. Jeśli wnętrze domów, to jeden sprzed wieków, a drugi współczesny. Jeśli portret władcy, to jeden z warzyw i owoców, drugi — infantki w sukni z turniurą, trzeci — na wspiętym koniu. I tak dalej.

Najpierw Autorka pokazuje reprodukcje obu obrazów, potem omawia je wspólnie, a na końcu każdy z osobna (odrobina biografii artysty, okoliczności powstania dzieło, co malarz chciał pokazać i jak to zrobił). Opis podzielony na krótkie podrozdziały, mniej więcej na stronę. Po tekście kilka pozycji z wybranej literatury.

Wykład poprowadzony interesująco. Faktycznie odnosiłam wrażenie, że obrazy nawiązują do siebie jak dzieła literackie. A to przeciwieństwo, a to naśladownictwo... Ten sam układ postaci, ale technika inna. Czytałam z ciekawością i mam nadzieję, że teraz będę inaczej patrzeć na obrazy, że wiele się nauczyłam.

Oczywiście ilustracje kolorowe — najpierw omawiane obrazy na prawie całą stronę (to niezbyt dużo, bo książka ma nietypowy format i albumem na pewno nie jest), potem jeszcze w miarę potrzeb jakieś powiększone fragmenty albo inne dzieła. Papier wysokiej jakości, aż przyjemnie się ogląda.

Z usterek językowych — na 68 stronie zauważyłam "niemal" wstawione tam, gdzie powinno być "omal". Całkiem zmienia sens zdania...

poniedziałek, 22 maja 2023

"Green Town" — zbiór

Tytuł:          Green Town                       
Autor:          Ray Bradbury                     
Tłumacz:        Paulina Braiter, Wojciech Szypuła
Wydawnictwo:    Wydawnictwo MAG                  
Rok 1. wydania: 1957-2007                        

Zbiór różnych tekstów — powieści i opowiadań. Łączy je miejsce akcji (tytułowe miasteczko w Stanach Zjednoczonych), punkt widzenia (chłopcy od dziesięciu do czternastu lat), nastrój... Książka stała na półce z fantastyką, ale chyba przez pomyłkę. To głównie obyczajówka, może czasami ociera się o realizm magiczny.

A jak już rozczarował mnie brak fantastyki, to ogólnie nastawiłam się negatywnie. Podobno to podróż sentymentalna. OK, rozumiem, że ktoś może odczuwać potrzebę, żeby powspominać dzieciństwo. Problem w tym, dzieciństwo moje i Autora dzieli ponad pół wieku, ocean, druga wojna światowa, równouprawnienie, religia, ustrój, płeć patrzącego... Może Bradbury czuł się wspaniale w kraju swoich lat dziecinnym, ja czułam się tam obco. No i nastoletni chłopcy to takie nierozsądne stworzenia... Naprawdę wierzyli, że zepsucie zegara zatrzyma czas?

Książka przypominała mi kronikę wydarzeń z małomiasteczkowej gazety. Albo nawet małomiasteczkowej rodziny. Ktoś umarł, trzepaliśmy dywany, ciocia przyjechała w odwiedziny, kupiłem sobie tenisówki... Jednym słowem — nuda. I to bez fabuły, która wyznaczałaby oś. Same dygresje. Trochę to wyglądało jak początek książek Kinga (to spokojne amerykańskie miasteczko przed nadejściem zła), może z domieszką Tomka Sawyera (młodzi amerykańscy chłopcy, tylko niestety bez przygód).

Zaczynam podejrzewać, że jedyna rzecz, która Bradbury'emu naprawdę się udała, to 451 stopni Fahrenheita. Wszystko, czego spróbowałam później, okazywało się o wiele słabsze.

Przynajmniej nie zauważyłam wpadek językowych.

środa, 17 maja 2023

"Krewniacy" — o neandertalczykach

Tytuł:           Krewniacy          
Tytuł oryginału: Kindred            
Autor:           Rebecca Wragg Sykes
Tłumacz:         Adam Tuz           
Wydawnictwo:     Prószyński i S-ka  
Rok 1. wydania:  2020               

Podtytuł "Życie, miłość, śmierć i sztuka neandertalczyków" nieźle wyjaśnia, o czym opowiada książka. Bo i tak jest — Autorka przedstawia, co wiemy o kuzynach. I to przedstawia ciekawie, podgryza temat z różnych stron, pokazuje różne dziedziny...

Książka składa się z szesnastu rozdziałów, każdy poświęcony innemu zagadnieniu — od pierwszych odkryć kości należących do neandertalczyków aż po ich wykorzystanie w propagandzie i możliwe przyczyny wymarcia. A po drodze zdobnictwo, technologie stosowane przy obróbce kamieni, dieta (a zapotrzebowanie na kalorie mieli ogromne) i inne ciekawostki. Każdy rozdział zaczyna się od plastycznej sceny (lub wiersza), potem następuje już bardziej naukowy wywód.

Wiele się z tej książki dowiedziałam. Nie miałam pojęcia, że w archeologii dokonał się taki postęp, że tyle rozmaitych rzeczy potrafimy wywnioskować z drobiazgów, które kiedyś zostałyby wyrzucone. Mikrorysy na zębach, warstewki sadzy i skały w jaskini, pyłki roślin w glinie, w której zastygły odciski stóp... Zrozumiałam, że warto pozostawiać część odkrycia nienaruszoną, dla przyszłych badaczy. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, ile cierpliwości potrzeba, żeby znaleźć odłupki powstałe przy produkowaniu kamiennego narzędzia, poskładać je w całość i sprawdzić, czego brakuje.

Na końcu książki zamieszczono indeks, brakło mi bibliografii. Na początku każdego rozdziału znajduje się rysunek (raczej artystyczny niż naukowy), poza tym tylko garstka szkiców.

Trafiają się dwuznacznie konstrukcje, przy których podmiot nie jest jednoznacznie określony i trzeba się go domyślać. Niby to niewielki problem, ale wybija z rytmu. Innych usterek językowych nie zauważyłam.

piątek, 12 maja 2023

"Krawiec" — śledztwo dziennikarskie

Tytuł:          Krawiec                 
Autor:          Magdalena Szydeł        
Wydawnictwo:    Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok 1. wydania: 2021                    

W Poznaniu ginie, bestialsko zamordowana, starsza pani. Tak składa, że prywatne śledztwo w tej sprawie prowadzi dziennikarka, która wcześniej urlopowała się, dochodząc do siebie po traumie. Nawet udaje jej się dotrzeć na miejsce zbrodni przed policją.

Sama śmierć interesująca i przemawiająca do wyobraźni. Ale śledztwo prowadzone przez bohaterkę... Irytowała mnie jej amatorszczyzna. Kobieta miota się bez sensu, wpisuje na listę podejrzanych wszystkich, którzy znaleźli się w okolicy... I chyba ma jakąś awersję do bibliotek i innych miejsc z dużą koncentracją informacji. Kiedy chce się dowiedzieć o pewnej grupie malarskiej, spaceruje po dzielnicy, w której mieszkali artyści. Ktoś musi jej podpowiedzieć, żeby poszła do muzeum...

Jakimś cudem udaje jej się wpaść na trop (IMO, liczba szczęśliwych zbiegów okoliczności dawno przekroczyła dopuszczalną), ale jej amatorszczyzna mnie męczyła. Co w tym czasie robiła policja? No, mieli trochę utrudnione zadanie, bo dziennikarka musiała narobić śladów na miejscu zbrodni, ale chyba mają tam jakichś fachowców?

Książka zawiera bardzo dużo waty — wątki babci bohaterki, jej znajomych, a szczególnie klubu, który wspólnie organizują, czy kocicy Mielonki absolutnie nic nie wnoszą do fabuły. Fragmenty gejowskie niby można uznać za przesłanie, ale jakoś wydały mi się wciśnięte na siłę i dopchnięte kolanem. 

Czasami coś mnie uwierało. Osiemdziesięcioletni polityk zamierza kandydować na prezydenta miasta? No, niby to możliwe, ale mało prawdopodobne. Bohaterka wynajmuje pokój w hotelu na tyle daleko od badanej dzielnicy, że musi wiecznie uganiać się za ostatnimi autobusami, dziennikarka, która nie potrafi powtórzyć słowa "kotylionowy"...

Nie zauważyłam wpadek językowych, za to podobały mi się wstawki pisane śląską gadką.