Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 sierpnia 2023

"Nieco inna historia cywilizacji" — o finansach

Tytuł:          Nieco inna historia cywilizacji
Autor:          Stefan Bratkowski              
Wydawnictwo:    Veda                           
Rok 1. wydania: 2003                           

Można powiedzieć, że to historia finansów, o czym zresztą świadczy podtytuł — "Dzieje banków, bankierów i obrotu pieniężnego". Od czasów prehistorycznych i początków wymiany do okresu tuż przed pierwszą wojną światową, kiedy to utworzono amerykański System Rezerw Federalnych, popularnie zwany Fedem. Autor szczegółowo omawia poszczególne wynalazki finansowe, skacząc przy tym po krajach i kontynentach. Bo i Arabowie swoje wnieśli, i Stany Zjednoczone, i Azja doczekała się własnych przełomów...

Na wstępie Bratkowski przyznaje, że książka pierwotnie powstała jako cykl artykułów publikowanych w czasopiśmie popularnonaukowym. Ślady tego pozostały w tekście — trafiają się w nim powtórzenia, jakby ostatecznej wersji nikt nie przeredagował pod kątem ujednolicenia. Nie zliczę, ile razy przeczytałam, że prawa Kopernika-Greshama nie wymyślił ani Kopernik, ani Gresham...

Autor przytacza mnóstwo szczegółów. Zbyt wiele, moim zdaniem, bo nie sposób ich zapamiętać, a opisy, co na przykład ówcześni ludzie i późniejsi historycy sądzili o Hamiltonie niewiele wnoszą. No właśnie — rzadko kto kojarzy, kim był Hamilton (ten z ojców założycieli USA, który zajmował się finansami i miał największy wkład w stworzenie dolara, został uhonorowany portretem na banknocie dziesięciodolarowym). W rezultacie brnęłam przez tekst gęsty od faktów.

Albo i nie tylko faktów, bo często Bratkowski wspomina, że inni badacze twierdzą coś tam, ale on się z nimi nie zgadza i jego szacunki są całkiem inne. Może i ma rację, ale nie mam pojęcia, komu powinnam zaufać. Niekiedy przytacza jakieś argumenty, ale czy pozostali o nich nie pomyśleli?

Na końcu książki zamieszczono indeks osobowy oraz indeks miejscowości, krajów i ludów. Zabrakło bibliografii (podobno bardzo obszernej), a mogłaby się przydać.

W jednym miejscu Autor twierdzi, że elektron (lub elektrum, różnie je nazywano) to "naturalny związek chemiczny". No nie — to stop złota i srebra (ewentualnie z domieszkami), a nie żaden związek. Złoto bardzo niechętnie reaguje.

Pod względem językowym całkiem przyzwoicie, chociaż trafiają powtórzenia.

niedziela, 6 sierpnia 2023

"Tajemnice haremów" — o jednym haremie

Tytuł:          Tajemnice haremów     
Autor:          Jerzy Łątka           
Wydawnictwo:    Wydawnictwo Poznańskie
Rok 1. wydania: 1992                  

Tytuł obiecuje więcej, niż znalazło się w książce — ta właściwie opowiada o jednym, szczególnym haremie. Pierwsze rozdziały dostarczają bardziej ogólnych informacji (na przykład o żonach Mahometa). Potem już Autor koncentruje się na haremie w Topkapi (pałac w Stambule, w którym rezydował między innymi znany wielu ludziom z serialu Sulejman Wspaniały). Na końcu zamieścił kilka stron na temat sekularyzacji Turcji. Można wręcz odnieść wrażenie, że poza Imperium Osmańskim/Turcją ta instytucja była nieznana.

Łątka omawia różne aspekty życia w haremie: hierarchię kobiet, zwyczaje, eunuchów, święta, stroje i zabiegi upiększające... Od czasu do czasu przypomina, że w pozostałych haremach sytuacja wyglądała nieco inaczej, bo na przykład ich mieszkanki nie miały własnej łaźni, więc mogły się spotkać i poplotkować ze znajomymi w ogólnodostępnym przybytku albo nie musiały intrygować, by doprowadzić do śmierci synów innych kobiet.

Styl lekki, chociaż nie luzacki, ton bardziej gawędziarski niż popularnonaukowy. Autor wplata wiele arabskich (czy tureckich?) terminów, ale nie aż tak dużo, żeby się w nich pogubić. Na ogół na określenie tych rzeczowników, których w polskim nie ma: kyzłaraga (szef eunuchów), kadyna (żona władcy) itp. Zawarł również wiele cytatów z książek pisanych przez Polaków przebywających kiedyś w Stambule.

Na końcu pracy zamieszczono notę do drugiego wydania i nieco ponad dwie strony cytowanych źródeł. Brak słowniczka obcych terminów (a jednak by się przydał) oraz ilustracji. A przecież aż się prosi o barwne zdjęcia chociaż pałacu (obecnie muzeum), jeśli już nie kobiet w barwnych strojach.

Nie zauważyłam usterek językowych.

czwartek, 13 lipca 2023

"Ludzie" — o wpadkach

Tytuł:           Ludzie. Krótka historia o tym, jak
                 spieprzyliśmy wszystko            
Tytuł oryginału: Humans: A Brief History of How We 
                 F*cked It All Up                  
Autor:           Tom Phillips                      
Wydawnictwo:     Albatros                          
Rok 1. wydania:  2018                              

Tytuł bardzo dużo mówi o książce — i o czym będzie, i jakim stylem została napisana... Skoro krótka, to i lista porażek nie może być wyczerpująca. Rzekłabym, że zawiera tylko te najbardziej spektakularne wpadki. Do mojej wyobraźni chyba najgłośniej przemówił przypadek z facetem o ksywie Wystający Ząb.

Książka składa się z dziesięciu rozdziałów: o naszych skłonnych do popełniania błędów mózgach, o zniszczeniach środowiska, o gatunkach introdukowanych tam, gdzie wywoływały ogromne szkody, o przywódcach, o durnych pomysłach władz, o wojnie, o kolonializmie, o wyjątkowo mało dyplomatycznych dyplomatach, o technologii oraz o pierwszych ofiarach wypadków z udziałem różnych pojazdów. Całość wieńczy epilog z mało optymistycznymi prognozami na przyszłość.

Praca została napisana w ekstremalnie luzackim stylu, dzięki czemu czyta się lekko i szybko. Acz niektóre przykłady wyrabianych przez nasz gatunek idiotyzmów śmieszne zdecydowanie nie są. Szczególnie rozdział o kolonializmie, w którym nawet Autor przestaje się wygłupiać.

Brak ilustracji, tylko na końcu każdego rozdziału zamieszczono ramkę i z kilkoma ciekawymi przykładami nieomówionymi w tekście. Brakowało mi indeksu. Zamiast niego na końcu znajduje się fragment innej książki Phillipsa.

Nie zauważyłam usterek językowych sensu stricto, ale za to na stronie 228 data zgubiła 1 i wyszło, że Cortez szalał po Ameryce Południowej w starożytności.

niedziela, 25 czerwca 2023

"Wielka księga wynalazków" — skrótowo

Tytuł:           Wielka księga wynalazków   
Tytuł oryginału: 30000 Years of Inventions  
Autor:           Thomas Craughwell          
Tłumacz:         Agnieszka Wyszogrodzka-Gaik
Wydawnictwo:     Bellona                    
Rok 1. wydania:  2012                       

Tytuł z grubsza odpowiada prawdzie. Zestaw ćwierci tysiąca wynalazków uznanych za najważniejsze w historii ludzkości. Uszeregowane chronologiczne — od farby, której wynalezienie oszacowano na 30 000 lat p.n.e. (stąd oryginalny tytuł), do "genetycznego odcisku palca" z 1984 roku.

Każdy wynalazek dostaje dwie strony. Pierwsza to tekst — kto pierwszy skonstruował (o ile znamy tego człowieka), jak doszło do przełomu, czym ta wersja różniła się od poprzednich... Siłą rzeczy czytelnik otrzymuje dość pobieżne informacje Druga strona to zdjęcie wynalazcy, przedmiotu, przykładu wykorzystania, reklamy itp. rzeczy, które mogą się kojarzyć z daną rzeczą.

Momentami dziwił mnie dobór wynalazków. Hodometr, frisbee i żwirek dla kota? Serio, te rzeczy zmieniły historię ludzkości? Może i ktoś zrobił na nich ogromne pieniądze, ale przecież forsa to jeszcze nie wszystko. A takie rolnictwo się nie załapało (acz przyznaję, że pług jest). Wydaje mi się, że Autor zastosował silny filtr amerykański w patrzeniu na dokonania człowieka.

Jako się rzekło — ilustracje są i stanowią połowę książki. Czarno-białe lub kolorowe, pewnie w zależności od dostępności. Na końcu znalazł się alfabetyczny indeks pojęć (nazwiska, przedmioty, nazwy geograficzne).

Pod względem językowym całkiem przyzwoicie, wyłapałam tylko jakieś pojedyncze powtórzenia.

czwartek, 8 czerwca 2023

"Krótka historia wojny" — kompleksowo

Tytuł:           Krótka historia wojny            
Tytuł oryginału: A Short History of War           
Autor:           Jeremy Black                     
Tłumacz:         Ignacy Kurowski, Paweł Szadkowski
Wydawnictwo:     Wydawnictwo RM                   
Rok 1. wydania:  2021                             

Wszystko tak, jak Autor obiecuje w tytule: jest wojna, jest jej historia i całość nie wypada zbyt długo. Cierpią na tym szczegóły, ale nie można mieć wszystkiego. 

Książka składa się z trzydziestu dziewięciu kilkustronicowych rozdziałów. Jak przystało na historię — uporządkowanych chronologicznie, od dość luźnych rozważań na temat wojen w prehistorii i lepiej znanych konkretów w starożytności, do konfliktów po zimnej wojnie, tarć wewnętrznych i bardziej ogólnych dywagacji. Zabrakło rozdziału o wojnie w Ukrainie. Cóż, mnóstwo się pozmieniało w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy.

Pozytywnie zaskoczyła mnie kompleksowość ujęcia. Black opisuje nie tylko walki w Europie i Azji, ale zahacza również o resztę świata, Australii i Oceanii nie pomijając. Odnoszę wrażenie, że rzadko spotyka się takie podejście w zachodniej nauce.

Osobiście wolałabym więcej przełomowych wynalazków (jak wyglądały, na czym polegało działanie, co zmieniły w sposobie walki), a mniej wymieniania poszczególnych bitew i zatargów. Ale to pewnie kwestia gustu, w końcu jedno i drugie to część historii wojowania.

Brakowało mi również ilustracji — rysunków broni, może mapek z planami bitwy... Nic, tylko literki. Zasadniczo je lubię, ale niekiedy przydałoby się coś więcej.

Trafiają się usterki językowe — jakieś powtórzenie, jakiś zjedzony wyraz itp. Ale zasadniczo czytało się przyjemnie, a kiksów nie było dużo.

sobota, 27 maja 2023

"Rozmowy obrazów" — jak w tytule

Tytuł:          Rozmowy obrazów        
Autor:          Grażyna Bastek         
Tom:            1                      
Wydawnictwo:    Wydawnictwo Naukowe PWN
Rok 1. wydania: 2020                   

Chociaż to nieco dziwne, książka traktuje właśnie o tym, co obiecuje tytuł — o dialogach między obrazami. Składa się z osiemnastu rozdziałów po kilkanaście stron.

Każdy rozdział traktuje o jakimś zagadnieniu (od autoportretu do wizji początku i końca świata), które ilustrują dwa (sporadycznie trzy) wybrane dzieła sztuki. Wspólna tematyka, ale coś je dzieli. Jeśli wnętrze domów, to jeden sprzed wieków, a drugi współczesny. Jeśli portret władcy, to jeden z warzyw i owoców, drugi — infantki w sukni z turniurą, trzeci — na wspiętym koniu. I tak dalej.

Najpierw Autorka pokazuje reprodukcje obu obrazów, potem omawia je wspólnie, a na końcu każdy z osobna (odrobina biografii artysty, okoliczności powstania dzieło, co malarz chciał pokazać i jak to zrobił). Opis podzielony na krótkie podrozdziały, mniej więcej na stronę. Po tekście kilka pozycji z wybranej literatury.

Wykład poprowadzony interesująco. Faktycznie odnosiłam wrażenie, że obrazy nawiązują do siebie jak dzieła literackie. A to przeciwieństwo, a to naśladownictwo... Ten sam układ postaci, ale technika inna. Czytałam z ciekawością i mam nadzieję, że teraz będę inaczej patrzeć na obrazy, że wiele się nauczyłam.

Oczywiście ilustracje kolorowe — najpierw omawiane obrazy na prawie całą stronę (to niezbyt dużo, bo książka ma nietypowy format i albumem na pewno nie jest), potem jeszcze w miarę potrzeb jakieś powiększone fragmenty albo inne dzieła. Papier wysokiej jakości, aż przyjemnie się ogląda.

Z usterek językowych — na 68 stronie zauważyłam "niemal" wstawione tam, gdzie powinno być "omal". Całkiem zmienia sens zdania...

niedziela, 30 kwietnia 2023

"Nieznane losy autorów lektur szkolnych" — jak w tytule

Tytuł:       Nieznane losy autorów lektur szkolnych
Autor:       Sławomir Koper                        
Wydawnictwo: Fronda                                
Rok wydania: 2020                                  

Podtytuł brzmi: "wstydliwe tajemnice mistrzów pióra" i może trochę zbyt wiele obiecuje. Acz prawdą jest, że Autor koncentruje się głównie na trójkątach i bardziej skomplikowanych figurach w biografiach literatów. Ale nie samym seksem człowiek żyje, Słowacki grał na giełdzie i nawet odnosił sukcesy...

Piętnaście osób — kobiet i mężczyzn, z wyraźną nadreprezentacją poetów. Uszeregowani chronologicznie, od Słowackiego do Herberta. O niektórych wcześniej chyba nie słyszałam, najbardziej zaskoczyła mnie żona Broniewskiego (ona w ogóle była artystką?).

Każde z nich dostało dla siebie około dwudziestu stron, na których Koper omawiał wybrane fragmenty ich biografii. Jako się rzekło — ze szczególnym uwzględnieniem komplikacji damsko-męskich. I nie tylko, co się mamy ograniczać. A artyści potrafili poszaleć... Oprócz słów jest jeszcze karykatura i na ogół jeszcze co najmniej jeden satyryczny obrazek na temat twórcy.

Książka uświadomiła mi, że wszyscy literaci w każdej epoce świetnie się znali (jak oni to ogarniali, skoro często mieszkali w różnych krajach, a internetów jeszcze nie było?). W szkołach prezentuje się ich raczej jako izolowane wyspy. No, owszem, wiadomo, że Mickiewicz przyjaźnił się z Puszkinem i nie lubił Słowackiego, ale to tyle. Nie miałam pojęcia, że Pawlikowska-Jasnorzewska była siostrą Magdaleny Samozwaniec... A tu jeszcze czasem Brzechwa dorzucił jakiś komentarzyk, czasem Tuwim palnął mówkę...

Lektura przyjemna i pożyteczna.

Nie zauważyłam usterek językowych (zakładam, że pewną Marię zwano Marą, bo powtarza się to kilka razy).

środa, 5 kwietnia 2023

"Obyczaje w Polsce" — jak w tytule

Tytuł:          Obyczaje w Polsce
Redaktor:       Andrzej Chwalba  
Wydawnictwo:    PWN              
Rok 1. wydania: 2004             

Podtytuł: "Od średniowiecza do czasów współczesnych". Jak głosi tytuł, książka opowiada o polskich obyczajach na przestrzeni wieków. To słowo można różnie rozumieć, co Autorzy podkreślają we wstępie. Wydaje mi się, że podeszli do zagadnienia szeroko, uwzględniając różne definicje.

Obyczaje omawiane są z grubsza chronologicznie — książka została podzielona na cztery części: średniowiecze, czasy nowożytne, Polska doby rozbiorów i międzywojnia oraz czasy współczesne. W ramach każdej jej autor omawia wizję świata, rodzinę i dom, stół, życie towarzyskie i rozrywki, pracę oraz życie publiczne. Później, w podrozdziałach to już różnie bywa w poszczególnych epokach.

Uważam, że to wartościowe kompendium wiedzy o życiu codziennym naszych przodków, dowiedziałam się interesujących rzeczy. Praca nadaje się i do czytania od deski do deski, i do wyszukiwania potrzebnych informacji. Szczegółowy spis treści powinien to ułatwić.

Nieprzyjemnie zazgrzytało mi "letnie zrównanie dnia z nocą" (przypis na stronie 69). Czyżby chodziło o to wrześniowe, zwane jesiennym i stanowiące początek jesieni? Wydaje mi się, że długość dnia to nie jest wiedza tajemna, ukrywana przed humanistami.

Każda część kończy się kilkustronicową bibliografią, na końcu zamieszczono indeks rzeczowy. Niestety, brak ilustracji.

Pod względem językowym przyzwoicie, chociaż mignęła mi jakaś literówka, a w jednym miejscu zdanie całkiem się posypało, jakby ktoś w połowie zmienił koncepcję.

poniedziałek, 13 lutego 2023

"Alkoholowe dzieje świata" — jak w tytule

Tytuł:          Alkoholowe dzieje świata
Autor:          Andrzej Fiedoruk        
Wydawnictwo:    Księży Młyn             
Rok 1. wydania: 2020                    

Dość swobodna gawęda o historii ludzi i alkoholu. Tematy płynnie przechodzą między opisem epok, gatunków alkoholi, krajów, ciekawostek... Czyli Autor omawia a to picie w starożytności, a to historię calvadosu, a to politykę fiskalno-prohibicyjną w Stanach Zjednoczonych, a to polskich artystów, którzy mocno posiłkowali się procentami, a to kreśli parę słów o Oktoberfest...

Cóż, tematyka bogata i złożona, wykład można ciągnąć długo. Trochę wypada chaotycznie, ale nie przestaje być przyjemny w odbiorze. Fiedoruk traktuje alkohol jak przyjaciela — dostrzega wady, ale wypowiada się o nim z sympatią. Dopiero na końcu jakby sobie nagle przypomniał, że nie wypada tak chwalić pijaństwa, więc podkreśla negatywne skutki.

Język bardzo lekki — pełno tu zdrobnień, zabawnych określeń, nie brakuje żarcików. Nieco przy tym niestaranny. Może nie ma rażących błędów, ale trafiają się zgrzyty w konstrukcji zdań. Ot, jakby sprawdzał ktoś na lekkim rauszu i na wiele usterek z ułańską fantazją przymykał oko.

Dużo czarno-białych ilustracji. Niemal na każdej kartce znajdzie się jakaś fotografia lub szkic; butelki, etykiety, dzieła sztuki, omawiani ludzie... Jedna fotografia jest do góry nogami (kto wie, może i specjalnie), inna niejako zdublowana — raz występuje jako plakat, a raz jako zdjęcie, które stanowiło punktu wyjścia do plakatu. Na końcu zamieszczono kilka stron bibliografii.

sobota, 7 stycznia 2023

"Kobiety Watykanu" — podejrzanie

Tytuł:           Kobiety Watykanu  
Tytuł oryginału: Women of Vatican  
Autor:           Robert Haasler    
Tłumacz:         Zespół Wydawnictwa
Tom:             3                 
Wydawnictwo:     Forum Sztuk       
Rok 1. wydania:  ?                 

Książka traktuje o interesującej tematyce — kobietach, które wywarły znaczący wpływ na działania papieży. I obawiam się, że to wyczerpuje listę zalet. Pierwsze rozdziały mówią ogólnie o zjawisku seksu w kościele katolickim. Potem następuje fragment poświęcony legendarnej papieżycy Joannie. I aż do końca — poszczególne damy, które mocno odcisnęły się na rzymskiej historii, mniej więcej chronologicznie. Kobiety  różnie oceniane przez potomnych; od świętej Katarzyny do Lukrecji Borgii. Jest również polski akcent — Marysieńka, która na pewnym etapie życia trafiła do Watykanu.

Nie czytało się tego dobrze. Już od początku przeszkadzało mi dość nachalne wspominanie, co napisano w pozostałych tomach cyklu. To zagadnienie przedstawiono w drugim tomie, tamto znajdzie się w czwartym... Nie przywykłam do tego, żeby reklamy wyskakiwały mi w środku książki. We fragmentach bez reklam praca przeciętna — ani beznadziejna, ani wybitna, dość tendencyjna. Można to było opisać ciekawiej.

Zastanowiło mnie, że wujek Google wydaje się nie znać oryginału książki. Tłumacz podany przez wydawnictwo też bardzo nietypowy. A i Autor figuruje znany jest w Internecie wyłącznie jako pisarz. OK, to może być pseudonim literacki, nic w tym złego. Ale w takim razie wyjątkowo słabo się promuje, skoro nikt o nim nie słyszał, mimo kilku wydanych książek.

Tekst z rzadka urozmaicają czarno-białe ilustracje. Na końcu zamieszczono wybór literatury (w olbrzymiej większości po polsku, dziwne jak na jakoby tłumaczone z angielskiego dzieło) oraz — a jakże! — listę książek polecanych przez wydawcę, dziwnym zbiegiem okoliczności wydanych także przez niego. Można również zapoznać się z instrukcją zamawiania.

Korekta i redakcja wołają o pomstę do nieba. Ordynarne błędy ortograficzne. Rozumiem, w jaki sposób mogło dojść do pomylenia żądzy z rządzeniem (chociaż rodzaj się nie zgadza i prosty edytor powinien podkreślić słowo na czerwono), ale "kłutnia" i "obrucił"? Czy korektę robił dyslektyk? Do tego drobiazgi — jakieś powtórzenie, literówki, problemy z interpunkcją. Na deser notoryczne używanie dywizów zamiast pauz lub półpauz, a spacje przy nich umieszczano chyba na podstawie rzutu monetą.

sobota, 24 grudnia 2022

"Diabeł w historii" — o komunizmie

Tytuł:           Diabeł w historii   
Tytuł oryginału: The Devil in History
Autor:           Vladimir Tismăneanu 
Tłumacz:         Klaudyna Michałowicz
Wydawnictwo:     Wydawnictwo PIW     
Rok 1. wydania:  2012                

Tytuł obiecuje wątki religijne, podtytuł ("komunizm, faszyzm i inne lekcje wieku dwudziestego") oraz przedmowa — porównanie faszyzmu i komunizmu, a prawie cała książka jest o komunizmie. Mniej więcej chronologicznie, od Rewolucji Październikowej do roku 1989 i następstw upadku.

Przy tym Autor pisze, jakby komunizm poznawał wyłącznie na podstawie słowa pisanego. Wspomina prace Marksa, Lenina i wielu innych, ale nie pisze nic o funkcjonariuszach Czeki i jej lokalnych odpowiedników. O gułagach wydaje się wiedzieć tyle, ile napisał o nich Sołżenicyn.

Zrozumiałabym to wszystko, gdyby Tismaneanu pochodził na przykład z Włoch i pisał do zachodniego odbiorcy, który o faszyzmie wie sporo, ale komunizm pozostaje dla niego abstrakcją zza żelaznej kurtyny. Ale Autor urodził się w Rumunii i wyjechał stamtąd dopiero po trzydziestu latach. Ki diabeł? W Bukareszcie nie było widać wybryków budowniczych socjalizmu?

Polskie akcenty pojawiają się w pracy stosunkowo często, zwłaszcza w końcówce. Ale ciągle — więcej tu ludzi pióra niż ludzi czynu. Najczęściej pojawiają się Adam Michnik i Leszek Kołakowski. A Wałęsa się załapał na wzmiankę dopiero gdzieś za Kwaśniewskim... Ciekawi mnie, czy to efekt pogardy intelektualisty dla prostego w gruncie rzeczy człowieka, czy lizania świata przez okładkę książki.

Ogólnie — Autor wydaje się mocno oderwany od rzeczywistości. Na górnolotny, filozoficzny sposób. Czytając, zrozumiałam, dlaczego można odczuwać niechęć do intelektualistów, którzy żyją we własnym świecie. Styl ciężki od żargonu i licznych -izmów pogłębia to wrażenie.

Na końcu zamieszczono przypisy. Brak normalnej bibliografii oraz indeksu.

Ale przynajmniej nie zauważyłam wpadek językowych.

poniedziałek, 12 grudnia 2022

"Średniowieczna Europa" — jak w tytule

Tytuł:           Średniowieczna Europa
Tytuł oryginału: Medieval Europe      
Autor:           Chris Wickham        
Tłumacz:         Marcin Kowalczyk     
Wydawnictwo:     Read Me              
Rok 1. wydania:  2016                 

Tytuł mówi wszystko o treści — to książka o historii, a konkretnie o tym jej kawałku, który dotyczy Europy w wiekach średnich. Nasz kontynent jeszcze nigdy nie był jednolity politycznie, więc sporo tu skakania między wschodem i zachodem, północą i południem. Ze średniowieczem jest w gruncie rzeczy podobnie — o wiele dalej mu do monolitu niż się wydaje. Jak nie krucjaty, to dżuma...

Całość podzielono na trzynaście rozdziałów, ułożonych mniej więcej chronologicznie. Od Rzymu i jego spadkobierców do zmian politycznych w drugiej połowie czternastego wieku i piętnastym.

Całość ujęta bardziej od strony gospodarczej niż wojskowej. Zresztą, wojna i ekonomia wpływają na siebie wzajemnie (co doskonale widać w ostatnich miesiącach), może to nawet dwie strony jednej monety. Dzięki książce można się na przykład zacząć zastanawiać, w jaki sposób dżuma wpłynęła na sytuację chłopstwa.

Czytało się z zainteresowaniem, chociaż wolno, bo lektura łatwa nie jest. Acz na styl nie mogę narzekać.

Na początku książki zamieszczono kilka mapek (hmmm, dziwne miejsce, szybko zdążyłam zapomnieć, że tam w ogóle były), na końcu — przypisy i ponad ćwierć setki stron bibliografii. W międzyczasie trafiają się czarno-białe ilustracje, głównie fotografie budynków, trochę innych artefaktów.

 Pod względem językowym całkiem przyzwoicie, acz znalazłam jakąś literówkę.

środa, 16 listopada 2022

"Stulecie trucicieli" — wiktoriańska Anglia

Tytuł:           Stulecie trucicieli                     
Tytuł oryginału: The Secret Poisoner. A Century of Murder
Autor:           Linda Stratmann                         
Tłuacz:          Katarzyna Skawran                       
Wydawnictwo:     Wydawnictwo RM                          
Rok 1. wydania:  2016                                    

Książka opowiada o wielu morderstwach, które miały miejsce w XIX wieku, głównie w Wielkiej Brytanii. Odnoszę wrażenie, że to śmierci słynne (chociaż nie zawsze dotyczyły znanych ludzi), szeroko komentowane w prasie, w przypadku których publiczność żywo interesowała się procesami sądowymi. Autorka kładzie nacisk właśnie na rozprawy, decyzje przysięgłych i wyroki.

Dziewiętnaście rozdziałów, ale nie wiem, na jakiej podstawie zostały wydzielone. To nie jest tak, że jedna słynna sprawa odpowiada jednemu rozdziałowi. Chyba najbliżej prawdy byłoby twierdzenie, że każdy rozdział opisuje jakiś problem.

Początkowo czytałam z zaciekawieniem, ale powtarzalność schematów zaczęła nużyć. Tacy to a tacy ludzie mieszkali ze sobą, jedno z nich miało jakiś powód, aby pozbyć się drugiego, które umarło paskudną śmiercią. Czasem ofiarę odwiedzali znajomi, dokonano badań wymiocin, odchodów, organów po śmierci, znaleziono (lub nie) truciznę, sprawa w sądzie, oskarżonego skazano lub uniewinniono.

Bardzo dużo postaci, gorzej z jakąś osią wykładu. Trochę tak, jakby Stratmann zreferowała znane procesy o otrucie. Można uznać, że tę rolę odgrywają testy wykrywające trucizny, ale odkrycia naukowe zostały za słabo wyeksponowane, giną w tłumie ludzi.

Wśród trucizn króluje arszenik. Chyba najbardziej zaskoczyło mnie, jak łatwo było kiedyś nabyć śmiertelne dawki paskudztw. Już za jednego pensa można się było nieźle obłowić. Ja wiem, że inflacja, że w międzyczasie Brytyjczycy zreformowali swój skomplikowany system pieniężny, ale i tak jeden pens za życie wydaje mi się bardzo niską ceną.

Książka została zilustrowana czarno-białymi fotografiami i rycinami. Na końcu zamieszczono słowniczek co bardziej trujących substancji oraz bibliografię (na ponad dziesięć stron).

Nie zauważyłam wpadek językowych.

środa, 19 października 2022

"36 forteli" — walka po chińsku

Tytuł:          36 forteli     
Autor:          Piotr Plebaniak
Wydawnictwo:    Zysk i S-ka    
Rok 1. wydania: 2017           

Podtytuł: "Chińska sztuka podstępów, układania planów i skutecznego działania". Książka podobno powstała na podstawie jakiejś przypadkiem znalezionej broszurki (i nie mam na myśli tej konkretnej publikacji, to raczej cała gałąź różnych tłumaczeń i rozwinięć). Cóż, przeszła wiele zmian i mój egzemplarz to solidna cegła.

Gros tej objętości zajmuje omówienie tytułowych forteli — strategii, porad i wskazówek wywodzących się z Chin. Co tam robi wprowadzenie Sapkowskiego, nie mam pojęcia. Zapewne wabi nabywców. Tym bardziej, że właściwy Autor dołożył jeszcze sto stron własnego wprowadzenia (trochę mi się dłużyło).

Same fortele nie zaskakują zbytnio, raczej wydają się zdroworozsądkowe, zwłaszcza jeśli człowiek już się oswoi z chińskim podejściem do wojny i walki. Sprowadzają się do cierpliwości, nieulegania chwilowym emocjom podczas decydowania, osłabiania przeciwnika na wszelkie sposoby itp., tylko ubranych w dostojne szaty kwiecistego wschodniego stylu (na przykład "rzuć cegłę, aby przyciągnąć nefryt").

Omówienie każdego fortelu zaczyna się od krótkiego wyjaśnienia, na czym on polega. Potem następują przykłady historycznych zastosowań — na ogół co najmniej jeden chiński i co najmniej jeden z potyczek Zachodu (często gęsto Polski). Na końcu porady praktyczne podzielone na dwie części — wskazówki, jak fortel zastosować i jak się przed nim chronić. Niekiedy trafia się ramka z omówieniem jakiegoś zjawiska.

Dołożono starań, aby książka była łatwiejsza w użyciu. Szare oznaczenia na brzegach kartek pozwalają błyskawicznie odnaleźć każdy fortel. Plebaniak bardzo często odwołuje się do innych (pod)rozdziałów i też łatwo je odszukać w razie potrzeby. Nawet imiona zostały dla odróżnienia podkreślone (wężykiem). Do tego na końcu zamieszczono krótkie omówienie transkrypcji chińskiego, chronologiczny indeks przykładów, spis ramek, spis map i planów, indeks ważniejszych terminów oraz indeks postaci i nazw własnych.

Gdzieś tam trafił się błąd zecerski. Czasami zgrzytała mi jakaś konstrukcja zdania, słowa wydawały się użyte niezupełnie zgodnie z przeznaczeniem (umniejszyć zamiast zmniejszyć itp.). Ale ogólnie nie narzekam na język.

sobota, 24 września 2022

"Powstanie i upadek Starożytnego Egiptu" — historia

Tytuł:           Powstanie i upadek Starożytnego Egiptu
Tytuł oryginału: The Rise and Fall of Ancient Egypt    
Autor:           Toby Wilkinson                        
Tłumacz          Norbert Radomski                      
Wydawnictwo:     REBIS                                 
Rok 1. wydania:  2010                                  

Jak w tytule — książka opowiada o historii Egiptu faraonów. Zaczyna się od palety Narmera (rzeźbiona tacka do rozcierania kosmetyków należąca do króla, który rządził niemal 5000 lat temu), a kończy na śmierci i spuściźnie Kleopatry. Niewyobrażalny szmat czasu. Egipt zaznał mniej więcej tyle dynastii, ile my mieliśmy królów.

Książka podzielona została na pięć części (odpowiadających epokom w dziejach kraju). Każda część dzieli się na kilka rozdziałów, a te z kolei — na kilkustronicowe podrozdziały.

Historia Egiptu została przedstawiona przez pryzmat faraonów. Zapewne trudno napisać ją inaczej, kiedy większość artefaktów, które dotrwały do naszych czasów, w jakiś tam sposób wiąże się z władcami — posągi, pamiątkowe stele albo wręcz dekoracja grobu. Nawet wysocy urzędnicy, którzy dorobili się własnego grobowca, często wypisywali na ścianach, jakie to zasługi mieli wobec króla i jakie tytuły nosili za życia.

Nie sądzę, że każdy faraon doczekał się omówienia (to nie poczet), ale najważniejsi zasłużyli nawet na kilkadziesiąt stron. Autor próbuje przy tym zachować tematyczne podejście do historii, nieraz kontynuuje jeden wątek przez panowanie kilku władców.

Spodobało mi się to podejście, sprawia, że czyta się z zainteresowaniem. Wilkinson nie szczędzi przy tym ciekawostek. Na mnie największe wrażenie zrobiła informacja, że przy budowie piramidy Cheopsa musiano kłaść jeden blok co dwie minuty, żeby zdążyć wybudować ją podczas panowania. A to były bloki o przeciętnej wadze ponad tony, nie jakieś cegiełki.

Od czasu do czasu tekst przerywany jest przez ilustrację — fotografię zabytku lub mapkę. Do tego książka zawiera trzy wkładki z kolorowymi zdjęciami. Na końcu zamieszczono przypisy, kilkadziesiąt stron bibliografii (plus wybraną polskojęzyczną) oraz indeks.

Trafiają się literówki czy dwuznaczne konstrukcje, w których trzeba odgadywać z kontekstu, co jest podmiotem, a co dopełnieniem.

sobota, 13 sierpnia 2022

"Kryminalna historia chrześcijaństwa" — jak w tytule

Tytuł:           Kryminalna historia chrześcijaństwa
Tytuł oryginału: Kriminalgeschichte des Christentums
Tłumacz          Marek Zeller                       
Tom:             1                                  
Autor:           Karlheinz Deschner                 
Wydawnictwo:     Uraeus                             
Rok 1. wydania:  1986                               

Pierwsza część dziesięciotomowego opus magnum Autora. Całość wygląda na ułożoną chronologicznie, więc w tym tomie Deschner zajmuje się początkami chrześcijaństwa — jeszcze w starożytności. Co nie oznacza, że brakuje materiału do badań...

Książka podzielona na dziesięć rozdziałów — od różnych wrednych zachowań przedstawionych w Starym Testamencie, przez zbrodnie pierwszych chrześcijańskich cesarzy, do wybranych nauczycieli kościoła. Do tego długaśny (na prawie jedną szóstą dzieła) wstęp, w którym Deschner tłumaczy się, dlaczego chciał napisać taką książkę i miał takie prawo.

Zdaję sobie sprawę, że to tendencyjne zestawienie, ale które takie nie jest? I bohaterowie nie są miłymi facetami. Nawołują do wojen i sami zabijają (niekiedy także bliską rodzinę), rzucają oszczerstwa, zdradzają żony... I według nich to poganie są tymi złymi. Albo Żydzi, albo heretycy, zależy jaka moda akurat panuje. Jak człowiek poczyta o stosunku głów kościoła do wojen, to zaczyna się zastanawiać, czy to przypadek, że Watykan nie bardzo potrafił potępić agresorów podczas II Wojny Światowej lub Rosję w ostatnich miesiącach...

Lektura ciężka. Nie tylko ze względu na tematykę, także z powodu stylu — bogatego w fakty, przeładowanego cytatami. Do tego całość napisana ewidentnie dla odbiorcy niemieckiego — do historii tego kraju głównie się odwołuje, o niemieckich badaczach wspomina.

Na końcu zamieszczono przypisy, wykaz skrótów, bibliografię (niemal czterdzieści stron) oraz indeksy ludzi (łącznie z istotami nadnaturalnymi) i nazw geograficznych, etnograficznych i obiektów historycznych.

Nie zauważyłam wpadek językowych.

wtorek, 12 lipca 2022

"Język polski" — jak w tytule

Tytuł:       Język polski            
Autor:       Anna Dąbrowska          
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 1998                    

Książka opowiada o języku polskim. Głównie o jego historii, ale znalazło się również miejsce na rozmaite dodatki — dialekty, etymologia, zapożyczenia... Dziełko niedługie, więc wszystkie te tematy zostały potraktowane nawet nie skrótowo, lecz wybiórczo. Chętnie na przykład dowiedziałabym się, czym jest tajemniczy aoryst, a nie tylko, że kiedyś istniał.

Struktura wywodu wydaje się logiczna, jakby omawiane różnych pojęć zostało rzucone na oś chronologiczną. Jedno wynika z drugiego, najpierw umiejscowienie polszczyzny na drzewie genealogicznym języków indoeuropejskich, przez etymologię przechodzimy do gramatyki i ortografii, a potem następują coraz bardziej współczesne zagadnienia.

Czytałam z zainteresowaniem. Czegoś się dowiedziałam, acz wolałabym więcej. Te tematy można było omówić w grubym dziele (choć pewnie mniej ciekawym), a nie tylko rzucić garść przykładów. Tym bardziej żal, że niekiedy te same informacje powtarzały się w różnych rozdziałach. Jakby ktoś zlepił kilka artykułów, z których każdy z osobna musiał zawierać podstawy.

Książka bardzo bogato ilustrowana (jak wszystkie z serii "A to Polska właśnie"). Na każdej stronie kolorowy obrazek. Na końcu zamieszczono wybór bibliografii (w podziale na rozdziały) oraz indeks nazwisk.

Nie zauważyłam żadnych niezamierzonych błędów językowych. Pewnie nie wypadało ich popełniać.

piątek, 17 czerwca 2022

"Tajemnice papirusów" — literatura Egiptu

Tytuł:          Tajemnice papirusów
Redaktor:       Jadwiga Lipińska   
Wydawnictwo:    Ossolineum         
Rok 1. wydania: 2005               

Książka opowiada o piśmiennictwie Starożytnego Egiptu. To zestaw pięciu rozdziałów, każdy napisany przez innego Autora. Trochę widać różnice w stylach i podejściach. Ułożone są mniej więcej chronologicznie: najpierw ogólne wprowadzenie, potem Stare Państwo, Średnie Państwo, Imperium i Epoka Późna.

Poszczególne rozdziały zawierają sporo streszczeń tekstów z rozmaitych gatunków. Szkoda, że wiele z nich nie zachowało się w całości i możemy jedynie zgadywać, co działo się w najciekawszych momentach. Wychodzi na to, że najdłuższe życie zyskują podręczniki, a właściwie czytanki przepisywane mozolnie przez uczniów w tysiącach egzemplarzy. No i opisy wykuwane w kamieniu miały niezłe szanse na przetrwanie.

Można się wiele dowiedzieć. Nawet nie podejrzewałam, że Starożytny Egipt znał aż tyle gatunków literackich. Na przykład takie autobiografie — teksty pozostawiane w grobowcach na wieczność, wychwalające pod niebiosa uczynki i tytuły zmarłego. I o satyrach jakoś w szkole nikt nie wspominał...

Na końcu książki zamieszczono spis najważniejszych tekstów zachowanych na papirusach i ostrakonach, słowniczek, tablicę chronologiczną i bibliografię. Znalazła się tam również wkładka z kolorowymi zdjęciami (na ogół tekstów na różnych nośnikach). Poza nimi prawie nie ma ilustracji, tylko trzy tablice ze znakami.

Nie zauważyłam usterek językowych.