Tytuł: Zero: Oni wiedzą, co robisz
Tytuł oryginału: Zero - Sie wissen, was du tust
Autor: Marc Elsberg
Autor: Marc Elsberg
Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.
Rok 1. wydania: 2014
Chciałoby się wierzyć, że to tylko fantastyka. Ale nie — Autor i wydawca upierają się, że to wszystko jest możliwe i teoretycznie ma szansę się wydarzyć. Potrzebne urządzenia już dawno istnieją. Ludzie gotowi ich użyć pewnie też.
Przede wszystkim rzuca się w oczy świat, w którym ludzie z własnej woli są śledzeni na każdym kroku. Telefon zawsze wie, gdzie jesteś, Facebook i Instagram też często dostają aktualizacje. Inteligentne okulary rozpoznają ludzi w metrze, wyświetlają podpowiedzi — jak się nazywa ten nieznajomy, którędy pójść... Smartfon podpowiada, w którym sklepie jest promocja i jak żyć. Karta lojalnościowa wie, co kupisz za dwa dni, a zegarek — mierzący tętno i kilka innych parametrów — w kim się właśnie zakochujesz. A informacje płyną sobie szerokim strumieniem do instytucji, które już się nie mogą doczekać, kiedy je wykorzystają. Dla twojego dobra, oczywiście. Żebyś nie musiał tracić czasu na szukanie. Strach zapłacić kartą za bilet tramwajowy.
Elsberg ustawia sympatię odbiorcy w sposób stary, lecz ciągle skuteczny: z jednej strony wredna korporacja, która dla zysku nie zawaha się przed niczym, z drugiej — garść idealistów walczących o wolność od inwigilacji. I od razu wiadomo, komu należy kibicować.
Jak już czytelnik zaangażuje się emocjonalnie w lekturę, zaczyna ona bardzo wciągać. Idzie jej tym łatwiej, że fabuła wartka, trup ściele się gęsto, główni bohaterowie też nieustannie zagrożeni. Niby wiadomo, kto ma wygrać, ale wystarczająco dużo szczegółów pozostaje nieznanych.
Dzięki tym zabiegom czyta się szybko, a kartki same się przewracają. Około pół tysiąca stron, a mija nie wiadomo kiedy. Dla słabiej zorientowanych na końcu zamieszczono słowniczek z dwudziestoma kilkoma terminami.
Postacie nieco czarno-białe, ale bywa, że niedobry wilk udaje sympatyczną owieczkę albo na odwrót. Bohaterów jest wielu i akcja notorycznie przeskakuje z jednego zaułka globalnej wioski do drugiego, od wątku do wątku. Niekiedy potrzebowałam chwili, żeby przypomnieć sobie, kim właściwie jest dana osoba. Naprawdę dobrze zarysowana jest chyba tylko główna bohaterka, reszta — nieco po łebkach.
Wpadek językowych nie zauważyłam albo nie zapamiętałam.